środa, 18 grudnia 2013

Rozdział 46

Rozdział dedykuje Asi, która podsunęła mi pewien pomysł :D Miłego czytania <3

*Sandra*
Wychodzimy !- krzyczę, po czym z dziewczynami i wyszłyśmy z domu. Otworzyłam auto i weszłam za kierownice auta, a dziewczyny weszły na miejsca pasażerów.
Najpierw jedziemy do mnie do domu bo muszę wyjść na spacer z Beti i ją nakarmić. Potem zajedziemy do swoich rodziców, a jeszcze później w końcu na zakupy. Powiedziałam o moim planie dziewczynom, a one się zgodziły.
- Sandra, a jak układa Ci się z Horanem ?
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jest tak jak kiedyś.
- To, jak będzie wyglądała Wasza przyszłość ? Spodziewacie się dziecka.
- Emm. Myślę, że będzie wyglądała normalnie, mam swój dom. Nie jest zbytnio dużo, ale bardzo przytulny, a jeden pokój mam wolny, akurat dla dziecka.- mówiłam do dziewczyn, lecz nadal byłam skupiona na drodze.
- Aha.- odezwała się Alice. ziewnie się zachowują. Dobra nie drążę.
Po dziesięciu minutach jazdy byłyśmy na miejscu.
- Dobra laski ! Gdzie najpierw ?- zapytałam.
- Hmmm. Tam !- Olivia pokazała palcem na ogromny sklep. Tam właśnie poszłyśmy było mnóstwo rzeczy, od ciuchów damskich po ciuchy dziecięce ! Coś czuję duże zakupy. Haha.

***

- Padam na ryj ! Jedynie to czego chcę to usiąść.- mówię i siadam na ławce przy fontannie w centrum. Spędziłyśmy tu prawie pięć godzin ! Co jak co, ale dl takiego słonia to sporo. Kiedyś to potrafiłam nawet cały dzień, a teraz dupa !
- No daj spokój, jeszcze jeden sklep i możemy iść na kawę.- Danielle próbuję mnie namówić.
- Ale jaki sklep ? Weszłyśmy do wszystkich sklepów w tej galerii.- mówię.
- Jeden został.- Eleanor uśmiecha się szyderczo.
- Jaki ? Chyba oblazłyśmy wszystkie sklepy dla Nas.
- A ten ?- wskazuje palcem Olivia. Obróciłam głowę w prawo i zobaczyłam wielki sklep z sukniami ślubnymi. Zaraz ! Suknie ślubne ?
- Co ?! O nie, nie, nie... Nie planujemy jak na razie ślubu. Nie ma mowy.
- Ale obejrzeć i przymierzyć nigdy nie zaszkodzi. No chodź, będzie fajnie.- Alice w końcu się odezwała.
- Nie ! Powiedziałam już. Nie wiem jak wy, ale ja idę do Starbucksa. Powodzenia w oglądaniu.- machnęłam ręką i odeszłam kawałek od nich, ale nie aż tak daleko, żeby nie usłyszeć Alice mówiącej "co ją ugryzło".
Później nie słyszałam nic ponieważ weszłam do kawiarni i usiadłam do stolika, po czym wzięłam w dłonie menu i zaczęłam przeglądać kanapkę z pastą z tuńczyka, sałatkę cezar, herbatę parzoną Earl Grey i Caffè Misto. Gdy złożyłam zamówienie kelnerce ta popatrzała się na mnie jak na jakąś idiotkę. Popatrzyłam się na nią z wyrazem twarzy "nie pasuje coś" po czym dziewczyna pokręciła głową na boki podziękowała za zamówienie i powiedziała, że za niedługo będzie wszystko gotowe. Kiwnęłam głową i przyglądałam się jak jej smukła sylwetka odchodzi. Dlaczego ona jest taka piękna i szczupła ?! Oparłam się łokciami o stolik i schowałam twarz w dłoniach.

*Olivia*
Gdy Sandra od Nas odeszła popatrzałyśmy się skonsternowane na siebie i szybkim krokiem poszłyśmy do Starbucksa. Zastałyśmy ją w ostatnim stoliku z twarzą w dłoniach. Podeszłyśmy do stolika i usiadłyśmy.
- Sandra... Co się stało ?- zapytałam z troską.
- Patrzcie jak ja wyglądam.- wskazała dłońmi na swoje ciało.- Jak jakiś słoń. Nie to, że nie chciałabym być w ciąży czy coś, ale spójrzcie na to jak ja wyglądam. I coś nie sądzę, abym taka podobała się Niallowi. Spójrzcie na około, ile jest pięknych, szczupłych dziewczyn ? A ja ? Jak ja wyglądam ? Czasem mam wrażenie, że nie podobam mu się już, że jest ze mną z przyzwyczajenia, albo z litości. W ogóle co pomyślą sobie o nim fani ? Rodzina ? Tabloidy ? I wiele, wiele innych ? Że w wieku dwudziestu lat już dziecko, jeszcze z córką swojego menadżera ? A co pomyślą sobie o moim ojcu ? Że córka w wieku dziewiętnastu lat już w ciąży ? Nie mówię, cieszę się bardzo, że jestem w ciąży i ta mała istotka co jest teraz we mnie pojawi się na świecie i to właśnie ja się nią zajmę. J-j-ja się boję, że Niall mnie zostawi, a tego nie chcę.- ostatnie zdanie wypowiedziała już ciszej, a pojedyncze łzy spływały po jej idealnie gładkim policzku.
- Sandra, kochanie, Niall nie jest powierzchowny. On Cię kocha, a jak by miał zamiar Cię zostawić nie walczył by o Ciebie tyle miesięcy.
- Tylko, że w tedy nie widział, że jestem w ciąży, a jak już zobaczył to mogło zrobić mu się głupio i z litości zrobił to co miał zaplanowane.
- Nie ! Nawet tak nie myśl ! On Cię kocha ! I dobrze o tym wiesz, tylko po prostu masz chwilę słabości ! Będzie dobrze, nie ma co się załamywać !- Danielle odpowiedziała jej na jej wypowiedź wcześniejszą.
- Chcę po prostu zostać chwilę sama. Zostawicie mnie ?- pyta się.
- Jesteś tego pewna ?- Eleanor pyta się.
- Tak. Aha, tu macie kluczyki do samochodu spakujcie zakupy. Weźmiecie moje przy okazji ?
- Jasne. Będzie dobrze kochana, nie martw się. To za godzinę pod fontanną ?- pytam się na co uzyskuje słaby uśmiech i skinięcie głową od Sandry.
Wyszłyśmy z Starbucksa i od razu chwyciłam telefon z torebki i wybrałam numer do Horana. Po trzech sygnałach wreszcie odebrał.
- No ile można ?- pytam się ironicznie.
- Nawijaj, nie mam czasu zbytnio.- odpowiada mi.
- A co jest ważniejsze od narzeczonej w ciąży ?- pytam.
- Jest coś z nią nie tak ?! Jak się czuję ?!- pyta spanikowany. I on miał by ją zostawić dla jakiejś innej ? W głowie się nie mieści.
- Wszystko z nią w porządku.- odetchnął z ulgą do słuchawki.- Znaczy tak, znaczy nie, po części. Boi się, że ją zostawisz dla innej laski.
- Co?!
- Gówno, słyszałeś. Bierz nogi za pas i przyjeżdżaj jak najszybciej do Starbucksa ! Masz godzinę. Pa.- mówię i rozłączam się.

***Niall***
Po telefonie od Olivii zerwałem się z miejsca. Dokładnie od jej telefonu minęło piętnaście minut, a ja już jestem pod centrum handlowym. Parkując samochód zauważyłem przyjaciółki przy samochodzie Sandry, które zawzięci o czymś dyskutowały.
Zamknąłem auto i truchtem do nich podbiegłem.
- Co się dzieję ? Gdzie jest Sandra ?
- Nie wiem, wspomniałyśmy o sklepie z sukniami ślubnymi, a ona się zdenerwowała i poszła sobie. Weszłyśmy do Starbucksa, a ona siedziała w ostatnim stoliku z twarzą w dłoniach.- mówi Alice.
- Ale co konkretnie mówiła w kafejce ?
- Że boi się, że ją zostawisz bo po co Ci dziewczyna z dzieckiem i w ogóle. Idź do niej.- mówi Eleanor.
Dziękuję dziewczynom i odchodzę w stronę Starbucksa. Wszedłem do kafejki i od razu w oczy rzuciła mi się piękna dziewczyna w brązowych włosach, która grzebie w talerzu, z którego nic nie zniknęło.
Podszedłem do stolika i usiadłem na przeciwko niej.
- Hej.- powiedziałem przyciszonym głosem, na co ta na mnie się popatrzała i lekko się uśmiechnęła.
- Zadzwoniły już po Ciebie.- zachichotała cicho. Czy już kiedyś mówiłem, że kocham ten dźwięk ?
- Powiedz mi, co jest nie tak, proszę.
- Przecież wiesz, powiedziały Ci skoro po... dwudziestu minutach już tu jesteś.
- Wiem mniej więcej o co chodzi, ale chcę wiedzieć to od Ciebie. Więc ?
- Dlaczego ze mną jesteś ?
- Co ? Dlaczego o to pytasz ?
- Po prostu odpowiedz, proszę.
- Jest mnóstwo powodów dlaczego. Dlatego bo Cię kocham, zależy mi na Tobie, chcę być z Tobą, przy Tobie czuję się tak... Inaczej niż przy innych dziewczynach. Po prostu, bo Cię kocham. To są główne powody czemu z Tobą jestem.
- A litość ?- popatrzałem się na nią skonsternowany.
- Litość ?
- Tak litość Niall. Czasem mam wrażenie, że jesteś ze mną z litości. Powiedz mi co powiedzą Twoi fani, że masz w wieku dwudziestu lat dziecko z córką swojego menadżera ? Co powiedzą wszyscy ? Nie mówię, kocham Cię całym swoim sercem i bardzo się cieszę z powodu, że jesteśmy razem i, że będziemy mieć razem dziecko. Ale jak to dalej będzie ? Boję się że pewnego dnia kiedy ja będę zajmować się domem, a Ty wrócisz do niego z pracy powiesz mi, że... że to koniec, a j-ja zostanę sama z tym wszystkim.- schowała twarz w dłoniach. Natychmiastowo odkryłem jej twarz, a jej dłonie umieściłem w moich na stoliku. Jest taka piękna.
- Kochanie, nawet tak nie myśl, słyszysz ? Kocham Cię całym moim sercem. Byłbym idiotą gdybym zostawił Ciebie i moją kochaną córeczkę. Opinia moich fanów jest dla mnie ważna, ale w tej sprawie mają gówno do gadania i nie obchodzi mnie to co sobie o mnie pomyślą. Liczy się to, że jesteś przy mnie, a ja przy Tobie. Potrzebuję Cię, a...- przerwałem i przeniosłem się z krzesła na przeciwko jej na krzesło obok niej.- A czujesz to ?- przyłożyłem jej dłoń do swojej lewej piersi inaczej do serca.- Tak reaguję przy Tobie. Moje serce bije dla Ciebie, a jak Ciebie zabraknie w moim życiu to nie wiem co się ze mną stanie. Spójrz na mnie. Sandra kocham Cię, błagam Cię żebyś już nigdy nie pomyślała, że Cię zostawię. To nigdy się nie wydarzy.
Kocham Cię, tak bardzo Cię kocham.- przytuliłem ją do siebie, a ona wtuliła swoją głowę w zagłębienie pomiędzy moim obojczykiem, a szyją.
- Ja też Cię kocham Niall.- odsunęła się ode mnie kawałek i uśmiechnęła się.- Chodźmy stąd zanim ktoś Nas zauważy.- uśmiechnąłem się do niej i ucałowałem jej głowę.
- Oho. Wykrakałaś.- zaśmiałem się, a Sandra podobnie.- Jak ja kocham ten Twój śmiech.
- Raczej rechot.- zaśmialiśmy się razem, a do kafejki wbiegło kilka fanek i dość sporo reporterów. Ze względu na przepych nie mogłem zostać i zrobić sobie zdjęć z fanami. Kelnerka jakoś się przepchała do Nas dzięki czemu mogłem jej zapłacić za zamówienie Sandry z małym napiwkiem. Posłałem jej przepraszające spojrzenie, na co ta się uśmiechnęła.
Przepychaliśmy się przez osoby, głównie dziewczyny w kawiarni, żeby jakoś wyjść.
- Niall !- usłyszałem jak ktoś mnie woła. Ten głos był o wiele głośniejszy niż głosy dziewczyn. Obróciłem się i zobaczyłem jak ten kto mnie wołał był mężczyzną, a właściwie to paparazzi. Zaczął robić mi zdjęcia, a po chwili usłyszałem jakiś trzask.
Obróciłem się i zobaczyłem Sandrę na ziemi. Wokół niej zebrali się paparazzi i zaczęli robić jej zdjęcia, a ona chowała twarz za torebką. Zapierdolę ich. Przepchałem się przez nich do dziewczyny i pomogłem jej wstać.
- Nic Ci nie jest ?- zapytałem. Pokiwała przecząco głową i mi podziękowała.- Zapierdole gnoja, który to był ?
- Nie ważne. Daj spokój chodź stąd.- ciągnie mnie za ręce.
- To ten !- krzyczy jakaś fanka i wskazuje na faceta z aparatem robiącemu nadal pierdolone zdjęcia.
Podszedłem do niego, złapałem go za koszulkę i przywarłem do ściany.
- Kurwa, nie widzisz, że ona jest w ciąży ?! Jeśli coś się jej stanie to Cię kurwa zapierdole !- szarpnąłem go mocniej i rzuciłem go na ziemię. Podszedłem do Sandry i ponownie upewniłem się, że nic jej nie jest po czym chwyciłem jej rękę i wyszliśmy, ze Starbucksa.
- Rozluźnij się... Niall spokojnie.- uspokaja mnie.
- Jak mam być kurwa spokojny, jak ten gnój Cię przewrócił ?! Mogło Ci się coś stać, a Ty kurwa mówisz, że mam być spokojny ?- po krótkiej przerwie zaś mówię.- Przepraszam, po prostu... Mógł zrobić Ci krzywdę, Tobie i Naszemu dziecku, nie mogłem tego po prostu tak odpuścić. Przepraszam.
- Nic się nie stało.- uśmiechnęła się do mnie ukazując szereg jej białych zębów.- Po prostu się już uspokój.- położyła dłoń na moim policzku i pocałowała, na co moje mięśnie od razu się poluzowały.

~~~~

Kochani ! I jak wrażenia pod rozdziałem ? Mnie aktualnie bardzo podoba się ten rozdział : D Rozdział nie jest zbyt długi ,ale nie jest również krótki. Myślę, że wenę odzyskałam :D I będę dodawała częściej rozdziały, a w przerwie świątecznej może jeszcze wcześniej ? Nie wiem to zależy od Was ! Jak się baardzo postaracie z komentarzami !! W ogóle widzieliście wyświetlenia ? Dzisiaj (tj. 17.12.13) Było aż 567 wyświetleń ! Nie wiedziałam, że aż tyle razy dziennie wchodzicie na mojego bloga !! Jestem Wam niezmiernie wdzięczna <3 A co do tego skrawka, to nie mówił to Niall, zauważcie, że osoba która to mówi jest rodzaj żeński :D Zgadujcie dalej <3
 Kocham Was ! Dziękuję za wszystko <3

Komentujcie proszę <3

~ Sandra ♥

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 45

*Następnego Dnia*

* Niall *
Śniadanie wszystkim się bardzo przyda. A zwłaszcza chłopakom. Bardzo dawno im gotowałem. Zresztą wstałem pierwszy z ich wszystkich. Aktualnie jest 10:18. Gdzieś tak za 45 minut powinni wstać. Więc starczy czasu żeby ugotować coś wszystkim głodomorom. Krojąc pomidory przypomniało mi się, że mieliśmy iść na kolację z Sandry rodzicami. Zaraz, zaraz ! Zapomniałem ! Cholera ! Oni chyba Nas zabiją, właściwie to mnie bo Sandra w ciąży. Właśnie ! Sandra !
Rzuciłem nóż na stół i pobiegłem na górę do (już niedługo) naszej sypialni (mam pewne plany).
Sandry nie było już na łóżku. W tej ciszy potrafiłem usłyszeć wodę lejącą się z prysznica. Zapewne Sandra po przebudzeniu poszła się myć, bo kto inny byłby w łazience znajdującej się w Naszej sypialnie ? No właśnie. Zapukałem do drzwi od łazienki i zawołałem czy mogę wejść.
- Chwila !- nie słyszę już chlustów wody, a otwierającą się kabinę prysznicową i jakieś szelesty.- Już !
Wchodzę do łazienki i zastaję Sandrą zakrytą ręcznikiem. Jest odwrócona do mnie tyłem i czesze swoje piękne brązowe włosy. Podchodzę do niej i obejmuje ją w pasie.
- Jesteś taka piękna, czemu się zakrywasz ?- pytam kładąc brodę na jej ramieniu.
- Bo nie chcę dawać Ci tej satysfakcji.- uśmiecha się.
- Twoi rodzice nie będą chyba zadowoleni.- mówię odchodząc od niej i opieram się tyłem o pralkę.
- Co masz na myśli ?- przygląda mi się uważnie. Unoszę brwi ku górze, a Sandra chyba się zorientowała o co chodzi bo oczy prawie na wierzch jej wyszły.- Kurwa...
- Mmhmmm. Co im powiemy ? Że zapomnieliśmy przyjść, bo woleliśmy kumpli niż Twoich rodziców i napiętej atmosfery ?
- Ej !
- No co ? Stwierdzam fakty. A tak na serio co im powiemy ?
- Nie wiem. Po prostu, że nie mogliśmy. To będzie Nasza tajemnica.- uśmiecha się szeroko po czym wraca do swoich poprzednich czynności, a ja z zaciekawieniem przyglądałem się jej. W jednej chwili zaprzestała i przyglądała się mi, a ja jej.- chciałabym się przebrać Niall.- sugeruje.
- A ja Ci tego nie bronię.
- Słucham ?
- Dobra już wychodzę.- podnoszę ręce na wysokość głowy po czym odwracam się i normalnie wychodzę z łazienki zamykając drzwi za sobą.
Chwytam telefon i wybieram telefon Paula.
Dzwonię. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci, czwarty, piąty, poczta głosowa. Powtarzam czynność z trzy razy, w końcu odpuszczam. Z tego co mi wiadomo Matt jest na obozie piłki nożnej czy jakoś tak, więc pewnie zajmują się czymś " baaardzo pożytecznym". Zaśmiałem się sam z siebie kiedy wyobraziłem to sobie. Brrr.
Przypomniałem sobie, że nie dokończyłem śniadania. Zszedłem na dół dokończyłem to co zacząłem i rozstawiłem przeróżne potrawy na stole, a nadal nikogo nie było. Co oni aż tak się schlali, że wstać nie potrafią ? Jest dwunasta, a Ci nadal gniją w łóżkach. Ruszyłem do salonu i z szafki wyciągnąłem dość sporo dzwonki i ruszyłem na górę. Zacząłem od ostatniego pokoju, czyli pokoju Liam'a i Danielle.
Zapukałem i wszedłem. Nie myliłem się. Liam gnił w łóżku, a Danielle zapewne w łazience. Co to, to nie. Zacząłem dzwonić dzwonkami za co oberwałem z portfela- zapewne pierwsza rzecz, która wpadła w ręce Liam'a.
Podniosłem skórzaną rzecz i powiedziałem, że będę miał na piwo.
- Kup se nawet pięćdziesiąt, ale daj mi spać.
Odrzuciłem mu portfel, którym dostał w łeb, ponownie zacząłem dzwonić dzwonkami mówiąc, że śniadanie stygnie. Podziałało ! Zerwał się z łóżka jak poparzony.
- Czekam na dole pierniku.
- Spierdalaj.
- Zadziorny.- powiedziałem po czym wyszedłem śmiejąc się z pokoju mojego przyjaciela.
Po jakimś czasie oblazłem wszystkie pokoje domowników i zacząłem ich budzić w podobny sposób jak Liama'a, czyli dzwoniąc dzwonkami.
Były różne reakcje, ale podobne do siebie, np. dostałem raz poduszką, raz portfelem, z którego wypadły prezerwatywa. Spotkałem się również z wyzwiskami i przeklinaniem, ale podziałało po 15 minutach wszyscy siedzieliśmy w jadalni zajadając się przepysznie przyrządzonym-prze ze mnie- śniadaniem.
- Wspomniałem, że świetnie gotuję ? Lepiej niż jakakolwiek kobieta na świecie.- zacząłem się przechwalać.
- Taaa, na pewno. Co Ty taki w skowronkach dzisiaj jesteś ?- pyta z zaciekawieniem Olivia.
- A no bo uświadomiłem sobie, ze mam najlepszych przyjaciół na świecie czyli Was. Najpiękniejszą kobietę na świecie i wiem, że będę miał cudowne dziecko.- uśmiechnąłem się szeroko spoglądając na szczerzącą się do talerza Sandrę.- Mamy dzisiaj z chłopakami parę spraw do załatwienia ważne rzeczy. Liczymy, że nie będziecie miały nam tego za złe ?- pytam.
- Jasne, że nie. Właśnie też mamy na dzisiaj plany.- odpowiada mi Alice
- Jakie ?- pyta Harry. Już widzę tę zazdrość w jego oczach.
- Umówiłyśmy się z takim pięknym modelem.- co ?! Zakrztusiłem się kawą, a oczy prawie wyszły mi z orbit.- Nie no droczę się z Wami. Mamy zamiar wybrać się na zakupy.- ulżyło mi, jak reszcie chłopaków.

~~~
Z CAŁEGO SERCA CHCIAŁABYM WAS PRZEPROSIĆ ! ZA TO, ŻE IE DODAWAŁAM PRZEZ TAK DŁUGO ROZDZIAŁÓW, ALE CZASU PO PROSTU ZABRAKŁO.
MOJE ŻYCIE STAŁO SIĘ RUTYNĄ.
IDĘ DO SZKOŁY, WRACAM Z NIEJ, JEM OBIAD, ODPOCZYWAM 15 MINUT, UCZĘ SIĘ I ODRABIAM LEKCJE, WCHODZĘ NA 30 MINUT NA LAPKA OGARNIAM PARĘ CZY FB, TT, ASK ITP. ITD. WIECZORNE SPACERY Z PSEM, MYJU MYJU I SPANIE. 
NA TEN TYDZIEŃ MAM ZAPOWIEDZIANE 5 SPRAWDZIANÓW I 673737373748596848549573747364 KARTKÓWEK. NO KURWICY IDZIE DOSTAĆ !!!!!
PRZEPRASZAM WAS BARDZO JESZCZE RAZ, JESZCZE RAZ I 754736583645984373 RAZY !
KOLEJNA SPRAWA. ANKIETA JEST JUŻ ZAMKNIĘTA, WYGRAŁO IMIĘ EMILY !
DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA TO, ŻE CZEKALIŚCIE Z UPRAGNIENIEM <TAK SĄDZĘ> NA ROZDZIAŁ. TO BARDZO DUŻA MOTYWACJA DLA MNIE ! KOCHAM WAS <3


SANDRAA ; )

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 44

*Wieczorem*
Wszyscy siedzimy w salonie i rozmawiamy. Jak to moi przyjaciele byli zdziwieni, że jestem w ciąży. Nie powiedziałam im wcześniej, bo bałam się, że poinformują o tym Niall'a, a wcześniej tego nie chciałam. Teraz jak na to patrzę to zrozumiałabym, że gdybym mu tego nie powiedziała, popełniła bym największy błąd w całym moim życiu i skrzywdziła bym tą małą istotkę we mnie. Wracając do naszego "Zwykłego" spotkania.
Miało to być normalne spotkanie lecz chłopaki stwierdzili, że muszą oblać to, że ja i Horan będziemy mieć dziecko. Po prosiłam blondyna, żeby dużo nie pił, bo nie chcę się z nim użerać po pijaku i po prostu nie mam na to siły. Chłopak się zgodził na co się bardzo ucieszyłam i pocałowałam go w usta.
Zachciało mi się siku. Przeprosiłam siedzących przy stole. Gdy wstałam poczułam mocny skurcz u dole brzucha na co złapałam się za niego, schyliłam się trochę i jęknęłam.
Wszyscy to zobaczyli, a Niall zareagował ekspresowo. Wstał na równe nogi i objął mnie i posadził na siedzeniu.
- Alice, leć po wodę.- powiedział niby spokojnie, ale dało się wyczuć zdenerwowanie oraz strach w jego głosie.- Sandra wszystko w porządku ?- pyta się mnie na co nie odpowiadam. W głowie mi się kręci i mam mroczki przed oczami. Nie potrafię wypowiedzieć z siebie żadnego słowa. Błagam niech to za chwilę minie. Czuję się okropnie.- Sandra, Słyszysz mnie ? Jak się czujesz ? Połóż się.- podstawił mi poduszkę pod głowę, położył mi nogi na kanapie. Po chwili poczułam coś zimnego na czole. Podejrzewam, że to jakaś ścierka zmoczona w zimnej wodzie. Złapałam się za głowę i powiedziałam, że słabo mi.- Lou, dzwoń po karetkę.- mówi. Nie, nie, nie ! Nie karetka.
- Nie dzwoń.- wymamrotałam.- Zaraz mi przejdzie.- miałam wcześniej podobnie. po 10 minutach mi przeszło. Podobno jest to normalne u kobiet w ciąży. Ale nie jestem co do tego pewna.
- Sandra, Tobie i dziecku może coś się stać.
- Mówię nie dzwoń to nie dzwoń, zaraz mi przejdzie.- powiedziałam głośniej. Zrzuciłam to co miałam na głowie, bo to mnie tylko drażniło. Powoli za pomocą Niall'a usiadłam. Wzięłam od Alice butelkę zimnej wody. Próbowałam odkręcić, ale byłam zbyt słaba. Podałam ją blondynowi, odkręcił ją i wypiłam ponad pół butelki wody z małymi przerwami.
- W porządku ?- zapytał ponownie blondyn.
- Tak, ale teraz wybaczcie, ale muszę iść do łazienki.- uśmiechnęłam się blado. Miny moich przyjaciół są przerażone. Wszystkie oczy patrzą na mnie w skupieniu. Próbowałam wstać, ale na marne.
- Pomogę Ci.- Niall się odezwał i pomógł mi wstać. Dopiero z jego pomocą udało mi się wstać.
Powoli poszliśmy do łazienki, co nie było łatwe bo znajdowała się na piętrze.
- Dam radę już iść sama.- powiedziałam gdy znajdowaliśmy się na piętrze.
- Odprowadzę Cię do łazienki do końca. Nie pozwolę, aby coś Ci się stało.- powiedział przejęty. To było słodkie z jego strony.
- Dobrze.- strąciłam jego rękę z mojego biodra i złapałam jego dłoń w swoją. Odprowadził mnie do łazienki i wszedł ze mną do niej. Zrobiłam to co miałam zrobić. W czasie gdy myłam ręce powiedział:
- Nocujemy dzisiaj tu. Dlatego bo ja wypiłem, a Ty nie możesz w takim stanie prowadzić.
- Czyli w jakim stanie ? Niall... Po prostu źle się poczułam, to normalne u kobiet w ciąży.- wytarłam ręce o ręcznik.- Dramatyzujesz. Zachowujesz się jakby...- nie dokończyłam bo poczułam, ze coś ruszyło się w moim brzuchu. Właściwie nie coś, tylko moja mała księżniczka.
- W porządku ?- zapytał. Kiwnęłam głową na tak i szeroko się uśmiechnęłam. podciągnęłam koszulę, chwyciłam dłoń farbowanego i położyłam ją na moim wypukłym brzuchu.
- Czujesz ?- zapytałam go, na co szeroko się uśmiechnął i pokiwał twierdząco głową. Przykucnął przy mnie i ujął mój "bęben" w dłonie. pocałował go i zaczął wygłaszać swoją "przemowę".
- Powiedz swojej kochanej, pięknej mamusi, że nie może lekceważyć takich rzeczy i jutro jak najszybciej z rana jedziemy do lekarza.- pocałował go jeszcze raz i wstał i mnie pocałował.

_________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo czekałyście na rozdział i przepraszam, że taki krótki. Stwierdziłam, że będę pisała krótsze, ale częściej ? Mogę tak zrobić ?
Czy wolicie dłuższe, ale rzadziej.
Dobra ja mykam bo już późna a mam na 8:00 do szkoły, a jeszcze wymyć się muszę. haha
Dobranoc <3

Kocham Was ♥

Sandraa : )

sobota, 9 listopada 2013

Pytania. ; )

Siemanoo ! Co tam u Was ? Rozdział zaczynam pisać od razu po mam talent.
Mam do Was parę spraw.
1 Sprawa: 
Macie jakieś pytania do bohaterów ? A może do mnie ? Jeśli tak, to możecie mnie i bohaterów o to zapytać na moim asku ;p ----> http://ask.fm/CrazyLalaa
2 Sprawa:
Macie jakieś pomysły, które chciałybyście wcielić w mojego bloga ? Teraz już możecie w zakładce Wasze Pomysły -----> http://foreverbewithyou-opowiadanieo1d.blogspot.com/p/pomysy-i-wasza-opinia.html
3 Sprawa:
Możecie głosować w ankiecie jakie imię dla dziecka ma zostać wybrane.
: D

To chyba a tyle <3 Kocham Was <3


Sandraa : )

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział 43

- A Ty mną rządzisz. Podoba mi się to.- powiedziałem gdy wszedłem do samochodu. Nachyliłem się nad skrzynią biegów i złożyłem na ustach mojej ukochanej namiętny pocałunek.
- Mnie też, mnie też, pantoflarzu.- zaśmiała się. No dzięki.
- No dzięki...
- Żartuje, haha, gdzie jedziemy najpierw ? Super marketu, o i muszę sobie coś jeszcze kupić, bo nie mieszczę się już w połowę rzeczy.- zaśmiałem się.- nie śmiej się. Tak jakby na to popatrzeć to przez Ciebie.- popatrzałem na nią poważnym wzrokiem po czym wybuchłem śmiechem, Sandra podobnie. Po chwili byliśmy w drodze do centrum.

*Eleanor*
Siedzę na kanapie w salonie i czekam łaskawie na PANA Louisa. Kiedy to on zabawiał się prześliczną blondynką, ja siedzę w domu jak głupia myśląc, że jest na spotkaniu z PRZYJACIELEM, a nie z blond PIĘKNOŚCIĄ. Tak, jestem zazdrosna. Tak jestem wściekła. Tak nie wiem co teraz zrobić.
Słyszę otwierane drzwi i trzask. Ktoś ściąga buty i idzie do salonu. Zza ściany wyłania się czupryna Louisa.
Uśmiecha się do mnie i próbuję pocałować na przywitanie, ale ja go odpycham od siebie. Jego mina wyraża zdezorientowanie i nie zadowolenie moją reakcją.
- Coś się stało ?- pyta stojąc przede mną.
- Może Ty mi to wytłumaczysz, hmm ?- odpowiadam nie zbyt miłym tonem.
- Nie rozumiem.
- Gdzie byłeś ?
- No w kawiarni, mówiłem Ci przecież.
- Mhmmm, a z kim ?- widzę, że lampka mu się zapaliła w głowie, ale ciekawa jestem czy będzie brnąć w kłamstwie.
- No z... kolegą.- czyli jednak chce wojny ? Będzie ją miał.
- Hmm. To dziwne, ja widziałam Cię z przepiękną blondynką. Zaciekle z nią rozmawiałeś bo nawet mnie nie zauważyłeś. Wyjaśnisz mi to ?!- mój głos stawał się co raz donośniejszy.
- Nie mogę Ci teraz tego powiedzieć, to wszystko zniszczy.
- Słucham ? Co zniszczy ? Nasz związek ? Zdradzasz mnie ?- wydzieram się, a łzy napływają do moich oczu.
- Nie ! W żadnym bądź razie. Nie chodzi o to.
- To co zniszczy ?
- Ugh... To.- chłopak sięga do kieszeni wyciąga czarne pudełko i klęka przede mną.- Ta blondi, którą tak nazwałaś to moja przyjaciółka z dzieciństwa jak mówiłem, ale inni nie mieli dla mnie czasu bo zajmowali się swoimi związkami, więc postanowiłem poprosić Meggi o pomoc co i jak lubią kobiety i jak chcą najczęściej by im się oświadczać. Eleanor, wyjdziesz za mnie ?- mówi swoją przemowę po czym otwiera pudełeczko, a w nim ukazuje się piękny pierścionek. Zatkało mnie. Pojedyncze łzy szczęścia.- Nie płacz. Odpowiesz mi ?- wymawia na co oboje chichoczemy.
- Tak Lou, wyjdę za Ciebie.- na twarzy chłopaka pojawia się promienny uśmiech. Zakłada obrączkę na mój palec wstaje i mnie mocno przytula.
- Tak się cieszę. Kocham Cię bardzo mocno. Chcę spędzić z Tobą resztę mego życia, mieć rodzinę, nawet i dziesiątkę dzieci lub ile ich sobie zapragniesz.
- Oj z dziesiątką to już przesadziłeś.- rechotamy.- Mnie tam pasuje trójka.- śmiejemy się.- Przepraszam, że osądzałam Cię o zdradę.- teraz właśnie mi się przypomniało, że oskarżałam go zdradę, a on chciał być romantyczny dla mnie. Zrobiło mi się strasznie głupio. Spuściłam głowę w dół, a rumieńce oblały moje policzki. Louis podnosi mój podbródek bym patrzyła prosto w jego niebieskie oczy.
- Nie przepraszaj, miałaś podstawy kochana.- uśmiecha się po czym delikatnie mnie całuje. Pocałunek przeradza się w bardziej namiętny, ale przerywa nam trzask drzwiami.- No pięknie.- mówi po czym się odwraca. Widzę Sandrę i Niall'a. Zaraz, zaraz, ich ? Razem ? Pogodzili się !.- podbiegam do Sandry i mocną ją przytulam uważając na jej duży brzuch. Wygląda pięknie, jak na kobietę w ciąży.
- A jednak.- mówię. Przytulam się do Niall'a i szepczę mu do ucha "A nie mówiłam".
Spojrzałam na Tommo. Patrzy na Sandrę z niedowierzaniem.
- Wiem Lou wyglądam jak słoń, ale nie śmiej się ze mnie.- Sandra uśmiecha się i rozkłada ramiona do przytulasa.- Przywitasz się ze mną czy będziesz tutaj tak stał jak kołek ? haha, no chodź tu.- niebieskooki wychodzi z transu i przytula Sandrę bardzo delikatnie.
*Sandra*
Uśmiech nie schodził mi z twarzy jak zobaczyłam zdziwionego Louisa.
- To Ty jesteś w ciąży ? Horan ! Do cholery czegoś Ty mi nic nie powiedział ?!- Tommo jest zaskoczony, szczęśliwy i zawiedziony, że dopiero teraz się dowiedział.
- Ja też się nie dawno dowiedziałem.- mówi mój blondynek. Tak bardzo się cieszę, że z powrotem mam mojego ukochanego przy moim boku.
- Stary gratuluję !- podchodzi do farbowanego i robią męski uścisk.- Sandra Tobie też gratuluję.- przytula mnie.- Ej ! Czyli będę wujkiem ? Będę wujkiem. Elka będę wujkiem. WOOHOO !
- A ja ciocią głupku. My też mamy wspaniałą wiadomość.
- Tak, a jaką ?- pyta dociekliwie Niall i obejmuje mnie w pasie.
- Właśnie oświadczyłem się Elce. Cieszycie się ?
- Jasne, że tak. Nie jesteśmy sami.- śmieję się. Przytulam obojga i wszyscy siadamy na kanapie. Bardzo dawno tu nie byłam.
- To który to miesiąc ? Chłopak czy dziewczynka ? Wolał bym chłopaka bo mógł bym grać z nim w piłkę.- Louis zadaje szereg pytań.
- Szósty miesiąc, muszę Cie zawieść, to dziewczynka.- uśmiecham się.
- Teraz nie będę miał jednej księżniczki, tylko dwie.- uśmiecha się niebieskooki i patrzy w moje oczy. Jego oczy są takie piękne. Mam nadzieję, że moja córeczka będzie miała oczy po nim.
- Jak Wy słodko wyglądacie, brakowało mi tych Waszych uśmiechów na twarzach.- uśmiecha się Eleanor.
- Mnie też.- mówię i cmokam Horana w usta.
- A wybraliście już imię ?- Louis się pyta. Nie pomyślałam nawet o imieniu, jaka ze mnie idiotka.
- Zapomniałam o imieniu.- śmiejemy się wszyscy.- Kiedy indziej pomyślimy, ale mi się podoba Emily.- mówię.
- Uzgodnimy to jeszcze kotek.- mówi Farbowany.- A gdzie reszta ?
- U góry. Zawołam ich.- mówi Tommo.

_________________________________________________________________
Macie takiego rozdziała, kolejny dodam jak najszybciej ! Cieszycie się o zaręczynach Elki i Lou ?
BARDZO PRZEPRASZAM, ŻE NIE DODAWAŁAM ROZDZIAŁÓW TAK DŁUGO, ALE SZKOŁA, TERAZ POWINNAM TO WYPROSTOWAĆ. WYBACZYCIE MI ? : C 
To chyba na tyle.

Kocham Was <3


Sandraa : )

piątek, 18 października 2013

Rozdział 42

*Sandra*
Obudził mnie potworny ból brzucha. Te bóle mnie dobijają, prawie, że codziennie rano właśnie one mnie budzą. Mimo cudownie spędzonej nocy czuję się fatalnie. Usiadłam prosto i czekałam aż ból ustanie. Po mniej więcej pięciu minutach ustał. Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 10:18. Obróciłam się w lewą stronę gdzie śpi, a właściwie spał mój farbowany. Dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie, że go nie ma obok mnie. Wstałam z dwuosobowego łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam parę dresów i przyluźną koszulkę. Poszłam do łazienki, załatwiłam potrzebę fizjologiczną. Puściłam letnią w kabinie prysznicowej, rozebrałam się i weszłam do kabiny.
Wyszłam z łazienki i ruszyłam na dół. Zastałam tam Horana przy stole układającego sztućce. Nie zaprzeczę, wyglądał bardzo seksownie w fartuszku w krowie łaty. On był taki seksowny, a ja wyglądałam ja krowa.
- Dzień dobry.- uśmiechnął się do mnie, poszedł i pocałował w noc. Uśmiechnęłam się niemrawo.- Coś nie tak ?- zapytał zmartwiony. Właśnie to w nim kocham, zawsze wyczuje gdy coś nie gra.
- Nie czuję się z dobrze. Rano obudził mnie mocny ból brzucha, ale ginekolog powiedział, że to normalne i nie mam co się martwić.
- Jak zjesz to co dla Ciebie specjalnie zrobiłem to humorek Ci się poprawi.- pocałował mnie bardzo czule. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Podeszłam do stołu i chwyciłam widelec i zaczęłam konsumować to co znajdowało się na talerzu. Powiem, że było niesamowite.
- Przepyszne, co to jest ?- zapytałam przełykając jedzenie.
- Szczerze ?- kiwnęłam głową na znak zgody.- Nie wiem. Przeczytałem coś tam w internecie i wszedłem od razu na składniki.
- Niebo w gębie. Od dzisiaj będziesz mi to gotował.
- Kiedy tylko zachcesz.- uśmiechnął się do mnie.- Mmmmm, Sandra.
- Słucham Cię.
- Bo... Już nic.- spóścił głową w doł
- Ej, jak już zacząłeś to skończ.- uśmiech wtargnął na moje usta.- Mi możesz powiedzieć wszystko.- podniosłam jego podbródek tak, żeby spojrzał na mnie.- To co chciałeś powiedzieć ?
- Bo... Chciałem się Ciebie zapytać czy chciałabyś... No wiesz, zamieszkać ze mną ?- Gdy zadał to pytanie oniemiałam. Chciałabym bardzo. Chłopak się speszył.- Wiedziałem, to za szybko.
- Nie ! Chciałabym bardzo.- uśmiechnęłam się szeroko.- Po prostu zaskoczyłeś mnie.- zachichotałam.
Chłopak nachylił się nad stołem i pocałował mnie bardzo namiętnie, odwzajemniłam pocałunek.
- Kocham Cię.- uśmiechnął się i cmoknął mnie delikatnie w usta po czym usiadł z powrotem na swoje miejsce.
- Wiesz... Musisz mi w czymś pomóc.- odezwałam się wkładając pusty już talerz do zlewu.
- Co tylko zechcesz.
- Muszę wejść do piwnicy, a sama się boję. Pełno pająków, pajęczyn, bleee, wiesz o co mi chodzi mój rycerzu ?
- Co tylko zechcesz.- powtórzył się, zrobił to co ja i objął mnie w pasie. Mój ogromniasty brzuch (który i tak będzie większy), robił odległość między Nami.
- Co dzisiaj robimy ?- zapytałam.
- Nie obrazisz się chyba jeśli zabiorę Cię do chłopaków, hmm ? Muszę się pochwalić moją piękną narzeczoną oraz moją małą córeczką.- zaśmiał się.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim ?
- Upieczesz mi ciasto czekoladowe z duuuużą ilością polewy czekoladowej.
- Jasne. To po drodze wstąpimy do sklepu po składniki.- nasze usta zbliżały się do siebie, ale przerwał Nam dzwonek mojego telefonu. Zachichotałam i wyciągnęłam aparat z tylnej kieszeni moich spodni.- Mama.- powiedziałam i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Cześć Sandra.
- No heej mamusiu.- zaśmiałyśmy się we dwie.
- Rozmawiałam z Alice. Wybaczyłaś mu ? Powiedziałaś mu ?- rodzicielka zadała szereg pytań.
- Tak, mamoo, stoi obok mnie, powiedziałam.- zaśmiałam się.
- To świetnie. Tata Cię chcę.- po chwili w słuchawce mogłam usłyszeć głos mojego ojca.
- Cześć Sandra, przyjdziecie z Niall'em na kolacje ? Musimy poważnie porozmawiać. Z Tobą i z moim przyszłym zięciem.- mogłam usłyszeć chichot mojego taty jak i mamy.
- Czekaj, zapytam. Niall, możemy iść na kolację dzisiaj do moich rodziców ? Zaprosili nas, musimy powaaażnie porozmawiać.- przeciągnęłam słowo poważnie.
- Jasne, czemu nie.
- Możemy.- wróciłam do rozmowy.
- Dobrze to do zobaczenia, kochamy Cię pa.- nie czekając na moje pożegnanie tato się rozłączył.

- To jak, możemy już jechać ?- Niall zapytał ubierając na siebie swoją skórzaną kurtkę.
- Chwila, jeszcze pójdę do łazienki, idź już pod auto, zaraz przyjdę.- odkrzyknęłam już z pomieszczenia zwanego łazienką.

*Niall*
Czekając na Sandrę, zapaliłem sobie ostatniego papierosa, pod jej domem. Muszę kupić nową paczkę. Do teraz zastanawiam się czemu tak szybko uzależniłem się od papierosów. Wiem, że to mnie niszczy, ale bez zapalenia przynajmniej jednej paczki dziennie, nie wytrzymuję. Mógłbym nawet coś rozwalić.
Z tego co wiem, to Sandra po mojej zdradzie piła, paliła. Alice mi opowiadała, że nie jest z nią za dobrze, całkowicie się załamała. Z tego powodu nienawidzę siebie. Sophie ? Dała już sobie chyba spokój, ale może to jest cisza przed burzą ? Nie che mi się myśleć już na jej temat. Rzuciłem papierosa na ziemię, i zgniotłem go butem. Oparłem się o drzwi samochodu, i wpatrywałem się na wejście do domu, aż po chwili wyłoniła się z niego najpiękniejsza kobieta na świecie. Mimo iż jest w ciąży, to wygląda równie pięknie i szczupło jak na jej stan. W końcu dotarła do mnie.
- Śmierdzisz, masz gumę- włożyła mi miętową drażetkę do ust.- Aha, tam masz kosz, podnieś tego peta i wyrzuć go do niego.- uśmiechnęła się do mnie. Zabrała kluczyki z tylnej kieszeni spodni, przy czym uszczypnęła mnie w tyłek. Cmoknęła mnie w policzek. Ja zaskoczony tym co Sandra teraz zrobiła śledziłem ją wzrokiem, otworzyła drzwi kierowcy i wsiadła na jego miejsce.
- Ej ! To nie fair. Nie zapytałaś się mnie czy możesz poprowadzić.- dziewczyna spiorunowała meni wzrokiem.- No dobra, już.- podniosłem peta z ziemi i wyrzuciłem go do kosza.

________________________________________________
Macie rozdziała. hhahaha, może dodam jeszcze w tym tygodniu w niedzielę, jeeden, bo to nie jest zbyt długi rozdział , ale krótki też nie jest : D Podoba Wam się ?! BARDZO DZIĘKUJĘ ZA WYŚWIETLENIA <3 ZA KOMENTARZE TEŻ. 
BARDZO PROSZĘ O KOMY. TO DLA MNIE BARDZO DUŻA MOTYWACJA <3
Jak chcecie o coś zapytać to śmiało. Mój ask -----> ASK
Przepraszam, że tak długo czekaliście na rozdział : c Nie umiem się wyrobić. Ale powinnoo być już lepiej !

Kocham Was <3


Sandraa : )

środa, 2 października 2013

Rozdział 41

Cisza w samochodzie w drodze powrotnej do domu zaczęła mnie dobijać. Całymi dniami siedziałam w domu w ciszy. Mam już jej serdecznie dosyć.
- Niall... A co jeśli fani Cię znienawidzą ?- wypaliłam prosto z mostu. Nie chcę, aby Niall przez to, że jestem w ciąży miał problemy z fanami. Może lepiej będzie jak usunę się w cień i wyjadę stąd ?- Może lepiej będzie jak wyjadę z Londynu ?- na te słowa chłopak zjechał na pobocze. Popatrzał się prosto w moje oczy.
- Nawet tak nie mów. Proszę Cię nawet tak nie mów. Dopiero Cię odzyskałem. Nie pozwolę na to by ponownie Cię stracić. I w dupie mam to jeśli mnie znienawidzą. Liczysz się dla mnie Ty i ta malutka istotka w Twoim ciele. Sandra kocham Cię. Pamiętaj o tym już zawsze.- dłoń blondyna z mojego kolana przeniosła się na mój policzek. Spojrzałam chłopakowi prosto w oczy. Mogłam z nich wyczytać troskę i miłość. Jestem w stu procentach pewna, że te słowa są prosto z serca. Samotna łza spłynęła po moim policzku.- Nie płacz, wystarczająco już wylałaś łez prze ze mnie.- Niall ucałował moją głowę. Wtuliłam się jak tylko potrafiłam w chłopaka.
- Kocham Cię Niall.- mówiłam nadal przytulona do niego.
- Ja też Cię kocham.
Z powrotem usiadłam na miejscu. W tym momencie czułam szczęście i... Uczucie nie do opisania. Czuję się...  Potrzebna komuś ? Że jest ktoś kto chce zaopiekować małą istotką w moim ciele... Ktoś inny niż przyjaciele czy  rodzice. Jeszcze jedno pytanie nasuwało mi się w głowie, ale postanowiłam, że o to zapytam później. Niall ponownie odpalił silnik, zjechał z pobocza i byliśmy w drodze kierowanej w stronę mojego domu.
Po nie długim przejechanym odcinku byliśmy już na miejscu. Chłopak otworzył bagażnik, a ja nie czekając na niego podeszłam do niego i zaczęłam wyciągać zakupy i kłaść je koło opony od samochodu.
- Co Ty robisz ?- blondyn kiedy wyszedł z samochodu zadał to pytanie. Znowu się zaczyna ? Najpierw Danielle, Tata, Mama, Alice i tak wszyscy po kolei, a teraz on ?
- Obiecuję Ci, że jak powiesz, że nie mogę nosić ciężarów to chyba Cię uderzę. To wcale nie jest aż takie ciężkie.
- Zrobimy inaczej.- Niall wyciągnął wózek z bagażnika i włożył tam te lżejsze zakupy.- Proszę.- podał mi rączkę od wózka i uśmiechnął się słodko. Powiedziałam pod nosem "debil" i szłam dalej pchając wózek z zakupami.- Słyszałem to.- krzyknął z tego samego miejsca co stał wcześniej. Zablokowałam koła od wózka i podeszłam do drzwi. Wygrzebałam z torebki klucze i otworzyłam je na całą szerokość. Odblokowałam koła i wjechałam "pojazdem" dla dziecka do środka. Na szczęście nie miałam żadnego dywanu na przedpokoju bo byłby już cały upaćkany.
Ściągnęłam buty i wyjrzałam głową za drzwi sprawdzić gdzie misiek się znajduję. Jedyne to co zobaczyłam to czarne auto mojego chłopaka.
- Niall ?- zawołałam bardziej wychodząc na ganek. Zaplotłam ręce na piersiach i w kapciach wyszłam na ganek. Zauważyłam, że ktoś stoi na tyłach domku. Tym ktosiem okazał się blondyn. Jak mnie oczy nie mylą trzymał papierosa w dłoni, a dym wylatywał mu z ust. Nie powiem zdziwiło mnie to ponieważ zawsze był przeciwny paleniu, a teraz sam to robi. Chłopak po chwili rzucił papierosa na ziemie i zgniótł go butem. Zmierzał w moją stronę. Uśmiechnął się do mnie słodko.
- Nie stój na tym zimnie bo się przeziębisz.
- Tak, tak. Patrzałam gdzie jesteś bo długo nie przychodziłeś.
- Mmhm.
- Niall zapytam Cię o coś, ale odpowiedz szczerze, dobrze ?- zapytałam gdy weszliśmy do domu.
- Dobrze.
- Palisz ?
- Jeśli mam być szczery to tak. Palę. Po naszym rozstaniu zacząłem palić. Tak wyszło, że to już nałóg.
- Dobrze.- chłopak chciał mnie pocałować, ale go odepchnęłam.- Śmierdzisz papierosami. Masz gumę.- wyciągnęłam z torebki paczkę gum do żucia i zaraz włożyłam dwie drażetki blondynowi do ust. Odeszłam od Niall'a i skierowałam się do salonu. Chwyciłam w dłonie ciuchy z fotela. Rozebrałam się do bielizny, akurat w tym momencie do pokoju wszedł Niall. Tego chciałam uniknąć, z dwóch powodów...
- Niall wyjdź stąd, wyglądam jak słoń.- pierwszy powód.
- Kochanie, Ty jak słoń ? Wyglądasz pięknie.- podszedł do mnie. Obróciłam się plecami do niego i ubrałam spodnie dresowe. Tego pożałowałam. Chłopak jak zobaczył moje plecy się skrzywił.- Sandra, tatuaż ? Byłaś przecież przeciwna takim rzeczom.
- Byłam, a Ty byłeś przeciwny paleniu, dobrze pamiętam ?- założyłam na siebie koszulkę i obróciłam się w jego stronę. Złapałam jego dłonie w moje.
- Byłem.- cmoknął mnie w usta.
- Czemu się skrzywiłeś jak go zobaczyłeś ?
- Ała. Jak to musiało boleć. Długo już to masz ?
- Jeszcze przed tym zanim się dowiedziałam, że jestem w ciąży. Jak bym wiedziała, to bym tego nie zrobiła, ale stało się i na szczęście nic nie stało się małej. Nie podoba Ci się ?- wspięłam się na palce i pocałowałam czule chłopaka. Z jego oddechu mogłam wyczuć miętę.
- Byłaś piękna i bez tego, ale i tak ślicznie wyglądasz, kicia.- Niall zrobił przerwę między pocałunkami, ale po chwili powrócił do tej samej czynności tylko pogłębiając pocałunki. Jego ręce zjechały na moje pośladki, a moje ręce powędrowały na jego szyję. Mój wielki brzuch, który za niedługo będzie większy przeszkadzał w naszych czynnościach przez co czułam się skrępowana i spięta.- Jesteś piękna.- wymruczał. Niall zjeżdżał swoimi ustami w dół. Muskał mój nos, policzek, skronie, ucho i doszedł do szyi. Mój oddech przyśpieszył, ale starałam się go opanować, by trochę podenerwować blondyna. Jednak on wiedział, że szyja to mój słaby punkt. Jego duża dłoń z mojego tyłka przesunęła się na moją prawą pierś. Po chwili już obydwie jego dłonie ściskały mój biust na co syknęłam. Przez ciążę piersi bolą mnie przy dotyku. Przez cały ten czas nie odrywaliśmy od siebie swoich ust. Ściągnął ze mnie koszulkę, a z jego ust wydobył się cichy pomruk. Cieszę się z tego, ponieważ mimo iż wyglądam jak słoń to czuję, że pociągam go. Jego dłoń z mojej piersi powolnym ruchem schodziła na dół przy czym smyrając mnie po gołym brzuchu. Dłoń blondyna ekspresowo znalazła się w moich spodniach dotykając mojej "myszki" sprawiając mi przy tym sporo przyjemności. Z moich ust wydobył się głośny, pełen przyjemności jęk. Na jego twarzy zagościł chytry uśmieszek. Zapewne z tego powodu, że w tak krótkim czasie doprowadził mnie do takiego stanu. Moje ręce powędrowały na jego tors. Przez ten okres czasu ile się nie widzieliśmy zrobił sobie niezły kaloryfer. Chłopak nadal pieścił moje krocze sprawiając mi przy tym jeszcze więcej przyjemności. Doskonale wiedział, że mi się to podoba i dlatego nie przestawał. Moje dłonie z jego torsu powędrowały na jego krocze. Mogłam wyczuć nie małe wybrzuszenie w jego spodniach. Czyli, on też jest podniecony. Tym razem na mojej twarzy zawitał chytry uśmieszek. Moja dłoń jeździła po dużym wybrzuszeniu mojego narzeczonego, a on podobnie jak ja wydawał ciche pomruki. HA ! Nie wyszłam z wprawy. Całowaliśmy się coraz bardziej namiętnie. Włożyłam swoje ręce pod jego białą koszulkę, a po chwili ona leżała gdzieś na podłodze. Moje ręce zbliżały się do jego zapięcia od paska, ale gdy tylko tam wylądowały, ja unosiłam się nad ziemią. Niall wziął mnie na ręce jak pannę młodą.
- Kocham Cię Niall, tak bardzo mi Ciebie brakowało.
- Mi Ciebie też Kotku. Kocham Cię.- spojrzeliśmy sobie prosto w oczy, a po chwili utkwiliśmy w poprzedniej czynności- namiętnym całowaniu- przez pocałunki wypowiedziałam, że sypialnia jest na górze. Po nie długim czasie znajdowaliśmy się na łóżku w Naszej sypialni. Niall za razem był namiętny, ale i delikatny. Mój brzuch jak na razie nie sprawiał mu żadnych problemów. Muskał mój obojczyk, moje piersi, mój brzuch, sprawiając mi tym taką przyjemność, że ciągle chciałam więcej i więcej.
Dłoń blondyna powędrowała na moje czułe miejsce pieszcząc je. Nasze usta w tym momencie nie odrywały się. Moje jęki stawały się co raz głośniejsze i bardziej wyraźne. Jednym ruchem Niall zerwał ze mnie moje dresowe spodnie przy czym zostałam w samej bieliźnie. Nie wiem jakim cudem, ale teraz to ja byłam nad moim chłopakiem. Moje dłonie powędrowały w stronę jego zapięcia od paska. Powolnym ruchem zaczęłam odpinać zapięcie od brązowego paska do spodni. Mogłam wyczuć, a także zauważyć dość sporo wybrzuszenie w rozporku.
*Louis*
- Wiecie co ? Jestem głodny, idę robić jajecznice, chce ktoś ?- zapytałem reszty wstając z dużej skórzanej kanapy. Wszyscy wyrazili chęć na jajecznicę, więc skierowałem się w stronę kuchni. Wyciągnąłem dość sporą patelnię z szafki i ustawiłem na gazie. Margarynę dałem na patelnie tak by się rozpuściła.
Dalej robiłem wszytko zgodnie z moim przepisem. Z kuchni mogłem usłyszeć rozmowę moich przyjaciół na temat Sandry i Niall'a. Wziąłem szklanki na sok i poszedłem do salonu je zanieść, a przy okazji dołączyć się do tej rozmowy.
- Jak myślicie, jest już ok między nimi ?- zapytałem wchodząc do stołowego.
- Nie wraca. Więc chyba tak, zresztą Sandra się łamała już, więc na sto procent mu wybaczyła.- Alice przedstawiła swoją tezę, a reszta jej przytaknęła.
- Jak myślisz Alice ? Co teraz robią ?- Harry poruszał zabawnie swoimi brwiami.
- Co Ty. Sandra nie może... - Alice jak ekspresowo powiedziała to tak szybko zagryzła język, a dziewczyny skarciły ją wzrokiem.- Albo może. Nie wiem skończmy ten temat. Louis, jajecznica Ci się pali.
- Cholera.- pobiegłem do kuchni uratować żarełko.
Następnego Dnia.
*Niall*
Powoli otwierałem oczy, a gdy to zrobiłem ujrzałem najpiękniejszą osobę na świecie. Tak, Sandrę, jest najpiękniejszą kobietą na świecie. Nie mogę zrozumieć dlaczego ja w ogóle poszedłem na tą pieprzoną imprezę. Skrzywdziłem wiele mi bliskich osób, a najbardziej tą przede mną. Sandra tyle wycierpiała przeze mnie. Tyle łez wylanych, przeze mnie. Już nigdy jej tak nie zranię. Może nie widać tego po mnie, ale wciąż nie mogę uwierzyć w to, że będę ojcem. Cieszę się z tego powodu bardzo, najbardziej na świecie. Mojej malutkiej córeczce nie będzie brakowało nic, a nic. Spojrzałem na śpiącą Sandrę, wygląda tak uroczo kiedy śpi. Założyłem za jej ucho opadający kosmyk na twarz. Pogłaskałem ją po policzku i ucałowałem głowę. Delikatnie podniosłem się z łóżka by nie obudzić mojej księżniczki. Rozejrzałem się po pokoju i oczy na wierzch mi wyszły. Nieźle się tutaj w nocy działo. Zaśmiałem się prawie ni słyszalnie. Odnalazłem swoje bokserki gdzieś na ziemi, a resztę ciuchów złożyłem na pufę i zszedłem na dół. Tam też trochę ogarnąłem. Między innymi przetarłem podłogę w przedpokoju, pozbierałem porozrzucane ubrania i takie tam. Poszedłem po chichu na górę po telefon. Niesłyszalnie otworzyłem drzwi i wszedłem do pokoju, gdzie Sandra słodko spała. Chwyciłem w swoje duże dłonie telefon i ponownie znalazłem się na dole. Sprawdziłem na internecie co mogą jeść kobiety w ciąży, a czego nie mogą. Sprawdziłem czy są potrzebne składniki i zacząłem robić śniadanie.

______________________________________
Heej ! Jak tam wrażenia po rozdziale ? Mnie ten rozdział się podoba. Pisałam go z weną, i z poczuciem, że nie muszę się śpieszyć. PRZEPRASZAM WAS ZA TO, ŻE ROZDZIAŁ TAK DŁUGO SIĘ NIE POJAWIAŁ. Teraz powinno być ok. Miałam chwilę załamania. Zresztą co będę się Wam tu żalić i tak nie chce Wam się tego czytać. Dziękuję za te wyświetlenia ! Jesteście najlepsze <3 Więc...
Kocham Was !

Sandraa : )