niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 16

* 2 Tygodnie później *
** Sandra **

Byłam już w domu, z przyjaciółmi i swoim chłopakiem. Nie wychodziłam nigdzie bez Niall'a. Bałam się. Policji też nie mówiłam prawdy. Powiedziałam że nic nie pamiętam. Nie powinnam kłamać, ale nie miałam wyjścia nie chciałam, aby coś się stało moim bliskim. Wiem że zawsze nie mogę liczyć na mojego blondyna, bo on też ma pracę.
Dzisiaj siedzę w domu z dziewczynami bo chłopcy musieli iść do studia, właściwie to oni już tam byli, a ja się  gapiłam pusto w sufit leżąc na łóżku. Rozmyślenia przerwał mi telefon. Dzwonił Niall.
J- Halo.
N- Hej Sandra, ja będę dziś trochę później, muszę coś załatwić na mieście, a chłopcy będą normalnie. Dobrze.?
J- No  pewnie, ale o której mniej więcej wrócisz.?
N- Do 18 powinienem być, chłopcy będą o 14. Pa.- Rozłączył się
Była godzina 12, dziewczyny pewnie się jeszcze ubierały. Więc postanowiłam zejść do kuchni i zrobić obiad.
Zeszłam powolnym krokiem na dół. Tak jak myślałam dziewczyny były w swoich pokojach.
Wzięłam potrzebne składniki i robiłam. Dziewczyny po 20 minutach zeszły i mi pomogły.
...
Była już 14:15. Chłopacy już byli. Podałam z dziewczynami do stołu i zaczęliśmy jeść w ciszy. Tak myślałam, ale Harry popatrzał się tak na Alice, jak by chciał ją rozebrać wzrokiem. No trudno, każdy ma swoje dziwactwa.
- No to wiecie może gdzie żarłok poszedł.?- zapytałam na co chłopaki przestali jeść i dziwnie na siebie popatrzeli, jak by chcieli coś ukryć.- Co jest.? Co ukrywacie.?- spoważniałam.
- Nic nie mówił, powiedział że idzie coś załatwić.- powiedział zdenerwowany Lou.
- Kłamiesz.- wskazałam na niego palcem i przymrużyłam oczy.
- Nie ja nigdy nie kłamię.- mówił tak samo.
- No dobra, koniec tej zabawy. Co tu jest grane.? Niall się z kimś umówił.? Nie poszedł czegoś załatwić.?- wstałam już zasmucona.
- Sandra no co ty, co jak co, ale zdradzić by Cię nigdy nie zdradził bo za bardzo Cię kocha.- wstał Harry.
- No dobra, ale co tu jest grane.?
- No nie możemy powiedzieć.- dodał uśmiechając się Zayn.
- No dobra to ty nie jesz marchewek, tobie zabieram lusterka, tobie kładę wszędzie łyżki, a tobie na śnie wyprostuję włosy.- uśmiechnęłam się cwanie i ponownie zaczęłam jeść.
- No ale...- zaczął Zayn.
- Nie ma żadnego ale.- powiedziałam, dziewczyny się tylko śmiały.
- Co to to nie, prostować włosów to mi nie wyprostujesz.- powiedział loczek.
- Jesteś tego pewien.?- uniosłam brew ku górze.
- Nie.- powiedział cicho.
- Nie słyszałam.- udawałam
- Nie.- powiedział trochę głośniej.
- Nadal nie słyszę.
- Nie.!- wykrzyczał.
...
Była już 17:30. Goniłam po całym salonie z Harry'ego z prostownicą w rękach.
- No chodź tu chcę się zabawić.- Krzyczałam do niego, reszta zwijała się na podłodze ze śmiechu.
- Zabawić to się możesz z Niall'em w łóżku.- powiedział Hazz.
- Coo.?- stanęłam.
- Słyszałaś.
- Pożałujesz tego, przysięgam Ci to.- odwróciłam się i usiadłam na fotelu udając obrażoną.
- No Sandruś, przepraszam nie chciałem.
- W dupie mam twoje przepraszam.- nadal udawałam.- Pogadasz se z Niall'em i powiem że mnie uraziłeś i Ci jedzenia nie zrobi.- pokazałam mu język.
- Nie, błagam Cię nie mów mu tego.
- A co z tego będę miała.?- popatrzałam się na niego znacząco.
- Dam Ci mnie wrzucić do wody.
- No dobra.- przytuliłam go.
- A ja to co.?- Wtrąciła się Alice.- Mnie nie przytulisz.?
- Nie, Ciebie pocałuję.- podszedł do niej i ją pocałował.
Do domu wparował Niall, z pełnymi torbami zakupów.
- Zayn.- powiedział Niall i pokazał mu na mnie znaczącym wzrokiem.
- Aha, Sandra chodź na chwilę, proszę.- prosił mnie Zayn.
- Po co.?- uniosłam jedną brew ku oku.
- No chodź.- pociągnął mnie za rękę na górę.
- No to o co chodzi.?- zapytałam.
- No bo... yyy. no bo chodzi o Liv.
- Tak o Liv.? Co się z nią dzieję.?- Nie wierzyłam mu. Splotłam ręce na piersiach.
- No bo.. ona...yyy...
- Dobra Zayn co jest grane.?- zapytałam i chciałam już wychodzić, ale złapał mnie za nadgarstek.
- Sandra poczekaj proszę. Zaraz wracam.- poszedł do łazienki, ja usiadłam na skraju łóżka i przyglądałam się oknu, aż tu nagle poczułam na sobie zimną wodę.
- Malik nie żyjesz.- krzyknęłam.
- Wiem.- zaśmiał się.
Wzięłam suche ciuchy i ruszyłam do łazienki. Po 15 minutach wyszłam, a Malik od razu pociągnął mnie na dół.
To co tam zobaczyłam mnie zamurowało. Nie wiedziałam co powiedzieć.
Wszędzie były porozstawiane psie zabawki, a na samym środku pokoju stał szczeniak Labrador.
- Niall... Nie wiem co powiedzieć.- popatrzałam do niego. Tan do mnie podszedł i złapał w pasie.
- Jak będę musiał gdzieś wyjeżdżać i jak chcesz wychodzić na wieczorne spacery, to będziesz miała kogoś kto mnie zastąpi.- pocałował mnie słodko. Ja zarzuciłam mu ręcę na szyje i kolejny raz pocałowałam po czym powiedziałam dziękuje i mocno przytuliłam.
- Nie masz za co, masz teraz przyjaciółkę na smutne chwilę.
- A my to co.?- powiedziała Alice kładąc ręce na biodrach.
- Wy.? Zawsze będziecie dla mnie ważne.- odpowiedziałam.
- No i tak ma być. - powiedziała Danielle.
- Nie weźmiesz jej.?- zapytał mnie wskazując na pieska.
- Wezmę.- podeszłam do suczki i wzięłam ją na ręce na co ta mnie zaczęła " całować ".
- Polubiła Cię.- powiedział Horanek.
- Jak ma na imię.?- zapytałam.
- Nie ma, możesz jej nadać.
- Beti.?- Może być.?- popatrzałam na przyjaciół, a potem na mojego chłopaka.
- Mi się podoba uśmiechnął się.
- No to co Beti.? Co robimy.? Głodna jesteś.?- gadałam do niej jak do człowieka. Ale do niej tak słodziutko gadałam.- Niall.
- Hmm.?
- A jest karma.? Zabawki są, ale gdzie będzie spać.?
- Tutaj jest jej posłanie, w kuchni miski, a w szafce jedzenie.- pokazał.
- No to jedno musimy zmienić.- uśmiechnęłam się na co wszyscy popatrzeli na mnie pytającym wzrokiem.
Dałam Beti Niall'owi, wzięłam łóżeczko i budę pieska po czym pobiegłam do naszej sypialni. Ustawiłam to tam ładnie i i zbiegłam na dół po psa. Z powrotem wbiegłam do sypialni i położyłam psa na swoim posłaniu.
- Aaa, to o to chodziło.- powiedział Hazz.
- Podeszłam do Alice i powiedziałam jej na ucho. " Weźmiesz chłopaków na dół bo chcę podziękować Niall'ow.?"
- No jasne.- powiedziała i wzięła chłopaków na dół.
Ja podeszłam do Niall'a po drodze przygryzając wargę.
Podeszłam do niego i namiętnie pocałowałam. Rzuciłam go na łóżko i seksownie się rozbierałam. Blondyn patrzał się na mnie z zaciekawieniem w oczach. Był trochę zdezorientowany.
- Nie znałem Cię od tej strony.- przygryzł dolną wargę.
- Mam jeszcze wiele innych stron do zaoferowania. Weszłam na łóżko w samej bieliźnie i zaczęłam namiętnie całować Niall'a. On pogłębiał pocałunki. Ściągnęłam mu koszulkę, a później spodnie. Nie wiem jak to się stało tak szybko, ale po 10 minutach baraszkowania opadliśmy z sił na łóżko mocno dysząc.
- Byłeś wspaniały.- przytuliłam się do jego torsu.
- Nie to ty byłaś wspaniała i taka gorąca..- pocałował mnie w głowę. Nie wiem jakim cudem, ale Beti znalazła się między nami. Zaśmialiśmy się i zasnęliśmy.
...
Wstałam o 3:58, Niall jeszcze spał, ale Beti drapała drzwi. Ubrałam bieliznę, a potem ciuchy i chciałam już wyjść, ale Niall mnie zapytał.
- Gdzie idziesz.?- wstał na nogi.
- Beti jest pewnie głodna, i chce jej się chyba kupę.- zaśmiałam się.
- To poczekaj pójdę z tobą.- ubrał się szybko, a ja wzięłam psa na ręce.
Zeszliśmy na dół. Nikogo nie było. Pomknęliśmy do kuchni. Ja wyciągnęłam karmę, a Niall mleko.
Daliśmy zawartości do miski, a Beti po merdała ogonkiem i zaczęła bałamucić.
Przytuliłam się do Niall'a i jeszcze az mu podziękowałam. Skradłam mu czuły pocałunek, na co Beti przestała pić i się na nas popatrzała merdając ogonkiem.
Wyglądała tak prześlicznie, a zwłaszcza słodziutko. Pobiegła w stronę drzwi i zaczęła szczekać.
- No już idziemy.- powiedział Niall biorąc szczenię na ręce.
Wyszliśmy z domu. Byliśmy w parku, żeby piesek mógł się wyszaleć.
Po jedno godzinnym spacerze wróciliśmy do domu.
Beti od razu pobiegła na górę. My ściągnęliśmy buty. Blondasek wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju.
Przebrałam się w piżamę i ułożyłam się na łóżku. Po chwili żarłok zrobił to samo. Przytuliłam się do niego i wyszeptałam.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham.- kątem oka zobaczyłam jak się uśmiecha.
- Dobranoc kocie.- powiedziałam.-Dobranoc kotecku.- powiedział słodko na co się zaśmiałam.
Nie wiem kiedy, ale zasnęłam.

_________________________________________________________________________________
No i jak kochani.?- Z tego rozdziału jestem dość zadowolona bo mam bardzo dobry chumor i to dzięki wam. Zauważyłam że nowe osoby komentują mój blog. Zrobiłam wam prezent i dodałam dzisiaj bo za jeden dzień nie będę tego mogła zrobić,  bardzo bym chciała, ale wiecie szkoła. Widziałyście dzisiejszy koncert 1D.? Mi się bardzo podobał, a wam.?
 Pozdrowionka.*.*

Kocham Was.<3


Sarah.♥

6 komentarzy:

  1. Super ! :D Kocham ten blog i czekam na dalsze części. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Malik nie żyjesz ;3 haha wyłam aż spadła z krzesła ;D

    OdpowiedzUsuń