sobota, 14 czerwca 2014

Epilog


*5 Miesięcy później*

*Sandra*

Tak, to dzisiaj. Ten dzień. Dzień, w którym wychodzę za mąż. Za Niall'a.
Po prostu... po prostu nie mam słów. 
Gdyby kiedyś ktoś mi powiedział, że poznam Niall'a Horan'a, będę z nim w związku, będę w ciąży, będę brała ślub z nim to wyśmiałabym go w twarz. Nigdy mi to na myśl by nie przyszło, że moje życie tak się potoczy. 
Mimo nieszczęść, które mnie spotkały, w końcu przyszła fala szczęścia.
Ktoś kiedyś powiedział mądrze, że po każdej burzy wychodzi słońce, nie mylił się...
Takim o to sposobem siedzę na krześle, przygotowywana do uroczystości ślubnej.
- Sandra, nie płacz, rozmazujesz się.- mówi mi znana kosmetyczka.
- Ale ja nie potrafię!
- Jednak musisz.- karci mnie.- Jeszcze jedno dociągnięcie i... gotowe. Piękna fryzura i makijaż. Teraz suknia. Jak się czujesz ?
- Szczęśliwa.- odpowiadam i przyglądam się swojemu odbiciu. Wyglądam na prawdę ładnie.

*Niall*

 - Stary ! Żenię się !- ekscytuję się.
- Wiem, Niall.- mówi Harry.
- To jest nie wiarygodne !
- No nie wiem...- śmiejemy się.
- Kto by pomyślał, że w wieku dwudziestu jeden lat będę brał ślub i miał dziecko.
- No na pewno nie ja.- ponownie się śmiejemy, lecz przerywa Nam Emily, która jest ze mną, ponieważ Sandra musi się przyszykować o wiele dłużej ode mnie, zresztą dziewczyny też, co się dziwić.
- Dobra, pora się szykować, pozostało piętnaście minut. Za piętnaście minut będę miał piękną żonę... Wciąż nie wierzę.- ekscytuję się po czym biorę małą na ręce i zaczynam ją ubierać. Mała ma już sześć miesięcy
 i jest piękna.

*Piętnaście minut później*

Stoję przed ołtarzem i czekam na Sandrę.
Po chwili muzyka ślubna zaczyna grać, a zza ściany pokrytej pnączami róż wychodzi przepiękna, dziewczyna w białej sukni. Tak, ona jest moja. Najpiękniejsza, najcudowniejsza...
Wzrok wszystkich facetów znajdujących się w pięknym ogrodzie zwrócił się ku Sandrze, która wyglądała najpiękniej z wszystkich razem wziętych kobiet na świecie.
Sandra szła u boku swojego ojca z bukietem fioletowych frezji.
Za nimi szły druhny, czyli Alice i Olivia.
One również ładnie wyglądały, ale niczym nie dorównywały mojej już niedługo narzeczonej.
Sandra podeszła do mnie i uśmiechnęła się lekko.
Widać, że była spięta, równie mocno jak ja.
Zresztą kto by nie był ? Każdy kto bierze ślub jest spięty... i to jak !
Złapaliśmy się za ręce i obróciliśmy się ku sobie. Spojrzałem jej głęboko w oczy, a ona mi.
Oto najpiękniejsza chwila w moim życiu.


video- Ja Niall Horan, biorę Ciebie Sandro Smith za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.- spojrzałem w stronę mojego brata Greg'a i uśmiechnąłem się lekko.
- Ja Sandra Smith, biorę Ciebie Niall Horan za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.- mówi, a mi się w żołądku przewraca.
- Jako znak Waszej miłości wymieńcie się obrączkami i powtarzajcie za mną.
- Sandra przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
- Niall przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
- Wygłoście swoje mowy.- ja zaczynam, a serce bije mi co raz to szybciej.
- Nie wiem kompletnie jak mam zacząć... przygotowałem to na kartce, ale nic z tego nie będzie i będę mówił wszystko z głowy. Sandra nigdy bym nie pomyślał, że spotkam w swoim życiu kogoś takiego jak Ty. 
Że spotkam najważniejszą kobietę w swoim życiu, dzięki, której chcę mi się żyć. Mimo wielu wzlotów
 i upadków jesteśmy tutaj... razem... przetrwaliśmy wszystkie przeszkody stojące Nam na drodze do szczęścia i w końcu możemy być razem. Kocham Cię, tak bardzo Cię kocham.- po policzku Sandry spływają łzy.- Nie płacz, kochanie.
- Przepraszam, za dużo dzisiaj płaczę... no to teraz moja kolej... Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że spotkam osobę tak wspaniałą jak Ty. Po wielu nieszczęściach, które się działy, Ty byłeś przy mnie.
Pamiętam jak si wysilałeś dla mnie... Jak się martwiłeś o mnie. Jak przerywałeś trasy koncertowe by przy mnie być. Nie wiem co mam jeszcze powiedzieć, wszystko wyleciało mi z głowy. Chcę byś wiedział, że jestem Ci wdzięczna, że pojawiłeś się w moim życiu i zmieniłeś je na lepsze. Bardzo Cię kocham. Nie wyobrażam sobie życie bez Ciebie, wiesz ?
- Ogłaszam Was mężem i żoną. Możecie się pocałować.- i te słowa, na które czekałem. Objąłem Sandrę w pasie i wpiłem się w jej usta delikatnie, oddając w nim moją miłość do niej. Goście zaczęli gwizdać, klaskać
 i rzucać ryżem w Nas. Owinąłem Sandrę mocniej w pasie, podniosłem ją i okręciłem Nas wokół własnej osi.
Wziąłem ją na ręce, a ta owinęła swoje wypielęgnowane dłonie na moim karku i szedłem z moją żoną po białym dywanie. Moją żoną, tylko moją...

***
*Sandra*
Po wejściu do restauracji i rozdanych kieliszkach szampana siadamy do stoły i czas na mowy.
Na pierwszy ogień idzie tata.
- Drodzy nowożeńcy! Szanowni goście! 
Ktoś kiedyś mądrze powiedział, iż kochając marzy się o przyszłości.
I oto dzisiaj, dane jest nam być świadkami wielkiego wydarzenia, sakramentalnego – tak, otwierającego przed dwojgiem młodych ludzi wrota do ich wspólnego jutra. 
Zapewne oboje zdają sobie sprawę jak trudnego wyzwania się podjęli. 
Aczkolwiek wierzę, iż mu sprostają i pomimo wielu, nieuniknionych przeszkód, które napotkają na swojej drodze, na zawsze będą w stanie pielęgnować to, co ich łączy. 
Mówię na zawsze, gdyż, tak często słyszane przez nas -,,aż do śmierci” zdaje mi się być niedorzeczne. To poniekąd kpina z miłości, lub obraz niewiedzy, iż wszystko, czego dotknie staje się nieśmiertelne.
Kończąc moją mowę chciałabym życzyć nowożeńcom wszystkiego dobrego i unikając zbędnej, końcowej tezy, pozostawić przestrzeń dla miłości, która jak sądzę wybroni się sama... 
Dziękuję.- brawa rozległy się po sali, a łzy po moich policzkach. Niall widząc, że po raz kolejny tego dnia się rozklejam przytula mnie mocna i szepcze do ucha.
- Nie płacz, kochanie. Jak czujesz się byciem moją żoną ?
- Wspaniale. Najpiękniejszy dzień w moim życiu.- mówię.
- To teraz kolej chyba na świadka...- mówi Greg.- Moi mili goście proszę się nie gniewać 
Dzisiaj jest wesele wszystko można śpiewać 
Dzisiaj jest wesele jutro poprawiny 
Za dziewięć miesięcy przyjdziemy na chrzciny 
Za dziewięć miesięcy to teraz niemodnie 
Przyjdziemy na chrzciny za cztery tygodnie 
Niall'erku czyś się zalał w wała 
Że Cię taka baba do ołtarza brała 
Wczoraj jeszcze piłeś z chłopakami wina 
Dzisiaj już Cię żona pod kapciami trzyma 
Wyglądasz Sandro jak kwiatek różany 
Niall koło Ciebie jak snopek owsiany 
Myślałaś Sandro że Niall lilijka 
Jeszcze on Ci nieraz oczka popodbija 
Sandro ale z Ciebie szprycha 
Oj niejeden chłopak dziś do Ciebie wzdycha 
Moi mili goście proszę się nie gniewać 
Dzisiaj jest wesele wszystko można śpiewać.- nie no, on wie co dowalić. Zawsze wymyśli coś niebanalnego i prze śmiesznego. Cała sala nie wytrzymuje ze śmiechu.
- Dobra, dobra, teraz czas na pierwszy taniec !- krzyczy mój tata.
- Mogę prosić piękną Panią do tańca ?- pyta nonszalancko Niall.
- Ależ oczywiście.- mówię zbyt poważnie, po czym wybucham śmiechem, a po chwili tańczymy na parkiecie w rytm muzyki. Powoli do Nas dołączają mój tata z mamą, Harry z Alice i tak dalej.
Po dziesięciu minutach tańca z Niall'em zostaję "odbita" mu przez mojego ojca. Potem od mojego taty przez mojego teścia i tak z wszystkimi po kolei... Niall również tańczy z wszystkimi.
Zabawa trwa na całego do dwudziestej czwartej w nocy, aż przychodzi czas na podróż po ślubną.
- Mamo wszystko masz w tej torbie, jakby się coś działo, dzwoń o każdej porze dnia i nocy.
- Sandra spokojnie. Dam radę. To, że jestem w ciąży to nie znaczy, że nie podołam zadaniu. Jedź i świetnie się baw, jasne ?
- Jasne. Daj mi ją, chcę się pożegnać...- proszę tatę o to by podał mi moją córkę.- Mama wyjeżdża. Spokojnie, to tylko dwa tygodnie. Pamiętaj, bądź grzeczna i pamiętaj o mamusi. Kocham Cię.- całuję ją po główce.
- Tatuś też Cię kocha i mówi to samo co mama.- Niall również całuje ją w główkę.
Żegnamy się z wszystkimi i wsiadamy do czarnego samochodu.
- To gdzie jedziemy ?- pytam splątując Nasze palce.
- Na Seszele skarbie.- całuję mnie w głowę.

! THE END !

_____________________________________________________
No i tak zakończyłam swoje opowiadanie. Już mówię, że nie epilog nie jest taki, o jakim marzyłam, ale co zrobić ? Jak obiecywałam jest hepiend !
DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA TO, ŻE CZYTALIŚCIE MOJE OPOWIADANIE ! JESTEM WAM BARDZO WDZIĘCZNA.
Dziękuję tym co komentowali, co byli, co pocieszali ! Dziękuję wszystkim
Wiem, że ie pisałam pięknie, ale podobało się to jednak, niektórym co bardzo cenię.
Pisząc ten epilog płakałam ! Tak zżyłam się z tym opowiadaniem, że szkoda mi je kończyć !
Ale nic nie trwa wiecznie, prawda ?

Oczywiście mam nowego bloga, który zacznę pisać już od 1 lipca !

Cieszycie się ? Bo ja taak !!!! To fan fiction, będzie zupełnie inne od wszystkich... Przynajmniej ja nigdy nie spotkałam się z takim opowiadaniem o podobnej fabule : )

Powyżej jest link do mojego nowego ff ! Mam nadzieję, że będziecie czytać, komentować i obserwować ! Liczę na Was ! 
Kończąc to opowiadanie zgromadziliśmy:
69222 wyświetleń
678 komentarzy
                     33 obserwatorów

JESZCZE RAZ: DZIĘKUJĘ WAM ZA WSZYSTKO !

KOCHAM WAS !DO NOWEGO !