piątek, 10 maja 2013

Rozdział 29

Przeczytaj Notkę pod rozdziałem ! :* Miłego czytania ♥
__________________________________________________
Otwierałam drzwi do domu i powoli weszliśmy.
- Rozgość się. Przepraszam za bałagan, ale dopiero dzisiaj przyjechałam, a dawno mnie tu nie było.- powiedziałam ściągając buty i włożyłam stopy do wcześniej przygotowanych kapci.
- No spoko, gdybyś zobaczyła pokój Carlos'a.
- Zanim się wprowadziłam do Niall'a... A dobra już nic, napijesz się czegoś ? Mam tylko... kawę. Wzięłam ze sobą.- weszłam do kuchni, wzięłam słoik z kawą i zapytałam się chłopaka.
- Nie, dziękuję. No opowiadaj.
Stałam jak wryta w przejściu do kuchni. Był taki podekscytowany, a tu nie ma do śmiechu. Chodź zawsze mnie potrafił rozśmieszyć, może i tym razem mu się uda. Z każdą godziną czuję się co raz gorzej. Ta świadomość, że już go nie pocałuję, nie przytulę, nie dotknę... Mnie rozwala od środka.
- Sandra, usiądź, jakaś blada się zrobiłaś.- no tak czego ja się spodziewałam. Za każdym razem taka się robię gdy jestem smutna i o tym czymś smutnym myślę.- Jak nie chcesz mówić to nie musisz.
- Ale ja chce.- usadowiłam swoje cztery litery  na kanapie, a chłopak tuż obok mnie.- Przedwczoraj Niall poznał mnie ze swoją przyjaciółką, a niegdyś dziewczyną. Jak się przedstawiałyśmy widziałam, że nie była zadowolona z tego, że jestem jego dziewczyną. Ogólnie rozmowa mijała dobrze. Po czasie zaprosiła nas na imprezę, którą organizuję w domu swojej ciotki z okazji przyjazdu do Londynu. Gdy nadszedł następny dzień, to nie czułam się najlepiej. Głowa mi pękała. Nie miałam sił iść na tą balangę, ale poszłam z tego powodu, że Niall'owi bardzo na tym zależało. Byliśmy w domu jej ciotki i rozmawialiśmy Sophie-tą jego przyjaciółką-. Na imprezie byliśmy może 2 godziny razem, w tych godzinach ból głosy się nasilał i nasilał. Uświadomiłam sobie, że jak nie pojadę do domu to zaraz zemdleję. Niall chciał jechać ze mną, ale powiedziałam, żeby został... Do teraz żałuję tej decyzji.- przełknęłam głośno ślinę. Łzy co raz bardziej leciały z moich oczu.
- Przepraszam. Jak się z nim żegnałam to powiedział, że mnie kocha. Kłamał. Ten cały związek to było zwykłe wielkie kłamstwo.- Teraz to już na dobre się pobeczałam.
- Cii.- Przytulił mnie.- Nie chcesz mówić to nie mów. Jakoś się obejdę bez prawdy.
- Jak zaczęłam to już skończę.- odsunęłam się od chłopaka.- No i ja czekałam na niego do 5 nad ranem, nadal go nie było. Z czasem odpłynęłam. O 8 obudził mnie dzwonek do drzwi. Szybko wstałam i ruszyłam w stronę drzwi, Przez drogę myślałam, że to on, ale jego butów nie było, więc nadal nie wrócił. Otworzyłam drzwi, a tam nikogo nie było, tylko koperta z płytą CD. Poszłam na górę odtworzyć ją. A gdy to zrobiłam to....- w tym momencie się zacięłam. Przełknęłam ślinę.- i było pokazane jak się pieprzy z tą "przyjaciółką". Nadal w to nie mogę uwierzyć. A zapewniał mnie, że ona to już przeszłość. Że jestem tylko ja. Nigdy nie miałam szczęścia do chłopaków i nigdy chyba go nie zaznam. Jaka ja jestem głupia ! Wierzę w miłość, ona nie istnieje...- Powiedziałam i wzięłam ze stołu paczkę papierosów i zapalniczkę. Po chwili wypuszczałam dym z ust.
Logan dokładnie mi się przyglądał.
- Nie pal tego.- Zabrał mi papierosa z ręki.
- Masz rację. Ale to mnie uspokaja.
- Skoro to on Cię zdradził to czemu powiedziałaś tym reporterom co innego ?
- Wiesz... Po pierwsze nie chcę mu kariery zniszczyć, a po drugie ja go nadal... Kocham. Ale nie mogę mu tego wybaczyć. Potrzebuje czasu. Teraz ty coś opowiedz. Co tutaj robisz ?- Szybko zmieniłam temat.
- Przyjechałem odpocząć. Do rodziny. Wiesz co... Ja będę się już zbierał. Już po 10 (22).- Chciał już wstawać, ale pociągnęłam go za nadgarstek i opadł na kanapę.
- Zostań. Proszę.
- Nie chcę robić Ci...
- Nawet nie dokańczaj. Żadnych problemów nie stwarzasz.
- Dziękuję.- przytuliłam się do niego.- A pojedziesz z mną jutro po Beti i do sklepu ?
- No jasne, ale po Beti czyli... ?- zachichotałam, chyba pierwszy raz dzisiaj.
- Mój piesek. Dostałam go od Niall'a, a no i jeszcze muszę im dać za czynsz, bo mieszkałam u nich. I zabrać resztę rzeczy i uwolnić się od tego miejsca raz na zawsze.
- Ok. Może coś zamówimy do jedzenia ?
- Jak jesteś głodny to zamów, ja nie mam ochoty.
- A jadłaś coś dzisiaj ?
- Nie i nie mam zamiaru, głodna nie jestem, zamów sobie coś, a ja idę Ci pościelić łóżko i dam Ci koszulkę.- Powiedziałam po czym pobiegłam na górę.
*** Niall ***
Jestem załamany. Jak ja mogłem ją tak zranić ? Jestem idiotą.
Siedziałem tak na łóżku, do niegdyś NASZYM łóżku. Nie umiem sobie nic, a nic przypomnieć co działo się tej nocy. Pamiętam tylko jak Sophie przyniosła mi drinka i od razu urwał mi się film. Zaraz, zaraz... Sophie mi to przyniosła. Po niej można się wszystkiego spodziewać. Szybko do niej zadzwoniłem, po raz ostatni.
- O Hej kochanie, zdecydowałeś się... Jesteśmy razem ?
- Śnisz. Co mi dodałaś do drinka ?
- Ja ? Nic nie dodałam.- głos blondynki zadrżał.
- Kłamiesz.
- Oh... No dobra narkotyki.- ostatnie słowo wypowiedziała prawie, że szeptem.
- Co proszę ?!
- Dobrze słyszałeś, tylko proszę nie idź na policję.
- Zastanowię się.- od razu się rozłączyłem.
Szybko wszedłem na tt i na stronę plotkarską by zobaczyć czy już o mnie piszą. O dziwo nic, ale na twitterze roiło się od tweetów rozwścieczonych fanek typu:
" Że ta Sandra miała tupet. Jebana S*ka "
" Pizda z tej Sandry "
" Nienawidzę jej "
Cały twitter był tym przepełniony. Czemu oni ją obwiniają ? Spojrzałem na jeszcze jednego tweeta z linkiem:
" Nie wiesz co Sandra Smith zrobiła ? Dowiesz się jak wejdziesz w ten link "
Szybko kliknąłem w niebieski napis i zacząłem czytać artykuł.
Oczom nie wierzę. Czy ona to wzięła na siebie ? I teraz przeżywa męczarnie ? Co ja zrobiłem ?! To ja powinienem być kierunkiem do tych hejtów, nie ona ! Włączyłem poniższy filmik i zobaczyłem ją.
Krzyczała i przyznała się, że to ona mnie zdradziła. Czemu ? Muszę to odkręcić. Szybko napisałem tweet:
"Kochani ! To nie Sandra mnie zdradziła tylko ja ją. Nie wincie jej za to. To ona przeze mnie teraz cierpi, a nie ja. Podejrzewam, że powiedziała tak ze względu na moją sławę. Błagam przeproście ją za to. Przepraszam ! :("
Patrzyłem na tapetę w laptopie. Ja i Sandra. Taka szczęśliwa. Teraz przeze mnie siedzi sama. Gdzieś daleko ode mnie. Tyle wycierpiała w życiu i jeszcze ja jej dowaliłem. Nienawidzę Siebie za to. Jestem zwykłym skurwielem.
Resztę nocy spędziłem na myśleniu, dopiero na ranem udało mi się zasnąć.
*** Następnego dnia ***
*** Sarah ***
Obudziłam się po prawie nie przespanej nocy. Zwlokłam się z łóżka, wzięłam ciuchy z szafy i ruszyłam do łazienki wykonać poranną toaletę. Najpierw spojrzałam w lustro. Wyglądam strasznie. Makijaż rozmazany, włosy roztrzepane w każdą stronę. Bez większego zastanowienia weszłam pod lodowaty prysznic. Może to mi trochę pomoże. Po 20 minutach myślenia pod prysznicem co będzie dalej. Dać mu się wytłumaczyć ? Nie. To jest za świeże, jak na razie nie mm ochoty z nim rozmawiać. Po 45 minutowej wizycie w łazience w końcu wyszłam z niej. Po drodze na dół zajrzałam do pokoju mojego przyjaciela. Spał. W między czasie zamówiłam coś do jedzenia.
...
Szybko ubierałam buty bo Logan pojechał taksówką do domu po auto i zaraz ma być. Po ubraniu obuwia wzięłam torebkę z najpotrzebniejszymi rzeczami i usłyszałam klakson. Zamknęłam drzwi od domu. Po chwili siedziałam już w samochodzie. Całą drogę panowała cisza, ja patrzałam w okno i bałam się wejść tam. Co tam zastanę. Po jakże cichej drodze w końcu dojechaliśmy. Bałam się jak cholera. Powtarzam się, ale no cóż.
- Jesteśmy, na pewno chcesz iść tam sama ?- zapytał z troską.
- Tak, poradzę sobie. Nie jestem dzieckiem.
Szybkim krokiem poszłam pod drzwi byłego domu. Powoli pociągnęłam za klamkę i weszłam. Nie zamknęli drzwi, to nawet lepiej.
- Sandra ! Gdzieś tyś była ?!- Alice do mnie podbiegła.- Wróciłaś ?
- Alice, ciszej bądź. Nie, ja przyszłam oddać pieniądze chłopakom, oddać klucze, zabrać Beti i resztę rzeczy.
- Co ?! Sandra proszę ! Zostaw mi chociaż adres gdzie Cię mogę znaleźć. Nie będę cicho, nikt nie śpi bo się o Ciebie zamartwiamy.
- Nie macie po co. Gdzie Beti ?
- U Niall'a. Mam iść po nią ?
- Nie, dam radę.
Powoli ruszyłam na górę do byłego pokoju. Uchyliłam drzwi.
Ujrzałam Beti leżącą obok Niall'a. Spał. Beti zaczęła piszczeć.
- Cii, już jestem.- wzięłam szczenię na ręce. Dałam ją za drzwi i powoli zabierałam resztę rzeczy.
Potknęłam się i obcas mi się złamał. No i jeszcze to. Dobrze, że zostawiłam tu botki.
- Kurwa.- syknęłam.
Blondyn zaczął się wiercić no i niestety się obudził.
Na początku nie skapnął się, że to ja, ale po chwili stał obok mnie.
- Sandra, kochanie daj mi to wytłumaczyć proszę...
- Tutaj nie ma się z czego tłumaczyć. Pieprzyłaś się z inną i to jeszcze nagrałeś. Pomysłowość stu procentowa.- Gdy to mówiłam krzątałam się po całym pokoju zabierając po kolei swoje rzeczy kulejąc bo byłam bez jednego obcasa.
Po czasie zorientowałam się, że mam jeszcze na sobie naszyjnik od niego. Ściągnęłam go i powiedziałam.
- Masz, nie chce tego. Daj to Sophie.
- Ale ona dla mnie nic nie znaczy !- widać było, że się zdenerwował.
- Na filmie wyglądało inaczej. Beti zabieram. Tu masz za czynsz i klucze. Resztę rzeczy po Beti oddam jak tylko kupie nowe. Nie chcę mieć już nic z Tobą wspólnego.- położyłam rzeczy na biurku i wyszłam z pomieszczenia obładowana rzeczami. Na górę przyszedł Harry i mi pomógł- Dzięki. Chodź. Nic tu po nas.- powiedziałam do pieska. Zeszłam na dół, zmieniłam buty w salonie i chciałam już wychodzić, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek. Tym ktosiem był Niall.
- Sandra proszę wysłuchaj mnie.
- Dość się wysłuchałam, jęków jak jej tam. Puść mnie !- wysyczałam przez zęby.
- Przepraszam.- chłopak miał łzy w oczach. Nie, nie tym razem. Zawsze bym go wysłuchała, ale nie w tej sytuacji, nie teraz.
- Powiedziałam puść mnie.- wyrwałam mu się i wybiegłam z domu. Idąc w stronę auta, spotkałam Harry'ego.- Masz. Schowaj to i nie podawaj jemu. Dobra ?- podałam chłopakowi adres i mówiłam przytulając się na pożegnanie.
- No, ok. Odezwiesz się chociaż ?
- Pewnie... Wybacz, ale muszę już iść. Trzymaj się.- powiedziałam i poszłam dalej. Wzięłam psa i przez pozostałą drogę do samochodu zacisnęłam zęby i dałam upłynąć łzą.
_________________________________________________________________________________
TADAM ! Podoba się ? Zastosowałam się do rady Martu i zaczęłam bardziej opisywać sytuację. Dziękuję Ci za pomoc. JEZU ! Dziękuję, Dziękuję, Dziękuje, Dziękuję, Dziękuję za 14 komentarzy pod tamtym rozdziałem. Jesteście najlepsze ! A no, a o wyświetleniach to mi szczęka opadła. Kochani jesteście. :* Kocham Was <3 Pozdrawiam.
Information !
Jak wiecie za niedługo są wakacje. I wyjeżdżam na nie do Grecji na kolonie. Więc będę dodawała rzadziej rozdziały. Będę się starała jak najczęściej dodawać, ale nie obiecuję, że będzie to regularnie. Mogą one też być krótkie ponieważ będę pisała na telefonie. Jak zacznie się nowy rok szkolny to zrekompensuję to Wam. :* 

Kocham Was ♥

Sarah ♥

sobota, 4 maja 2013

Rozdział 28

- Ufałam Ci ! Mówiłeś, że na zawsze, a teraz co ?! Zostawiam Cię samego, a ty już pieprzysz się z inną ? No i jeszcze filmik nagrywasz.- mówiłam do siebie pakując do walizki najpotrzebniejsze rzeczy.
A obiecywał, że jestem tylko ja. Kłamał. Czego ja się spodziewałam, że to jest na poważnie ? Ja to tak traktowałam, ale on... Ma to widocznie w dupie.
Usiadłam przy swoim biurku i zaczęłam pisać list pożegnalny dla niego.
"Ufałam Ci. Mówiłeś, że jestem jedyną i, że będziemy na zawsze razem. Kłamałeś. To wszystko to było wielkie kłamstwo, to, że mnie kochasz, te zaręczyny... Zostawiłam Cię bo myślałam, że nie zrobisz nic głupiego a tu proszę... Pieprzysz się z inną. Ze swoją "przyjaciółką Sophie". Zresztą to Twoje życie, ale wiedz jedno, że... Nienawidzę Cię ! Oddaję Ci pierścionek, daj go swojej Sophie.
Pisząc to płakałam. Płakałam co raz bardziej. Na  kartce zostały mokre ślady od moich łez. Powoli wstałam z krzesła obrotowego. Specjalnie zostawiłam list na laptopie w moim pokoju i włączony filmik by sobie powspominał tę "cudowną" noc. Wzięłam ostatnie rzeczy z szafy i zapinałam torbę. Gdy skończyłam założyłam ręce na biodra i rozejrzałam się po pokoju czy nie zapomniałam tych najważniejszych rzeczy. Po resztę przyjdę kiedy indziej. Rozglądałam się tak po sypialni, a mój wzrok przystanął na naszym wspólnym zdjęciu w ramce, która stała na stoliczku przy oknie. Wzięłam rzecz i wyciągnęłam fotografie ze szklanego "pudełeczka". Patrzałam na nie chyba z pięć minut. Było mokre z moich łez. Zgięłam je w pół i na linii zgięcia porwałam je. To jest ewidentnie koniec. Nie wiem czy mu wybaczę. Jak on mógł ? Nie patrząc już na nic, ściągnęłam torbę z dwu-osobowego łóżka, (na którym będzie spał sam). Podeszłam do wyjścia i ostatni raz spojrzałam na pokój i po prostu wyszłam. Schodami schodziłam w dół, już z góry można było usłyszeć ich śmiechy, zadowolenie, radość... To coś co będzie mi brakowało przez dłuższy okres czasu. Gdy znalazłam się zupełnie w salonie to wszyscy umilkli i po chwili znajdowali się obok mnie. Dobrze, że nie ma go jeszcze, chcę uniknąć z nim spotkania oraz mogę się na spokojnie pożegnać.
- Chciałam się pożegnać.- powiedziałam wycierając swoją bluzą łzy.
- Sandra ! Co się stało ?!- Alice zadała jako pierwsza pytanie.- Po co Ci ta walizka ?!
- Spytajcie sobie Niall'a, jak łaskawie wróci na noc, bo może być zajęty nagrywaniem filmików.

- Nie rozumiem.- odsunęła mnie od siebie.
- Zrozumiesz jak pójdziesz do Naszego... Przepraszam, jego pokoju i spójrz na laptopa.- łzy ciurkiem leciały po moich policzkach. Chciałam już odchodzić, ale Harry złapał mnie za nadgarstek.
- Sandra gdzie ty idziesz ?
- Jak najdalej od niego, nie chcę go widzieć na oczy rozumiesz ? Ufałam mu, a on... A zobaczysz później.- mówiłam dławiąc się swoimi łzami. Szybko ubrałam buty i wyszłam z miejsca, które nazywałam domem. Wsiadłam do zamówionej prze zemnie wcześniej taksówki. Po chwili kierowca też do niej wsiadł, gdyż wkładał walizkę do bagażnika.

- Dzień dobry, proszę pod ten adres.- Powiedziałam jak najbardziej normalnie by nie po łapo wał się, że płaczę i podałam adres do, którego zmierzałam. Ruszyliśmy. Przez całą drogę patrzałam się w okno i wsłuchując się w słowa piosenek, które wydobywały się z radia. Nagle w radiu zaczęło lecieć Ode Direction, na dodatek Little Things. Teraz to na dobre się rozpłakałam.
- Proszę to wyłączyć.- powiedziałam tak szybko jak mogłam bo Niall zaczął swoją zwrotkę.
- Dobrze, niech się pani nie denerwuję.- wyłączył radio. Po trzydziestu minutach jazdy kierowca powiedział najbardziej wyczekiwane słowo w tym momencie przeze mnie tj. Jesteśmy. Zapłaciłam kierowcy i wyszłam z samochodu. Po chwili stałam sama przed domem jedynie to z walizką.
Jak dawno tutaj nie byłam. Mówiąc  tutaj chodzi mi o mój mały domek na przedmieściach Londynu. Odziedziczyłam go po dziadkach, którzy są już w niebie.
Podeszłam pod drzwi. Wyjęłam klucze i otworzyłam dom. Weszłam do niego i pierwsze co rzuciło mi się to wielki syf.

- Czekają mnie porządki.- powiedziałam sama do siebie.- Ale nie mam siły na razie.- Nawet nie ściągałam butów bo będę miała strasznie brudne skarpetki. Podeszłam do barku, wyciągnęłam z niego szampana i kieliszek. Usadowiłam swoje cztery litery na zakurzonej kanapie i nalałam cieczy do naczynia.
Zapłakana, z rozmazanym makijażem, zamoczyłam usta w truciźnie.
*** Niall ***

(W TYM SAMYM CZASIE, OD TEJ PORY GDY SANDRA DOSTAŁA FILMIK)
Powoli otwierałem oczy. Głowa mi pękała. Obróciłem głowę w prawo i ujrzałem blondynkę... Zaraz, zaraz. To nie jest Sandra ! Szybko wyskoczyłem z łóżka. Zauważyłem, że jestem w samych bokserkach. Zabrałem porozrzucane ciuchy po pokoju i szybko je ubrałem. Gdy zakładałem materiały na siebie kątem oka ujrzałem, że to była Sophie.
- Hej kotek. Jak tam po naszej nocy ?- Co ona kurwa mówi ?
- Co ? Jakiej nocy... Ty nie mówisz, że...- nie pamiętałam nic co się stało.
- No tak, spaliśmy ze sobą.- podeszła do mnie pół naga i chciała mnie pocałować lecz odepchnąłem ją, tak, że usiadła na łóżku.
- Ja pierdole coś ty narobiła ?!- złapałem się za głowę i zacząłem nerwowo chodzić po całym pokoju.
- Oj nie przesadzaj teraz będziesz ze mną, ta Twoja Sandra pewnie już pakuje manatki.
- Do czego zmierzasz ?
- Kumpela podrzuciła jej filmik jak się kochaliśmy.- uśmiechnęła się arogancko.
- Ty jesteś jakaś psychiczna !- wykrzyczałem jej prosto w twarz i pędem wyszedłem z domu ciotki Sophie.
Nie dzwoniłem po taksówkę, tylko pobiegłem do domu. Przez całą drogę próbowałem sobie coś przypomnieć. Biegłem jak najszybciej jak mogłem, lecz ból kolana mi to utrudniał.
W końcu po 40 minutach wchodziłem do naszej willi.
Wszyscy siedzieli na kanapie przytuleni, ale bez niej. Alice zauważyła, że stoję na przeciwko nich i do mnie podbiegła. Spoliczkowała i wykrzyczała przez płacz.
- Jak mogłeś ją tak zranić ?! Ona Cie kochała, a ty pieprzysz się z inną. Nie ma jej rozumiesz ?! Nie ma ! Wyjechała ! Chuj wie gdzie ! To twoja wina !- szarpała mną i mówiła prosto z mostu. Harry do niej podbiegł i ją zabrał. Przytulił ją do siebie i uspokajał. Reszta tylko patrzyła na mnie z pogardą. Pobiegłem na górę do Naszej sypialni. To nie możliwe ! Co ja zrobiłem ?!
Wszedłem do pokoju. Rzeczy Sandry poznikały z półek. Zajrzałem do szafy... Było tylko kilka jej rzeczy. Popatrzyłem się na biurko, na laptopie była kartka. Przeczytałem ją widziałem mokre ślady kropel. Widać, że płakała... Przeze mnie. Zraniłem ją. Spojrzałem na ekran laptopa. Ja i Sophie.
Ona odeszła. To wszystko moja wina. Wstałem i z wściekłości kopnąłem w biurko z taką siłą, że się rozwalił. Podszedłem do łóżka i zobaczyłem Beti leżącą pomiędzy rozdartym zdjęciem... Moim i Sandry.
Ze wściekłości do Siebie zacząłem krzyczeć. Tak głośno jak tylko potrafiłem. Zrzucałem rzeczy z półek z parapetu. Zbiłem lampę raz lusterko. Beti przestraszona zaczęła piszczeć, trząść się i skuliła się w kłębek.
- Przepraszam.- spojrzałem na nią.
Wybiegłem z pokoju i zszedłem na dół. Nie mówiąc nic wziąłem kluczyki od samochodu. Wsiadłem w niego i z piskiem opon ruszyłem w stronę domu jej rodziców.
...
Po jakimś czasie byłem na podjeździe jej rodzicieli. Wręcz wybiegłem z pojazdu i zadzwoniłem dzwonkiem. Po chwili otworzyła jej mama.
- Witaj Niall, Wchodź.
- Nie mogę, mam mało czasu, jest może Sandra ?
- Nie, nie ma jej, a coś się stało ?
- Nie nic. Do widzenia.
- Do widzenia.
...
Objechałem wszystkie jej ulubione miejsca. Nie było jej, nigdzie. Poczucie winy mnie dobijało. Co ja zrobiłem ?! Zraniłem moją ukochaną. Teraz siedziałem, nad naszym jeziorem i przyglądałem się pierścionkowi, który jest jej. Nikogo więcej.
*** Sandra ***
Moje smutki upijałam w alkoholu. Nie wiem czemu, ja rzadko piję.
Postanowiłam, że muszę się zmienić. Nie mogę ufać ludziom tak jak teraz zaufałam myśląc, że to jest miłość.
Mój telefon cały czas dzwonił. Raz to Niall, raz to Alice, Harry i tak po kolei.
Tym razem zadzwoniła mama. Odebrałam.
- Hej mamo.
- Hej skarbeńku, czy coś się stało ? Niall był u Nas cały podenerwowany i był skłonny do płaczu. Gdzie jesteś ?
- Nie obchodzi mnie on. W domu babci i dziadka. Długa historia, poproś Alice, żeby Ci wytłumaczyła. Ja nie mam siły.  Całą noc nie spałam. Błagam Cię nie mów tacie jak się dowiesz o co chodzi, a i Niall'owi nie mów gdzie jestem dobrze ?
- No dobrze, ale czemu tacie mam nic nie mówić ?
- No bo nie da żyć Niall'owi. Co jak co, ale go kocham, lecz bardziej nienawidzę. Pa.- nie czekałam, aż rodzicielka się pożegna tylko rozłączyłam.
- Idę się zabawić.- powiedziałam sama do siebie, cały czas płakałam, ale muszę odreagować.
przebrałam się, pomalowałam mocno oczy i wyszłam. Zmierzałam do klubu. Po drodze kupiłam paczkę papierosów i zapaliłam jednego. Na co dzień nie palę, ale w takiej sytuacji tworzę wyjątek. Cały  czas płakałam. Zaciągnęłam się dymem, a po chwili go wypuściłam.
...
Po jakimś czasie właśnie wchodziłam do klubu. Muzyka głośno grała. Ludzie cisnęli się do siebie i tańczyli. Co druga dziewczyna miała krótką spódniczkę i okazywała się być dziwką. Ludzie byli bardzo pijani. Mało osób było trzeźwych, albo mało wypitych. Śmierdziało tam strasznie alkoholem, ale się nie zniechęciłam. Usiadłam na krześle przy barze i zamówiłam drinka z dużą ilością wódki.
Ktoś ciągle próbował się do mnie dodzwonić.
Spojrzałam na ekran telefonu. Niall. Postanowiłam odebrać.
- Czego chcesz ? Jeszcze Ci mało ? Idź sobie do Sophie.
- Sandra daj mi się wytłumaczyć proszę.
- W dupie to mam ! Rozumiesz ?! W D U P I E !- przeliterowałam mu te słowa.- Myślisz, że co ? Ze ja od tak Ci wybaczę ? Ze będzie jak dawniej ?! To się grubo pomyliłeś. Nie nawiedzę Cię ! Nie dzwoń do mnie.- mówiłam przez płacz.
- Sandra, proszę. Spotkajmy się. wytłumaczę Ci wszystko. To nie tak jak myślisz. Przepraszam.
- To niby jak ?!- wydarłam się do słuchawki.- A mam gdzieś jak było i twoje przeprosiny. Pierdol się.
Rozłączyłam się. Bolały mnie te słowa co mu teraz powiedziałam, ale nie mogę mu wybaczyć. Nie. Za bardzo mnie skrzywdził. Może i go kocham,  ale z czasem powinno mi przejść, prawda ?
- Co taka ślicznotka siedzi sama ?- podszedł do mnie jakiś chłopak. Głos był mi bardzo znajomy.
- Nie twój interes.
- Sandra ?
- Skąd znasz moje...- nie dokończyłam bo spostrzegłam się, że to Logan z Big Time Rush.- Logan ?
- Hej mała.- przytuliłam się do niego.- Co się stało, że płaczesz ?- otarł spływającą łzę po moim policzku.- Ostatnio o Tobie i Horan'ie głośno jest, czy to coś w związku z nim ? Ponoć się zaręczyliście, Harry mi mówił, ale nie masz tej obrączki na palcu.
- Wow, ty to masz przeponę.- zdziwiłam się bo wypowiedział to na jednym tchu.- Chodź do mnie, tutaj roi się od reporterów.
- Spoko.
Zeskoczyłam z krzesła, prawie się przewracając, alkohol robi swoje.
- Powoli.- zaśmiał się. Nie czułam się pijana, byłam w pełni świadoma to co robię.
Wyszliśmy z klubu, a tam jeb ! błysk fleszy mnie oślepił. Skąd oni wiedzą gdzie ja jestem ?
Zasypywali mnie pytaniami. Próbowałam się nie odzywać i nie zwracać na to uwagi.
- Czy jesteś w ciąży ?
- Czemu nie jesteś z Niall'em. Gdzie on jest, co robi ? Czemu był na jeziorem i patrzał się na obrączkę ze smutkiem ? Jesteście razem ?- I tysiąc takich pytań. Zdenerwowałam się i wydarłam się im. Jeden kamerował, ale w dupie to miałam.
- Nie nie jestem już z Niall'em. Zdradziłam go. Przeze mnie to wszystko... pasuje !?- nie odpowiedzieli nic tylko zaczęli mi robić zdjęcia. Skłamałam ich bo nie chcę mu zniszczyć kariery.- Dziękuję.- w spokoju odeszłam.
_________________________________________________________________________________
No i jak ? Wybaczcie, ale musiałam to zrobić, bo robiło się nudno :D  Jak widzicie jest nowa postać:
logan henderson.

Rozdział 27

- No to ja dzwonie do mamy by przygotowała dziewczynki, a ty do swojej by Matt'a.
- No dobra, a mogę najpierw  zjeść ?
- Tak, tak, tylko się pośpiesz.
- Przy tych kanapkach to się trza delektować Louis.- założyłam nogę na nogę i udałam jakąś królową. A wszyscy mi się przyglądali.- No co ? Dobra, dobra, będę już normalna. Chodź to jest w moim przypadku nie możliwe.- Ostatnie zdanie wypowiedziałam sobie pod nosem.
...
- Wychodzę !- powiedziałam zapinając smycz o obrożę Beti.
- A gdzie ?- zza rogu kuchni wyszedł farbowany.
- Po Matt'a , idziesz z mną ? Przy okazji skoczymy do TESCO.- uśmiechnęłam się.
- Ok, daj mi chwilę.
- Tylko się...- nie dokończyłam bo zniknął na piętrze.- Debil.- zachichotałam pod nosem.
Po 3 minutach blondyn zszedł na dół i ruszyliśmy w stronę domu mojego brata i również mojego.
W połowie drogi chłopak się zatrzymał.
- Niall, co jest ?- również się zatrzymałam.
- Mam do Ciebie pytanie.- podszedł do mnie i złapał za moje dłonie.
- Słucham Cię.
- Bo ustaliliśmy z chłopakami, że sprzedamy willę i kupimy swoje własne domy... No i, że każdy zaproponuje swojej dziewczynie wspólny dom i czy byś chciała ze mną zamieszkać ?- spytał mnie, w jego oczach mogłam wyczytać promyczek nadziei.
- Hmmm... Ale przez miesiąc będziesz mi robił śniadania ze słodką pobudką ?- spytałam go słodkim głosem.- No pewnie, że zamieszkam.- pocałowałam go. Na szczęście mieszkaliśmy na małym osiedlu gdzie były może z 4 fanki. Dlatego mieliśmy spokój z pocałunkiem.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę.- podniósł mnie i obrócił w okół swojej osi.
- No chyba wiem.- zachichotałam.
- Na zawsze.- uśmiechnął się.
- Na zawsze.- Cmoknęłam jego usta i ruszyliśmy dalej.
*** 2 tygodnie później ***
Przeglądałam się w lustrze i poprawiałam ostatnie detale w swoim stroju na koncert chłopaków.
Została tylko godzina.  Byliśmy teraz w Irlandii.
...
Już po koncercie i teraz jestem na spacerze z Niall'em.
Wieczorny spacer nigdy nie jest zły. Akurat byliśmy nie daleko więc postanowiliśmy, że odwiedzimy jego rodziców. Z resztą mają tydzień wolnego.
- Chciałbym Ci kogoś przedstawić.
- Kogo ?
- Moją przyjaciółkę Sophie.
- Mmmhhm.
Podeszliśmy do Starbucks'a. Chłopak odsunął mi krzesło po czym na nie usiadłam. Po chwili do pomieszczenia weszła jakaś dziewczyna. Kierowała się w naszym kierunku więc to jest ta Sophie.
- Cześć jestem Sophie, przyjaciółka Niall'a.- wystawiła do mnie rękę.
- Hej, Sandra, dziewczyna tego o to tutaj.- zaśmiałam się. Mina dziewczyny zbledła i usiadła. Niall usadził swoje cztery litery obok mnie na krześle, a dziewczyna na przeciwko Nas. Zauważyłam, że nie jest zbytnio zadowolona, że jestem jego dziewczyną.
- No więc, Sophie to jest moja przyjaciółka z dawnych lat, przyjechała tutaj do swojej ciotki, więc postanowiłem Was poznać.
- Skoro jestem tutaj to organizuję imprezę i macie zaproszenie. Jutro o 20.
Reszta wieczory minęła nam nawet przyjemnie.
...
Wyszłam spod prysznica w seksownej bieliźnie i weszłam do naszej sypialni. Niall od razu się uśmiechnął i do mnie podszedł. Muskał moją szyję ręce. I wiecie jak to się skończyło.
*** Następnego dnia ***
Obudziłam się około 11. Nie wiem co ja mam z tym moim wstawaniem. Od razu poczułam przepiękny zapach. Czy Niall wziął sobie moje "postanowienie" do serca ? Obok go nie było.- pomyślałam.
Powolnym ruchem wstałam z łóżka, wyciągnęłam ciuchy z szafy i pomknęłam do łazienki.
Wzięłam ciepły prysznic ponieważ na dworze jest -2 stopnie. Zima do nas dotarła. Zastanawiam się nad świętami. Jak je spędzę. Chyba każdy pojedzie do swoich domów. Spędzę z nimi trochę czasu. Ostatnio ich zaniedbałam. Muszę im prezenty jeszcze kupić. Na szczęście mam pracę tancerki i zarabiam dość dużo. 5000₤. Starczy. Muszę wszystko zaplanować. Szybko wyszłam spod wody, wytarłam swe ciało, nasmarowałam je balsamem, ubrałam bieliznę, a potem resztę ciuchów i wyszłam z pomieszczenia. Od razu rzuciłam się do biurka. Wzięłam kartkę, długopis i zaczęłam pisać:
Czynsz- 400₤
Prezenty- 2000₤
Moje wydatki (rachunek za telefon, nowe rzeczy do ubrania, rachunek za neta).- 1500₤
Reszta(różne pizzerie, restauracje, kafejki itp.)- 700₤
No, akurat na 5000₤. Ciekawa jestem czy Liam to nie mój brat, obydwoje rozplanowujemy wszystko. Zaśmiałam się. Do pokoju wszedł Niall.
- Z czego się śmiejesz ?- Szubko schowałam kartkę za plecy bo będę miała kazanie na temat czynszu i, że mu prezentu nie muszę kupować.
- A z niczego.- Ja się odsuwałam, a ten się przybliżał. No i ściana ! Kurde !
- Co tam masz ?- próbował mi to zabrać, ale ja się nie dawałam.
- Nic.
- No wiedzę, że tam coś masz.
- No nic tam nie mam.- schowałam kartkę do majtek bo jak do kieszeni ją włożę to może się skapnąć.- Widzisz ? Nic nie mam.- pokazałam mu ręce.
- To czemu tak się dziwnie zachowywałaś hmm ?
- Ja ? Nigdy. Bądź już cicho.- zamknęłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Pociągnęłam go za koszulę tak by dojść do biurka i schować tą kartkę do szuflady. Jest ! Udało się !
- Co tam schowałaś ?
- Ah... Czy ty wszystko musisz wiedzieć ?- westchnęłam.
- Tak.- powiedział, po czym wyciągnął kartkę z biurka. Przeczytał jej zawartość i popatrzył się na mnie.- Po moim trupie ! Żadnego czynszu nie będziesz płaciła, rozumiesz ?
- Ale ja chcę ! To co daję to nawet nie jest połowa. Niall proszę. Jestem dużą dziewczynką i nie chce być na waszym utrzymaniu.- zrobiłam ala kot ze Shreka. Mając nadzieję, że się zgodzi. Nie odzywał się. Podeszłam do niego i zarówno namiętnie jak i czule go pocałowałam. Oby się złamał.
- No dobra.
- Dziękuję.- rzuciłam mu się na szyję.
- A teraz chodź na śniadanie.
- Dla Beti też zrobiłeś ?
- Tak. Chodź.- powiedział po czym wziął psa na ręce i zeszliśmy na dół. W kuchni byli wszyscy. Dziwnie się na nas patrzyli. Zaczęli chichotać.
- Co ?!- zbulwersowana zapytałam, ale też trochę rozbawiona.
- Nie słuchaj ich, oni są głupi.- powiedział Niall.
- Taaak, głupi. Tylko, że Nas nie słychać po nocach jak "baraszkujemy".- Lou nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem, a po chwili reszta. Trochę się zarumieniłam.
- Taaak Louis ! Ja nie gadam do swojego "przyjaciela" w łazience.- Wszyscy się śmialiśmy, ale Zayn najmocniej bo spadł z krzesła.
- No bardzo śmieszne kochanie. Ktoś tu chyba gadał do lusterka, że jest się najpiękniejszym na świecie.- Olivia nie odpuszczała Nam i przez nią bolały Nas brzuchy ze śmiechu, przynajmniej mnie.
- Dobra koniec. Co tam robisz ?- spytałam Niall'a, który nakładał coś na talerze.- Mmmmm... Gofry !- zabrałam mu naczynie z rąk, pocałowałam policzek i powiedziałam krótkie "dzięki" po czym usadowiłam się na krześle.- Wam też zaproponowali wspólne mieszkanie ?- spytałam dziewczyny.
- Nooo. Zgodziłaś się ?- spytała mnie Elka.
- No co ty !  Pewnie, że nie.- odpowiedziałam jej sarkastycznie.- Pewnie, że się zgodziłam. Z takim słodziakiem to mogę nawet na koniec świata iść.- Blondyn objął mnie od tyłu.
- Raczej na odwrót.- odezwał się.
- Chcesz ?- pokazałam na gofra.
- Pewnie, że tak.- uśmiechnął się, a ja go nakarmiłam, tak, że miał nos z bitej śmietany. Zlizałam to z jego noska. Oparłam czoło o jego i czule pocałowałam. Nie przejmowałam się, że reszta patrzy. Rozkoszowałam się chwilą, która niestety nie trwała długo bo przerwał nam flesz aparatu.
- Patrz jak słodko. Zdjątko będzie w ramce.- uśmiechnęła się Alice.
- Pokaż.- wystawiłam dłoń w jej stronę by mi podała aparat. Tak też uczyniła.
- Serio słodko.- farbowany ponownie mnie objął i ucałował mój policzek.
- Czekaj chwilę.- powiedziałam i pobiegłam na górę. Wyciągnęłam kabel z szuflady, podłączyłam go do aparatu i do laptopa. Zrzuciłam zdjęcie. Ponownie wyciągnęłam kabel z szuflady biurka, lecz tym razem do mojego i-phona 5. I zgrałam je na telefon. Ustawiłam je na tapetę. Po chwili siedziałam już na dole z resztą.
- Po co tam szłaś ?- zapytał z ciekawością Harry.
- A po to.- podałam mu telefon.
- Aww. Jak słodko.- nawet Harry to przyznał.
- Co dziś robicie ?- Niall spytał reszty.
- A no nic ciekawego, a ty ?
- Miałem zamiar iść z Sandrą na imprezę do Sophie z Sandrą i czy byście się zaopiekowali Beti pod naszą nieobecność.
- Sophie... To ta,  z którą byłeś, a potem Cię nachodziła bo chciała do Ciebie wrócić ?- powiedział Liam, zrobiłam wielkie oczy i spuściłam głowę w dół. Zaczęłam się bawić zawartością swojego talerza. Kątem oka zobaczyłam jak Niall katuje go wzrokiem, a po chwili mnie objął. Wszyscy wyszli z kuchni i zostałam Sami.
- Sandra to była przeszłość. Z Sophie mnie już nic nie łączy, jedynie przyjaźń. Uwierz mi, teraz jesteś tylko ty.- przytuliłam się do chłopaka, a ten ucałował moją głowę.
- Wierzę Ci. Chodź do reszty.- uśmiechnęłam się blado.
- Uśmiech.- zawsze mi to mówi kiedy jestem smutna, a przy tym robi śmieszną minę przy, której zawsze się szczerzę. Jak zawsze to zawsze.
Posprzątałam po sobie i ruszyliśmy razem do salonu.
- To jak przypilnujecie jej ?- zadał ponownie to samo pytanie.
- Pewnie.
...
Właśnie ubierałam buty i poprawiałam detale w moim stroju. Niall czekał na dole. Wzięłam torebkę i zeszłam na dół. Nie czułam się najlepiej.(to nie
 jest oznaka ciąży jak by co).  Głowa mnie bolała, ale nie mogę nic dać po sobie poznać. Widzę jak Niall'owi zależy na tym spotkaniu to nie zaprzeczam.
- Pięknie wyglądasz, coś się stało ? Jakaś taka mizerna jesteś. Nie masz gorą...
- Nic mi nie jest.- odsunęłam jego rękę od mojej głowy bo się pokapuje. Ubrałam kurtkę.- Idziemy ?- wystawiłam dłoń w jego stronę. Chłopak po chwili zamknął je w uścisku i wsiedliśmy do taxi.
...
Jesteśmy już od ponad dwóch godzin w domu ciotki Sophie. Z każdą minutą czuję się coraz gorzej. Głowa mi pękała, chyba nie wytrzymam.
- Sandra, na prawdę dobrze się czujesz ?- zapytał mnie przerywając swoją rozmowę z Sophie.
- Wiesz co, ja może pojadę do domu, nie za dobrze się czuję.- powiedziałam i uśmiechnęłam się blado.
- Pojadę z Tobą.- chciał już odchodzić, ale ja zostałam w jednym miejscu.
- Nie, Ty zostań dam radę. Nie wracaj za późno Pa.- pocałowałam go namiętnie-czule przy Sophie (nie ukrywam, żeby zrobić jej na złość i uświadomić jej, że jak mnie nie będzie, że on jest mój)
- Dobra. Kocham Cię. Uważaj na Siebie.
- Dobrze... To... Cześć.- pożegnałam się z grupką osób, z którą rozmawialiśmy i wyszłam. Zamówiłam taxi. Poczekałam może z 5 minut i już wsiadałam do pojazdu.
- Gdzie panienkę podwieźć ?- zapytał mnie uprzejmie kierowca. Podałam mu adres i ruszyliśmy. Droga nie trwała długo po 20 minutach siedziałam już na kanapie w salonie popijając kakao i głaszcząc Beti. Do pokoju weszła Danielle i Liam.
- A gdzie Niall ?- spytał Liam.
- Został jeszcze na imprezie, ja się źle poczułam i poszłam. Do dwóch godzin powinien być, a co ?
- A co Cie dokładnie boli ?- zapytała z troską.
- Głowa, pęka mi wzięłam już aspirynę.- blado się uśmiechnęłam. Dziewczyna do mnie podeszła i przyłożyła rękę do czoła.
- Dziewczyno ty masz gorączkę. Jak najszybciej kładź się do wyra.
- Poczekam na Niall'a.
- No dobra, idziemy na spacer, możemy wziąć Beti ?
- Pewnie.- uśmiechnęłam się.
Po chwili oboje zniknęli za drzwiami.
*** 3 godziny później ***
Niall nadal nie wrócił. Dzwoniłam do niego chyba ze sto razy, a ten nic.
- Odbierz no !- już wariowałam. Martwiłam się i to bardzo. Siedziałam z telefonem w ręku i laptopem na kolanach.
- Kurwa !- powiedziałam i rzuciłam telefonem w kanapę.
Już po 5, a go nie ma. Przecież obiecywał, że nie będzie długo siedział tam.
...
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Spojrzałam na godzinę. 8:00. Szybko pobiegłam otworzyć. Nikogo nie było, tylko jakaś koperta na płytę CD. Nie było butów Niall'a.
- Jeszcze nie wrócił. Cholera jasna.
Włożyłam płytę do laptopa i kliknęłam odtwórz.
- To nie możliwe ! Niall...- łzy zaczęły spływać po moim poliku. Jedna za drugą.





________________________________________________________________________________
Jak myślicie, co Niall nabroił lub co się z nim stało ? Hmmm. Tego dowiecie się z następnym rozdziale.
A jak podoba się Wam ten ? Nawet długi co nie ? Przepraszam, za błędy, ale jest późno i nie chce mi się sprawdzać xd. No to Dobranoc i proszę o komentarze !
ps. Dziękuję za te 10 komentarzy przy rozdziale 26 :*
Kocham Was. ♥

Sarah ♥

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 26

- Co ty gadasz ? Ah ten Liam.- powiedziałam ubierając buty.
- Ja jestem za głupia by tak zorganizować czas.- odezwała się Olivia.
- Nie tylko ty.- zaśmiałam się.
- Za niedługo to ty będziesz musiała ślub organizować.- Alice wypowiedziała robiąc swoją minę.
- Na razie mamy czas.
- Tsa...
- A weź się przymknij i przewróć bluzkę na drugą stronę bo masz na złej.- zwróciłam jej uwagę.
... (2:46)
Siedzimy już na lotnisku. Dosłownie 3 minuty temu dotarłyśmy, bo zgłodniałam. Tak, tak wiem. Zupełnie jak Niall. Jestem tak podekscytowana, że wreszcie zobaczę chłopaków. Patrzyłam na Beti, która patrzyła tam gdzie zaraz wyjdzie słynne One Direction.
Stęskniłam się za tymi debilami. Tak se myślałam myślałam, że nie zauważyłam, jak chłopaki do Nas podchodzą.
Szybko wstałam i podbiegłam do Niall'a.
- Heej ! Stęskniłam się.- powiedziałam po czym go pocałowałam. Namiętnie.
- No hej.- powiedział między krótką przerwą pocałunku i zaś utkwiliśmy w nim.
- Eghem, a my ?- odchrząknął Zayn.
- No pewnie, że tak.- powiedziałam przytulając i całując w policzek każdego z osobna.
Dziewczyny też się z nimi bardzo czule przywitały. A najbardziej ze swoimi parami.
- Beti ! Jak się masz ? Może poznasz mojego małego przyjaciela ? Ma na imię Kevin, słodki prawda ?- pytał Louis i pokazywał jej małego pluszowego... Gołębia ? Tak gołębia. Nasz idealny piesek zabrał mu go i uciekła gdzieś w głąb ludzi.
- Beti... Beti... Louis idioto !- powiedziałam i zaczęłam biec za psem.- <gwizdanie> Piesku chodź do pańci. O jest.- zauważyłam ją i wzięłam ją. Trzęsła się, widocznie się bała, ale nie wypuszczała z pyszczka "Kevin'a".
Poszłam do reszty. Walnęłam Marchewkę i pojechaliśmy do domu.
Od razu położyliśmy się spać i zasnęliśmy.
*** Następnego dnia ***
*** Olivia ***
Obudziłam się około 11. Usłyszałam jak Zayn bierze prysznic. Powoli zwlekłam się z łóżka i bez pukania weszłam do łazienki.
- Hej skarbek. Wstałaś już ?
- No jak widać.- powiedziałam siadając na toalecie i załatwiając swoją potrzebę.- Za ile wyjdziesz ?
- Za 15 minut. Jak chcesz to możesz wejść do mnie.- wyjrzał zza zasłonki i poruszał śmiesznie swoimi brwiami.
- Nie dzięki, nie skorzystam.- cmoknęłam chłopaka na wychodne.
Usiadłam spokojnie na kanapie i patrzyłam w jeden punkt. Czyli takiego zawiasa łapłam.
Przerwał mi telefon Zayn'a. Co mi szkodzi odebrać ?- pomyślałam.
Wzięłam telefon w rękę i nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
- Halo.
- Kto mówi ?- usłyszałam głos... Perrie ? Tak jej.
- Olivia, dziewczyna Zayn'a.
- Mama nie nauczyła Cię, że się nie odbiera cudzych telefonów ? Zresztą... Daj mi go. Nie mam ochoty rozmawiać z jakąś głupią lalą.
- Że co proszę ? Ah... Nie będę się z Tobą kłócić. Zayn się kąpie i nie ma czasu teraz rozmawiać. Cześć !
- Powiedziałam daj m...- nie skończyła bo się rozłączyłam. Jaka dziewczyna.
Z ciekawości po co dzwoniła do chłopaka, przeczytałam jego sms'y bo nie wiem czego mam się spodziewać. A może... Nie, na pewno nie.
Zaczęłam czytać jego wiadomości.
Wiadomość 1 od Perrie:
" No kotek, nie bądź taki. Dajmy Sobie jeszcze szansę. Może i to był związek na pokaz, ale nie niszcz tego co między nami było "
Wiadomość 2 od Perrie:
" No nie wygłupiaj się. Chyba nie chcesz spędzać z tą zdzirą czasu prawda ? "
Wiadomość 3 od Harry'ego.
" Zayn ! Gdzie ty jesteś ? Wracaj na próbę. Nie załamuj się. Ona to zrozumie! "
Na tej wiadomości przystałam bo usłyszałam, że drzwi od łazienki się otwierają. Szybko odłożyłam telefon i nie dałam nic po sobie poznać.
- Możesz już iść.- powiedział. Ja tylko pokiwałam głową i wzięłam byle jakie ciuchy. Cały czas zastanawiając się co Zay chce komuś powiedzieć. A jeśli chodzi o mnie ? Może chce zerwać ? Przecież jak kładliśmy się spać mówił, że mnie kocha.
Stałam tak trzymając klamkę od drzwi łazienki. Nawet do niej nie weszłam.
- Olivia, coś się stało ? Jakaś taka mizerna się zdajesz. Wcześniej byłą uśmiechnięta.
- Nie nic, zamyśliłam się.- powiedziałam do niego sztucznie się uśmiechając.- A ten... Perrie dzwoniła i powiedziała, że masz oddzwonić bo nie ma zamiaru z głupią lalą czyli ze mną rozmawiać.- powiedziałam, sztucznie się uśmiechnęłam i weszłam do łazienki.
- Liv...- zawołał mnie lecz ja zamknęłam się w łazience. Wiem dramatyzuję, lecz co ja na to poradzę ? Taka już jestem. Zawsze to ja byłam najdelikatniejsza, chodź nie miałam o co byłam smutna. Wyobrażałam sobie wszystko najgorsze. Weszłam pod prysznic. Gorący by się zrelaksować.
Po 20 minutach wyszłam i wcierając w siebie balsam czekoladowy usłyszałam jak Zayn się wydziera się.
*** Zayn ***
- No i co mnie to obchodzi ? Nie, nie wrócę do Ciebie. To nie był prawdziwy związek ! Kocham Olivię i nie życzę sobie byś ją wyzywała od głupich lal. Rozumiesz ?
- No weź przestań. Takie coś kochasz ? Ona nawet nie jest znana tylko jakaś głupia lala.
- Powiedziałem nie mów tak na nią ! To nie jest coś tylko piękna dziewczyna. Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać cześć.
Wypowiedziałem ostatnie słowa i się rozłączyłem. Jaka ździra. Nie pozwolę na to by wyzywała Olivię. Dlatego była taka smutna. Muszę jej to wszystko wytłumaczyć i powiedzieć, że jeśli popularność Little Mix, będę musiał kolejny raz udawać, że z nią chodzę. Nie chcę tego bardzo !
Po chwili Olivia wyszła z łazienki.
- Kochanie, musimy porozmawiać.
- Dobrze.- usadziła swoje cztery litery obok mnie na łóżku.- zamieniam się w słuch.
- Po pierwsze; chciałbym Cię z całego serca przeprosić za Perrie. Wiedz, że nie jesteś głupią lalą tylko wspaniałą i najpiękniejszą dziewczyną na świecie. Po drugie; bo jeśli... Little Mix nie stanie się bardziej sławne to będę musiał udawać ponownie... chłopaka Perrie. Ale wiedz, że kocham Cię nad życie i niegdy nie przestanę. Proszę zrozum to. Nie chcę Cię stracić.
*** Olivia ***
Zamurowało mnie. To jest jego praca wiem, ale... czemu akurat ona ?!
- Rozumiem. Też Cię kocham.- pocałowałam chłopaka. Ufam mu.- Ufam Ci.- Uśmiechnęłam się.
*** Sarah ***
Siedziałam na kolanach Horan'a i zajadałam się przepysznymi kanapkami Hazzy. Kanapki to on robi niesamowite.
- Sandra, co ty na to ?- zauważyłam, że przez ten czas kiedy jadłam Louis do mnie ciągle nawijał.
- Ale na co ?- Wszyscy się ze mnie śmiali.- No bardzo śmieszne. Nie moja wina, że zatraciłam się w tych przepysznych kanapkach.- zachichotałam.
- Wiem, że są pyszne.- zatriumfował Harry.
- A możesz powtórzyć ?
- No dobra. Może pójdziemy z moimi młodszymi siostrami i twoim bratem do wesołego miasteczka ? Mamy teraz 4 dni wolnego, a potem pójdziemy na biwak. Może i jest jesień, ale przez ten tydzień ma być cieplej, a poza tym będzie ognisko i mamy ocieplane namioty.
- Mhmm... Chętnie !
_________________________________________________________________________________
Proszę ! Dziękuje za komentarze ! Ale martwi mnie zmniejszająca się ilość głosowań w ankiecie przedwczoraj było 31 a teraz jest 27. Bardzo proszę o publikowanie mojego bloga ! Chciałabym Wam przypomnieć, że jest taka zakładka jak uprzedzani (tł. Tutaj informuję ludzi o nowym rozdziale). Jest też zakładka waszej opinii. Możecie mnie też pytać na asku : D Kocham Was. !!!!! ♥


Sarah ♥

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział 25

Przepraszam, że lecę tak do przodu : )
Przeczytaj notkę pod rozdziałem !
Miłego czytania : )
_______________________________________________________________________________
Byłam już na lotnisku z dziewczynami i chłopakami. Z każdym się żegnałam przytulasem i buziakiem w policzek. Nadszedł czas na Niall'a. Nie byłam smutna.
- No to papa.- powiedziałam i go przytuliłam po chwili już się całowaliśmy.
- Pasażerowie, którzy lecą do Londynu proszeni są już do odprawy.-
wydobył się z głośników głos kasjerki.
- Kocham Cię.- uśmiechnęłam się.
- Ja Cię też.- cmoknął moje usta ostatni raz i odeszłam. Uśmiech nie schodził mi z mojej twarzy tak jak i dziewczyn. Racja. Było mi smutno, że nie będę widziała się z Niall'em przez dłuższy czas, ale jestem też wesoła bo będę miała pracę i to coś co kocham. Tak sobie rozmyślałam, że nie zauważyłam, że już siedzę w samolocie. I to jeszcze przy oknie, a mam lęk wysokości. No cóż zrobić.
*** 3 Tygodnie później ***
Nadszedł już ten dzień. To dzisiaj miałyśmy kasting. Trzęsłam się jak cholera. Zresztą dziewczyny też. Wiedziałyśmy, że i tak nas wezmą, ale stres działa swoje.
Pierwsze dziewczyny już zatańczył, teraz jest przerwa, ale zaraz po niej startuję ja i dziewczyny.
- Jezu, ja nie dam rady.- powiedziała Alice.
- Dasz, dasz, to raczej ja nie dam.- poklepała ją po plecach Olivia.
- Cicho... Chodźmy już, zaczynamy.- powiedziałam po czym weszłyśmy na salę.
- Teraz San...-  prowadzący nie umiał wymówić mojego imienia ponieważ jest Polskie. Nie wspominałam nigdy, że jestem Polką. Ale nazwisko mam po tacie bo nie chcieli bym miała Polskie.- Panna Smith.- no też tak może być.- pomyślałam.
Na całej sali rozległa się muzyka, a ja zaczęła taniec. Nie było tak źle. Wykonałam ostatnie ruchy mojej solówki i piosenka się skończyła.
- Gorące brawa dla...
- Sandry.- podpowiedziałam dysząc.
- Sandry, gromkie brawa.
Ukłoniłam się i zeszłam. Patrzyłam na dziewczyny, które wspaniale tańczyły. Najlepiej jak dla mnie ze wszystkich. Ciągle czułam na sobie wzrok pewnej blondynki. Nie wyglądała na zbyt miłą, ale nie oceniam nikogo po wyglądzie. Ta dziewczyna siedziała za mną więc postanowiłam zagadać.
- Hej, Mam coś na twarzy, że się tak mi przyglądasz ?- Powiedziałam z uśmiecham, lecz ta się speszyła.
- Emmm.... No bo... No bo ty... yyy...- nie umiała wykrztusić z siebie. Dobrze wiedziałam o co jej chodzi.
- Tak, to ja.- uśmiechnęłam się.- Dziewczyna pana Horanka- zaśmiałyśmy się. Po chwili dołączyła do Nas Olivia, która skończyła swoją solówkę.
- No hej, co się tak śmiejecie hmmm?
- A nic. Sandra.- podałam dłoń dziewczynie przedstawiając się.
- Kamila.- odwzajemniła uścisk.
- To nie jest Polskie imię prawda ? Jesteś z Polski ?- zapytałam.
- Mhhmm. Przeprowadziłam się tu bo... A nie ważne. Mieszkam tu od roku.- uśmiech Klaudii od razu zbladł, ale nadal znajdował się na jej twarzy. Nie naciskałam na nią, bo w końcu się nie znamy.
- Hejo, Alice jestem, a ty ?- podbiegła do Nas Alice i przywitała się.
- Klaudia.
- Mamy kolejną dziewczynę z Polski.- dopowiedziała jeszcze Alice.
- Prosimy Klaudie.- przerwał nam głos prowadzącego. Po chwili dziewczyna znajdowała się na parkiecie. Muzyka zaczęła grać, a ona zaczęła tańczyć. Nie zaprzeczę, że tańczy bardzo dobrze.
...
*** Niall ***
Siedziałem nad basenem z chłopakami popijając napój. Był bardzo dobry. Zastanawiałem się jak idzie dziewczynom. Nie widziałem się z nimi od ponad trzech tygodni. Dzwonimy do siebie, ale brakuje mi zapachu Sandry. Na szczęście jutro wyjeżdżamy do Londynu na 2 dni, a potem wyruszamy do Irlandii. W końcu pokaże dziewczynom miejscowość, w której się wychowałem.
Moje przemyślenia przerwał mi telefon. Spojrzałem na ekran. Sandra. Uśmiech sam wtargnął na moją twarz.
- Halo.
- Heej koteeek.- usłyszałem jej radosny głos.
- Hejka kochanie. Dostałaś się prawda ?
- No tak, ale zgadnij, które miejsce zajęłam.
- Pierwsze.
- Nie. drugie. Pierwsze zajęła Klaudia. A dziewczyny 3 i 4.
- Jaka Klaudia ?
- A no taka dziewczyna, poznałam ją. Polka. Kiedy jutro będziecie ? Muszę po Was przyjechać.
- O 3 nad ranem dopiero będziemy. Nie fatyguj się. Będzie późno, a ty masz się wyspać. Damy radę.
- O nie nie nie nie nie nie nie nie... Nie ma tak łatwo, przyjeżdżam i kropka. Beti już nie może się doczekać.- zaśmialiśmy się.- Wiesz jaka ona jest już duża ? No może nie, aż tak bardzo, ale sporo urosła.
- Pewnie drożdżami ją karmisz.- zaśmialiśmy się.
- To my o 3 będziemy na lotnisku, wiem na jakim... papa.- rozłączyła się.
- Jaka uparta baba.- powiedziałem sam do siebie. Po chwili podniosłem swoje cztery litery i ruszyłem w stronę budki z lodami.Kupiłem 5 porcji z trzema gałkami i ruszyłem do chłopaków. (basen był zakryty, a budka z lodami znajdowała się w 2 pomieszczeniu)
- Loooody !- Wykrzyczał Louis i zabrał mi je z rąk.
- Oooo, nareszcie. Ktoś się pofatygował po coś do jedzenia. Jak ty Nas kochasz Naill.- Harry powiedział śmiesznym głosem.
- Zjemy lody i idziemy się pakować. O 22 mamy być na lotnisku, a jest 15. Jak wyjedziemy o 20 to na lotnisku będziemy około 21, plus jeszcze odprawy to nam minie kolejne pół godziny, a znając życie to po drodze Niall zgłodnieje i będziemy musieli się zatrzymać w Nando's, to kolejne 15 minut, A no i jeszcze przeciśnięcie się przez fanki to około kolejne 15 minut.- wygłosił swój monolog Liam. Taak, ten Nasz Daddy.
...
Zgodnie z planami Liam'a o 20:30 byliśmy w Nando's. Jak on to robi ?
20:45, a  my przeciskamy się przez fanki. No normalnie ja zaczynam się tego Liam'a bać.
Siedziałem w samochodzie pożerając to co wcześniej zamówiłem. Nie  mogę się doczekać kiedy zobaczę mojego skarbeńka. Sandrę. No i jak dziewczyny i Beti oczywiście kocham je po przyjacielsku, ale Sandrę tak jak chłopak dziewczynę. Nie wiem co bym teraz robił gdybym jej nie poznał. Bardzo się ciesze że Paul to jej ojciec. Tak to bym nie był tak szczęśliwy jak teraz tylko o wiele mniej. Nie mogę jej zranić. Po prostu nie mogę choć by nie wiem co. Moje rozmyślenia przerwał Liam.
- Niall wszystko w porządku? Taki jakiś zamyślony się wydajesz.
- Ja? Nie wręcz przeciwnie bardzo się ciesz, że zobaczę moją dziewczynę. Mają nową koleżankę. Klaudię Polkę. Tak jak Alice, Olivia i Sandra.
-  Aha, ok.- wróciłem do mojego rozmyślania praktycznie o tym co teraz nie jest ważne.
Ciekawe co tam u Sophie ( niegdyś mojej dziewczynie, a wcześniej jak i teraz przyjaciółki). Postanowiliśmy zerwać ponieważ uznaliśmy, że do siebie nie pasujemy. Ale po czasie gdy stałem się sławny chciała do mnie wrócić, ale ja nie. Rozmawialiśmy na ten temat i stwierdziliśmy że zaczniemy od nowa i zostaniemy przyjaciółmi jak dawniej. Wracając do mojego pytania muszę się z nią spotkać i przedstawić Sandrze. Mam nadzieję, że Sophie nie zrobi sceny, że Sandra niby nie zasługuje na mnie, bo tylko dla kasy ze mną jest. Nienawidzę takiego gadania. Spojrzałem na zegarek była godzina 20:55 zostało jeszcze 5 minut  więc zdążę jeszcze wejść na TT przed wyjściem z auta. Przeglądałem reakcje, w oczy rzucił mi się tweet od przepięknej blondynki Sandry.
 "Tęsknie kotek. Kocham Cię!".
Ekspresowo jej odpisałem.
"Ja też tęsknie ale za parę godzin się spotkamy. Ja cie bardziej! "
W ostatniej chwili odpisałem dziewczynie i już wysiadaliśmy z samochodu.
- Na reszcie zaraz się zsikam!-powiedział Harry i pobiegł do toalety.
- To też przemyślałem, Harry wróci za niecałe 3 minuty.- zaśmialiśmy się na słowa Liam'a.
- Liam czy ty kiedyś będziesz normalnym człowiekiem?- spytał się Loui uderzając się dłonią w czoło.
- Co tak wesoło?- spytał Hazz który teraz doszedł zgodnie z obliczeniami Dadd'iego
- Widzisz, dobrze obliczyłem- powiedział najwidoczniej dumny z siebie.
- No, ale o o chodzi- pytał dalej zdezorientowany.
- Nieważne chodźcie bo się spóźnimy.- powiedział Zayn  po czym ruszyliśmy oddać bagaże do kontroli i po chwili kierowaliśmy się do odprawy. Nie obyło się bez fanek. Sam nie wiem jak one tu dotarły, jeszcze o tej godzinie. W ogóle po co my o 21:45 idziemy do samolotu jak mamy jeszcze 15 minut.
- Liam.-Loczek się odezwał.
- No idź.- odpowiedział mu. Zobaczyłem, że zielonooki wchodzi do toalety. Już wiem czemu.


*** Sandra ***
...
- No co piesku ? Jedziemy po pana. Kto się cieszy? No kto się cieszy?- mówiłam słodkim głosem, a Beti tylko machała ogonem.
- Co ja robię ? Wydzieram się, a jest już po 22.
...
-Dziewczyny pośpieszcie się. Jest 1:45 a wy latacie po całym domu.- powiedziała do nas Danielle.
- Nie zachowuj się jak Liam, dostałam sms'a od Louis'a i ponoć zaplanował każdą minutę.- powiedziała Eleanor, zapinając rozporek od spodni.

_________________________________________________________________________________
TROLOLOLO ! Jest ! Kolejny będzie podobnej długości, ale wcześniej bo 3 gim piszą testy i mam 3 dni wolnego. Jupijajej. Powodzenia dla trzecio gimnazjalistek : D
Tutaj są te nowe postacie :
Sophie:
Sophie Green- Dziewczyna, która ma korzenie Irlandzko-Angielskie. Rozradowana dziewczyna. Lubi szkołę i przyjaciół. Wydaje się być miłą dziewczyną, lecz potrafi sporo namieszać. Mieszka z rodzicami, którzy ją rozpieszczają. Kipi z zazdrości do Niall'a. Nienawidzi Sandy, bo uważa, że nie jest wystarczająca dla chłopaka. Ma 19 lat.





Klaudia:
Klaudia Kowalska- 19-nasto letnia dziewczyna, która lubi ryzyko. Wychowała się bez rodziców. Od wieku 10 lat nie opowiada nikomu co się z nimi stało. Wychowała ją wredna ciotka, która nie pozwalała jej w ogóle wychodzić z domu. Otwarta na nowe znajomości, lecz bardzo rzadko ufa ludziom.






Jak myślicie, co te dziewczyny namieszają w życiu dotychczasowych bohaterów ? Powodzenia w myśleniu ! Miłego czytania <3
Błagam o Komentarze, bardzo mnie motywują.
Dziękuję Wam za nominacje. W najbliższym czasie na nie odpowiem : P


Kocham Was ♥


Sarah ♥

środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 24

*** Niall ***
- Słucham.- podeszła do mnie z poważną mimiką twarzy.
- No bo... wyjeżdżamy w 10-cio miesięczną trasę.- widziałem jak dziewczyna już się zasmuciła i oczy zrobiły się szklane.- Sandra nie płacz to nie wszystko.- Uśmiechnąłem się.- I Ty z dziewczynami jedziecie z nami.- wystawiłam ręce do przytulasa, ale jednak dziewczyna rzuciła mi się na szyję, po czym mocno ją przytuliłem.- Cieszysz się ?
- Jeszcze pytasz ? Pewnie, że się cieszę kotek ! A co z Beti ?
- Nie martw się wszystko załatwione, jedzie z nami.
- A w samolocie ? Jest za mała by być w pokoju dla zwierząt, czy jak to się nazywa.- dziewczyna spoważniała.
- Będzie obok nas, nie bój się wszystko załatwione. Aha, no bo...- udałem poważną mimikę twarzy.
- Aha, czyli jest haczyk ? O co chodzi ?
- Co ? Jaki haczyk ? Żadnego haczyka nie ma, chcę Ci powiedzieć, że jest mi smutno bo nie dostałem buziaka.- udałem, że płaczę.


- Nie płacz kotek.- podeszła do mnie, zarzuciła swoje ręce na moją szyję i pocałowała.- A kiedy jest ta trasa ? Muszę się złożyć, nie będę przecież na twoim utrzymaniu.- mówiła.
- Za 2 tygodnie, nie będziesz na moim tylko na sponsorów. A i tak każdy z nas ma oddzielne pokoje i nie będą w ogóle za Was płacić.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale. Zrozumiano ?- pogroziłem jej palcem.
- No ależ oczywiście.- zaśmialiśmy się razem.

*** 2 Tygodnie później ***
*** Sarah ***
Byłam w zupełnym proszku, samolot mieliśmy na 6 rano, a jest 5. Latam po całym domu. Raz to szampon, raz to perfum itp.
- To mam, to też mam, czego ja tu jeszcze nie mam ?- stałam na przeciwko torby i myślałam czy czegoś nie zapomniałam. Dziewczyny były w takim samym stanie co ja. Mój chłopak siedział Sobie spokojnie na fotelu w naszej sypialni i przyglądał się każdemu mojemu ruchowi.
- Sandra zapomniałaś o czymś.- nagle odezwał się blondyn.
- O czym ? A no fakt, balsam do ciała.- chciałam iść do łazienki, ale Niall stał w drzwiach do łazienki.- O co chodzi ? Czego zapomniałam do cholery.
- O buziaku na dzień dobry !- zbulwersował się, lecz po chwili szeroko uśmiechnął. Dałam mu krótkiego całusa i jakoś weszłam do łazienki.
...
Siedzieliśmy już w samolocie. Ja głaskałam Beti, którą miałam na kolanach. Alice spała na ramieniu Harry'ego, Olivia przyglądała się jak Zayn śpi. Elka, Li, Lou i Danielle o czymś tam rozmawiali. A Niall ? Niall po prostu Sobie siedział i ponownie przyglądał mi się. Mam coś na twarzy ?
- Niall, brudna jestem ?
- Nie, nie.
- To czemu tak się na mnie patrzysz ?
- Bo jesteś taka piękna.- Powiedział na co parsknęłam śmiechem.- Nie śmiej się, ja mówię prawdę.
- Oj kochanie, są ładniejsze ode mnie... Na przykład Alice.
- Ona jest ładna, ale nie tak ja ty.... Bez urazy Alice.- spojrzał na Alice, a zaraz na mnie.
- Kochany jesteś.- chłopak siedział obok mnie więc pocałowałam go czule.- A tak to gdzie my lecimy ?
- Do Glasgow w Szkocji.- uśmiechnął się.
...
Siedziałam na łóżku w naszym (moim i Niall'a) pokoju. Wpatrywałam się w ścianę i rozmyślałam co będziemy dziś robić. W pokoju było tylko słychać chlust wody z łazienki bo blondyn się mył.
Za cholerę nie wiedziałam czym będziemy się dziś zajmować, więc podeszłam do drzwi łazienki i zapytałam.
- Niall, kotek, co dzisiaj robimy ?- usłyszałam, że zakręca wodę.
- Może na basen pójdziemy, w hotelu jest na zewnątrz.
- Hmmm... Mi pasuje, ale co z Beti ?
- Może iść z nami.- powiedział wychodząc z pomieszczenia, przy czym uderzył mnie w głowę. Dość mocno.
- Ała ! Ale boli.- Mówiąc to syczałam. Złapałam się w miejsce w, które dostałam i zgięłam się w pół (nadal stałam).
- Ojej. Kochanie przepraszam, myślałem, że już odeszłaś. Bardzo boli ?-  Przestraszony złapał mnie w ramionach obiema dłońmi.
- Jak cholera. Te drzwi są zrobione z tytanu ?- nadal trzymałam się za bolące miejsce. Po chwili usiadłam na łóżku, a Niall przyniósł mi kostki lodu i przyłożył do czoła.
- Sandruś, przepraszam.- przepraszał mnie.
- Nic się nie stało, ale na przyszłość uważaj.- cmoknęłam go w usta, a potem podeszłam do lustra i zobaczyłam wielkiego guza, który już sinieje.- Ja pierdole, ale to wielkie.
- Trzymaj lód przy czole, a będzie mniejsze.
- Ale jeśli nie ?
- Nie jeśli będziesz to ściągać. A teraz usiądź.- powiedział po czym zaprowadził mnie mnie na łóżko.- Połóż się.
Ale on się martwi- pomyślałam
- Niall, nie muszę. Nic mi nie jest po prostu mnie uderzyłeś drzwiami i tyle. Od tego się nie umiera. A basenu nie przegapię.- powiedziałam wstając i kładąc już tylko mokrą ścierkę, bo lód się roztopił. Udałam się do lustra by sprawdzić czy guz jest mniejszy.
- Uf. Mniejszy jest. Miałeś rację.- powiedziałam z ulgą. Postanowiłam się zabawić.- A teraz chodź tu.- powiedziałam zła. Chłopak jak poparzony wstał i podszedł do mnie.- Co ty sobie wyobrażasz ? Że co ? Że uderzysz mnie i nic się nie stanie ? Ja chcę buziaka i to gorącego za karę.- uśmiechnęłam się. Zauważyłam, że chłopakowi ulżyło. Po chwili nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
Beti szczekała na nas.
- To idziemy na ten basen ?- powiedział odrywając się ode mnie.
- Ok, to ja się przygotuję, a ty idź po resztę.- Jeszcze raz delikatnie musnęłam jego usta po czym podeszłam do torby, wyciągnęłam strój i ruszyłam do łazienki go ubrać.
Gdy z niej wyszłam zobaczyłam Niall'a, który siedzi na skórzanej sofie i droczy się z psem. Popatrzałam się na nic i do głowy przyszedł mi pewien pomysł.
Szybko podbiegłam do torby i wyciągnęłam z niego moje stare Hawajki z czasu kiedy byłam małą dziewczynką. Do drugiej dłoni wzięłam nożyczki i wycięłam w spodenkach małą dziurę na dupie i zawołałam psa. Po chwili latała już w moich starych Hawajkach na tyłku.
- Powinnam być krawcową.- zaśmialiśmy się razem z Niall'em. Przerwało nam pukanie do drzwi. Pomknęłam, aby je otworzyć. Stała przed nimi nasza paczka.
- Idziecie ? O jak słodko.- powiedziała Alice spoglądając na Beti.
- Prawda ? Moje stare spodenki. Dobra chodźmy.- Wzięłam torebkę i wyszłam. Mój chłopak zamknął drzwi. Gdy byliśmy w windzie Olivia z Eleanor mi się przyglądały. Dobrze wiem dla czego.- Uderzyłam się, a  raczej ktoś.- spojrzałam na blondyna, który spuścił głowę w dół. Uśmiechnęłam się. Dziewczyny nie odezwały się ani słowem. Za to Louis, aż za dużo miał do powiedzenia.
- Uderzył Cię ? Niall ty bijesz dziewczyny ? Co z Ciebie za facet ? Co ona Ci zrobiła, że ją bijesz ? Damski bokser.- milion słów wylało się z jego ust, na co ja i blondyn się zaśmialiśmy.- No i co się śmiejecie ? To jest poważna sprawa.
- Lou Ty idioto.- odezwał się farbowany i uderzył się dłonią w czoło.
- To było przez przypadek. Stałam przed drzwiami łazienki on wychodził i uderzył mnie w głowę drzwiami. Cicho już bądź.- Wytłumaczyłam mu o co chodzi i się uśmiechnęłam.
- Aaaa. to sory.- po chwili wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Po chwili drzwi od win się otworzyły i ruszyliśmy w stronę basenu. Postanowiłam zrobić kawał. Z tego jestem znana oczywiście. a początku z dziewczynami położyłyśmy się na leżakach i się opalałyśmy, a chłopacy jak to na "dzieci" przystało kąpali się w basenie.
po 30 minutach wstałam z leżaka i się schowałam. Ukryłam się za ścianą. Zza niej wyjrzałam, że Niall wyszukuje mnie wzrokiem, ale nie znajduję. Plan zaczyna działać. Po chwili wybiegłam zza ściany i rzuciłam się na chłopaka wpadając do wody. Pod wodą go pocałowałam.
* 3 Miesiące później *
Już trzy miesiące jesteśmy w trasie z chłopakami. Ten czas jest zabójczy. Te koncerty magiczne. Ale niestety co dobre szybko się kończy. Szef Danielle zadzwonił do niej i powiedział, że za miesiąc mamy (Ja, Alice i Olivia) przesłuchania do grupy przyjaciółki. No i musimy wyjeżdżać. Właśnie się ubierałam. Już cieplej się musiałam ubierać bo już połowa jesieni. A co ze szkołą ? Zakończyłam ją z dziewczynami ponieważ szef Danielle powiedział, że nie musimy kończyć szkoły bo nas potrzebuję. Zmieniły się plany. Potrzebuję 5 dziewczyn, a nie trzech. Więc będą przesłuchania i mamy zatańczyć dla ściemy by nie było wontów. Za 2 godziny mamy samolot do Londynu gdzie będziemy trenować. Jedziemy wszystkie, żaby żadna nie została sama z tymi uroczymi debilami.
- Musicie teraz wyjeżdżać ? Nie możecie zostać jeszcze tydzień ?- Niall do mnie podszedł i przytulił od tyłu.
- Niestety nie. Muszę Ćwiczyć. Przeżyjesz ten miesiąc i 3 dni. Zresztą jest skype, telefon. Nie martw się.
- No i w tym jest problem. W tedy się nie martwiłem tak bardzo jak teraz. Pamiętasz co w tedy... Przepraszam.- nie dokończył Dobrze wiem, że nie chciał mnie straszyć ani tego przypominać. Po prostu się martwi i rozumiem go.
- Niall... Nie bój się.- podniosłam jego podbródek tak, aby patrzał na mnie.- Dam radę. Nie obchodzi mnie to, że jest na wolności. Nie będę wychodziła wieczorami sama. Obiecuję.- pocałowałam go czule. Jak się oderwaliśmy od siebie to spojrzałam na zegarek.
- O jezu. Ile to czasu zajęło mam półtorej godziny na zjedzenie śniadania i dojechanie na lotnisko.
- Spokojnie na lotnisko to tylko 20 minut drogi więc masz jeszcze godzinę i 10 minut.- Uśmiechnął się do mnie.
- No, ale jeszcze muszę się pomalować.- pobiegłam do łazienki, pomalowałam rzęsy i nałożyłam trochę błyszczyku na moje usta. Po chwili siedzenia w łazience zeszłam na śniadanie.
_________________________________________________________________________________
Tadaaam ! Jest ! Huraa ! Napisała go. Na razie jest nudno, ale może od następnego rozdziału.... hmmmmm.. Szkoda, że pod tamtym rozdziałem tylko 4 komentarze :( Aż tak źle piszę ? Może powinnam skończyć ? Jak myślicie ? A podoba Wam się nowy wygląd bloga ? Tamten mało mi się podobał, ale ten nawet ładny jest, a Wy co sądzicie ? Okokok. Nie będę tu Was zanudzać. Miłego czytania <3
Ps. Dziękuję za tyle wyświetleń. Jesteście Nalepszy/si !

Kocham Was ♥


Sarah ♥

środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 23

*** Sarah ***
- Ja... Ja... Nie mogę Ci odmówić.- Uśmiechnęłam się szeroko na co blondyn zrobił podobnie. Wstał, a ja się na niego rzuciłam.(przytulasek).- Nawet nie wiesz jak się cieszę.Ale co będzie z moją szkołą ?
- Kochanie, ja też się cieszę, nie martw się. Szef Danielle zaprosił was na kasting do jej zespołu bo potrzebne im są 3 dziewczyny.
- Na prawdę ?
- Tak.
- Ojeju, jak ja się cieszę. Niall kocham Cię.- pocałowałam go. Farbowany pogłębiał pocałunek.  Podniósł mnie, a ja owinęłam nogi w okół jego pasa. Zmierzaliśmy ku ku sypialni. Pocałunek był co raz bardziej namiętny. Pragnęłam go. Jest taki kochany ! Kocham go !
W końcu byliśmy już w sypialni. Chłopak delikatnie położył mnie na łóżku. Delikatnie muskał moją twarz.

Na chwilę zaniemówiłam. Byliśmy już rozebrani.
Niall chwycił mnie za ręce i zaczął całować namiętnie moją twarz..usta....szyję....piersi..coraz bardziej zniżając się w dół.
Uśmiech szatańskiej namiętności zagościł na mej twarzy.
Już czułam tą rozkosz..wiedziałam gdzie zmierza.
Dłonie chłopaka błądziły na moim ciele...usta całowały każdy jego skrawek. Język zaznaczał wilgocią ścieżkę którą kroczyło moje pożądanie.
Drżało całe moje ciało. Wplotłam palce w jego włosy. Jego usta już po chwili zanurzały się w mym pępku.
Obróciliśmy się delikatnie takim sposobem znalazłam się na nim, ale po chwili Niall zaś obrócił nas w tą samą pozę.
Te wariacje jego zmysłowego języka, doprowadzały mnie do spełnienia, jęków, westchnień.
Nagle przestał..
Po chwili znów, zagryzając z lekka moją perłę doprowadzając mnie do szczytów rozkoszy.
Krzyknęłam ...nie raz...moje paznokcie zostawiły ślady na jego plecach.
Podniósł się i mocno trzymając mnie za biodra obrócił mnie na brzuch.
Teraz delikatnie muskał moje plecy.
Moja radość nie miała granic.
Miałam go przed oczami. Długi, smukły, twardy jak stal...objęłam go obiema dłońmi i zaczęłam o niego ocierać. Czułam jak drży...pulsuje krew w żyłkach.
Wzięłam jego cudowne klejnoty w palce i pochyliłam się.
Po chwili chłopak wszedł we mnie, na początku robił powolne ruchy, ale z czasem przyspieszył.
- Och.. - jęknęliśmy równocześnie.
Odchyliłam głowę do tyłu a włosy łaskotały mnie po plecach. Nasze ruchy były tak zgrane. Delikatnie unosiłam się i opadałam.
Dłonie chłopaka coraz bardziej zaciskały się na moich piersiach.
Ta cudowna rozkosz opanowała całe me ciało. Zaczęliśmy się poruszać coraz szybciej.
Szybciej.
Wiedziałam, że chłopak zaraz dojdzie, tak jak i ja.Całą sypialnie wypełnił zapach miłości...zwilżonych rozkoszą ciał.
W końcu. Obydwoje osiągnęliśmy szczytu.Wygięłam swe ciało w łuk i zacisnęłam dłonie na pościeli.
Niall położył się obok mnie. Obydwoje dyszeliśmy. Przytuliłam się do torsu mego chłopaka na co ten zaczął się bawić moimi włosami. Kątem oka zobaczyłam jak się uśmiecha.
- Byłeś wspaniały.- wyszeptałam. Chłopak nic nie odpowiedział tylko ucałował moją głowę.- Niall.
- Hmmm.
- Jak to teraz będzie wyglądać ? Jak powiemy moim rodzicom, że jesteśmy zaręczeni ? Mama to jakoś przyjmie, ale tata ? Wątpię, żeby się zgodził.- podparłam łokieć o poduszkę, a głowę o dłoń.
- Jak ? Normalnie, będziemy żyli jak normalni ludzie. Twoim rodzicom...-nabrał powietrza i zaraz je wypuścił.- Po prostu im powiemy, a ty jesteś już dorosła i nie może Ci zakazać.- ułożył się w tą samą pozę co ja i delikatnie mnie pocałował. Wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Po chwili ułożyłam się ponownie na jego torsie.
W tym momencie odczuwałam szczęście, ale i też strach przed tym co będzie. Jak moi rodzice zareagują, czy będą się drzeć czy cieszyć. Nie wiem, a jak mój tata się uwiąże na Niall'u ? Nie na pewno nie, co jak co, ale taki to on nie jest. Chodź... Nie na pewno nie. Po chwili już spałam.

*** Następnego Dnia ***

Obudziłam się wtulona w... poduszkę ?!
Zerwałam się na równe nogi i rozejrzałam po pokoju. Pusty. Po chwili poczułam przyjemny zapach. Ubrałam na siebie czystą bieliznę i koszule blondyna. Gdy chciałam już wyjść to na drzwiach była przyczepiona kartka z napisem." Nie tym razem kotek, teraz masz siedzieć w pokoju i grzecznie czekać na śniadanie, twój Niall ♥ ".
- Śnisz kotek.- powiedziałam sama do siebie. Chciałam wyjść, ale uderzyłam się tylko w głowę.
- A to spryciarz, zamknął mnie.- pomyślałam. Spojrzałam na okno i szpanersko się uśmiechnęłam.
- Nie doceniasz mnie.- ponownie wypowiedziałam do siebie.
Otworzyłam okno i zeszłam na dół po drabinie. Niestety nie popatrzałam się w dół i zeskoczyłam wprost na krzaki.
- Ała, cholera.- jakoś wyszłam z roślinności. Na szczęście miałam tylko lekkie zadrapania na nogach.
Zaś nie weszłam do domu bo drzwi zamknięte. Zadzwoniłam na dzwonek po raz pierwszy...drugi...trzeci.
- Niall, do cholery otwórz te drzwi.- wykrzyczałam, przecież byłam w samej bieliźnie i jego koszulce. Na moje nieszczęście, jeszcze jacyś faceci przechodzili. Zagwizdali jak mnie zobaczyli.
- Hej, mała, chodź tutaj zabawimy się.- mówił co chwile gwiżdżąc.
- Mała może być twoja pała !- wykrzyczałam i pokazałam mu fack you. Po chwili od tego zdarzenia w końcu ktoś mi otworzył.
- Sandra... ? Co ty tu robisz ? przecież byłaś u góry, zamkną...- przerwałam mu.
- No właśnie zamknąłeś. Wyszłam przez okno, co tak pięknie pachnie ?- weszłam do domu pomijając temat. Pomknęłam do kuchni, a moim oczom ukazała się taca pełna ciasteczek, a obok naleśniki z bitą śmietaną.
- YeeeY ! Naleśniki ! Ciasteczka... a mleko ?- wydarłam się, na co obydwoje wybuchliśmy śmiechem.- Niall, dziękuję ! Jesteś kochany !- rzuciłam się na chłopaka i pocałowałam. Niall mnie podniósł i odwzajemnił pocałunek.
- Kocham Cię.- wypowiedział przerywając pocałunek.- Jesteś głodna ?
- Mmmm.- podeszłam do stołu i zaczęłam się zajadać, po chwili chłopak też się dosiadł.
 ** Jakiś czas później **

*** Niall ***
- Sandra musimy porozmawiać.- oderwałem dziewczynę od zabawy z psem. Byłem przeogromnie szczęśliwy, ale i poważny.

_________________________________________________________________________________
Macie ! Kochane dodałam wcześniej bo był już napisany. Jak myślicie co ten Niall ma do powiedzenia Sandrze ? Hmmm... Błagam o komentarze i promowanie bloga :) Już co raz to lepiej niż na początku, a da się lepiej ?????? Poczekamy zobaczymy : D :* Pozdrawiam <3


Komment ♥,♥

Sarah ♥