niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 1



***Poniedziałek 7 rano*** 


***Sandra***
Wstałam o 7 rano bo jak zwykle miałam na 8 do szkoły. Bardzo się cieszyłam że tylko 2 miesiące i wreszcie WAKACJE.! Jakoś wywlokłam się z łóżka i odsunęłam roletę licząc że jest słoneczna pogoda, myliłam się. Co ja sobie myślałam że wstanę rano i ujrzę słońce? Przecież jestem w Londynie gdzie rzadko jest ładna pogoda, ale dobrze że chociaż jest. 
Po chwili gapienia się w okno podreptałam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się i zrobiłam lekki makijaż.
Gdy wyszłam z łazienki spakowałam książki, wzięłam telefon i pomknęłam do kuchni zjeść śniadanie.
- Cześć wszystkim- powiedziałam przechodząc obok jadalni. Zrobiłam se kanapki i poszłam do stołu czochrając przy tym włosy Matt'a.
-EJJJ.!!- Krzyknął Matt.
-Coo.?!- Krzyknęłam tym razem ja i się zaśmiałam wraz z Lucas'em
Nie krzyczcie.!- Tym razem Mama krzyknęła na nas najgłośniej, po czym wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
Gdy cała zawartość talerza zniknęła zaniosłam puste naczynie do zmywarki.
Wychodzę.- Powiedziałam do rodziny po czym skierowałam się do przedpokoju i ubrałam buty i wyszłam.
Poszłam do miejsca gdzie zawsze spotykam się z dziewczynami. Jak zwykle byłam pierwsza.
Nie czekałam nawet 5 minut i już były.
-Nie dało się dłużej?- Zapytałam.
-Pewnie że się dało- Odpowiedziała mi Ali
Hahaha bardzo śmieszne- zaśmiałam się ironicznie.
-Bardzo.! Kocham tą twoją złą minkę.- powiedziała Liv przy czym wybuchłyśmy śmiechem.
Przywitałam się z Liv i Ali przytulasem i ruszyłyśmy uradowane w stronę szkoły. 
Po drodze spotkałyśmy te modnisie Eve i Helen, o dziwo nie było z nimi Vicki. Przecież zawsze sięz nimi trzyma, chodź nie podoba jej się to za bardzo przecież to widać, że chodzi nie zadowolona. Może od nich odeszła.? Na pewno nie przecież znając życie puściły by na nią plotkę. Może jest chora.?
Z tych przemyśleń wyprowadziła mnie Olivia.
-Ej.! Sandra.!- pstryknęła mi palcami przed nosem.
-Yyy. Co? Co się dzieje.?- zapytałam zdezorientowana.
-To że się gapisz na te plastiki.- odezwała się Ali.
-Przepraszam myślałam o czymś.
-A o czym.?- zapytały mnie równocześnie.
-O niczym.
-Oj no powiedz.!- Przekonywała mnie Ali.
- No o tym czemu nie ma Vicki z nimi.
-No właśnie. Przecież z nimi się zadaje- powiedziała Liv.
- Może jest chora.?- Wtrąciłam się.
-Nie wiem, ale wiem że ona ich zbytnio nie lubi widać to po jej minie gdy łazi z nimi po szkole.- wypowiedziała Ali.
-Dobra, chodźmy na lekcje, a nie tak gadamy.- powiedziałam po czym pomkłyśmy pod salę.
Lekcje jak zwykle nudne i szybko minęły. 
-Ile tych zadań. Masakra. Posrało ich.? Jak ja się mam z tym wyrobić w nie wiem 2 godziny jak kończymy dzisiaj o 18.?- Narzekała Ali. 
-Oj. Nie marudź już.- Powiedziałam po czym się uśmiechnęłam.
-Ok to się rozdzielamy.- mruknęłam i posmutniałyśmy wszystkie
Ok to paa- Powiedziałyśmy równocześnie i się przytuliłyśmy na pożegnanie
Weszłam do domu to czekała mnie nie miła niespodzianka. Matt oblał mnie zimną wodą.
- O ty gówniarzu masz przechlapane.!- krzyknęłam, rzuciłam torbę na dół, ściągnęłam buty i zaczęłam gonić Matt'a po całym domu. Wreszcie go złapałam i zawlokłam do łazienki. Wrzuciłam go do wanny, odkręciłam zimną wodę wzięłam prysznic i polałam go wodą. Zobaczyłam że Lucas się patrzy spojrzałam na niego, w tej chwili Matt uciekła z wanny i pędem pobiegł do mamy, a ja z matem leżeliśmy na ziemi i pękaliśmy ze śmiechu.
- Mamo mamo.!
-Co syneczku.?
-Popatrz na mnie i zobacz co mi Sandra zrobiła.
Mama się obróciła  i zobaczyła chłopca całego mokrego i wybuchła śmiechem.
-Matt kto ci to zrobił.?- zapytała nie przestając się śmiać.
-Mamo nie śmiej się. Sandra.!
Usłyszałam jak mój młodszy brat skarży się na mnie i szybko zbiegłam na dół krzycząc-
Mamo to nie prawda co on mówi on zaczął.- tłumaczyłam się, a mama nie przestawała się śmiać.
-Mamo z czego ty się tak śmiejesz.?-Zapytałam z powagą.
-Zobaczcie siebie w lustrze i powiedzcie mi że słodko nie wyglądacie obydwoje mokrzy do suchej nitki.-Stwierdziła.
Pobiegliśmy szybko do lustra.
-Borze coś ty ze mną zrobił. Popatrz jak ja wyglądam. Nie możesz tak zrobić tej całej modnisie Evie.?- stwierdziłam i zapytałam.
-Bardzo chętnie. A kto to jest.?
-Taka modnisia ze szkoły.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Dobra młody sztama.?-Zapytała.
-Ok, sztama.
Przybiliśmy piątkę, a ja poszłam do swojego pokoju zrobiłam niechlujnego koka i przebrałam się w spodnie dresowe i koszulkę Lucas'a. Odrobiłam lekcję i poszłam do kuchni zrobić sobie kanapkę. Gdy zrobiłam kanapkę i miałam już iść do pokoju tata mnie zawołał.
- Sandra.! Możesz tu przyjść na chwilę.?
-Pewnie. Co jest.?
-Słuchaj mówiłem ci że zostaje menagerem nowego zespołu prawda.?
-No tak, a o co chodzi.?
-No bo właśnie tym zespołem jest]


_________________________________________________________________________________
I kolejny będzie później. Jak myślicie jaki to będzie zespół.? Przepraszam że taki krótki, ale wiecie jest późno 4:30.;D Hahah.
Podoba się.? Ja dopiero się rozkręcam za 2 kommenty będzie kolejny. To nie jest szantaż tylko propozycja.;D Mam nadzieje e się podoba. Pozdorwionka.!.;**


Komment.<3




Sandru.♥

5 komentarzy:

  1. fajny blog super piszesz i tep

    OdpowiedzUsuń
  2. dawaj 2 rozdział ! xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog :)
    Dodam się do obserwatorów.

    Zapraszam innych na mój:
    http://one-direction-story-by-my.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. dobry początek,ale z końcówki ten nawias bym zabrała :D rozdział wymiata :)
    zapraszam do mnie
    http://onedirectionkmania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń