wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 40

Scena +18 więc ostrzegam : D Miłego czytania ! Kocham Was ♥
~~~~
Niall zrobił pierwszy krok i mnie namiętnie pocałował. Zagłębialiśmy się w pocałunku co raz bardziej.
Tej bliskości brakowało mi najbardziej.
Chłopak przerwał pocałunek i oparł swoje czoło o moje. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Przytuliłam się do chłopaka, ale tak bardzo czule. Po chwili byłam już w objęciach Horana.
- Tak bardzo za tym tęskniłam.- szepnęłam do mojego narzeczonego, a samotna łza spłynęła po moim policzku. Niall ujął moją twarz w dłonie i ponownie spojrzał w moje oczy.
- Jesteś piękna.- szepnął.- Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie. Tak bardzo Cię kocham, ja... ja bardzo Cię przepraszam za to co zrobiłem, że Cię tak bardzo zraniłem.- przerwałam chłopakowi namiętnym pocałunkiem. Tonęliśmy w pocałunkach co raz bardziej. Przerwał nam jednak telefon Niall'a. Chłopak chciał odrzucić, ale odezwałam się.
- Odbierz, może coś ważnego.
- Teraz jesteś Ty najważniejsza.- mimo moich słów to i tak odrzucił połączenie.
Puściłam dłoń chłopaka i udałam się do kuchni. Otworzyłam szafkę z naczyniami do picia i wyjęłam dwie szklanki po czym nalałam do nich sok pomarańczowy. Po chwili blondyn również znalazł się w kuchni. Podałam mu sok i usiedliśmy przy stoliku. Wpatrywaliśmy się w swoje oczy w ciszy. Nie potrzebowałam teraz słów. Wystarczy, że on tu jest. Jest przy mnie, przy nas.
- Jak się czujesz ?- zapytał po chwili.
- Pominąć fakt, że wyglądam jak słoń i plecy bolą mnie nie miłosiernie to dobrze.- uśmiechnęłam się.
- Kochanie, nie wyglądasz jak słoń, jesteś piękna jak zawsze, pamiętaj o tym. A jeśli chcesz, to mogę Ci pomasować plecy, może da Ci to jakąś ulgę.- Niall wstał z krzesła i podszedł do mnie. Ja siedziałam tyłem do niego. Chłopak powoli zaczął masować moje ramiona, plecy, krzyż, na szczęście mam krzesła bez oparć więc miał łatwiejszy dostęp do tylnej części mojego tułowia.
- Gdzie Ty żeś się nauczył czegoś takiego.
- W Japonii. Oglądałem z chłopakami jak masażysta masuję klientkę.
- Aha.
- Co powiesz na mały wypad na miasto ?- zapytał, nadał masował moje obolałe plecy.
- Chętnie.- spojrzałam na chłopaka z dołu i lekko cmoknęłam jego usta.- Ja idę ubierać buty, nie wiem jak Ty.- uśmiechnęłam się i poszłam do przedpokoju. Po chwili blondyn robił to samo co ja czyli ubierał buty. Poszłam jeszcze do kuchni by uzupełnić miski Beti i wróciłam do Niall'a. Założyłam na siebie swój płaszcz, chwyciłam w dłonie torebkę i klucze, a telefon wsadziłam do tylnej kieszeni spodni.
Zamknęłam drzwi i z Niall'em skierowałam się do jego auta.
- Mogę poprowadzić ?- zapytałam z uśmiechem.
- A masz prawo jazdy ?
- Tak się składa, że mam, więc jak ? Prooszę.- zrobiłam słodką mimikę twarzy. Chłopak wyciągnął z kieszeni spodni kluczyki od auta i rzucił je w moją stronę.- Dziękuję.- pocałowałam chłopaka czule. Podeszłam do samochodu i go otworzyłam. Wsiadłam za kierownicę, a blondyn obok mnie na miejscu pasażera. Odpaliłam silnik i powoli wyjechałam z podjazdu. Skierowałam się w stronę centrum. Droga minęła dość szybko ponieważ przez całą drogę rozmawialiśmy. Zaparkowałam na parkingu.
- A wątpiłeś w moje umiejętności.- zamykając samochód zaśmiałam się.- Łap.- rzuciłam chłopakowi klucze.- Więc gdzie idziemy na początek ?
- Może do Starbucks'a ?
- Jasne.- już nie odzywając się słowem chłopak złapał moją rękę i ruszyliśmy w stronę wejścia do dużego budynku. Gdy tylko to zrobiliśmy ciepło owiało mnie całą. Temperatura w środku była o wiele cieplejsza niż na zewnątrz. Od razu skierowaliśmy się do kafejki. Przekroczyliśmy próg do Starbucks'a. Podeszliśmy do kasy. Zamówiłam sałatkę Cezar oraz Hazelnut Hot Chocolate. Może i to nie współgrało ze sobą, ale cóż, jestem w ciąży i mam różne zachcianki. Niall zamówił Ciabattę z kurczakiem, grillowanymi cukinią i bakłażanem oraz serem mozarella i Hazelnut Hot Chocolate.
Kelnerka przyjęła zamówienie i pisała coś tam na kasie. Popatrzyła się na Nas jakby z niedowierzaniem.
- Niall Horan ?- zapytała z nie dowierzaniem.
- Ja pójdę zająć miejsce.- powiedziałam i odeszłam od chłopaka. Nie chcę, aby Niall zaniedbał swoje obowiązki oraz fanów przeze mnie. Nie chcę również zawadzać mu w rozmowach z fanami. Nie chcę być raczej rozpoznawana. Ja wiem, że fanki mojego chłopaka... Narzeczonego mnie nienawidzą, a teraz jak dowiedzą się, że jestem z nim w ciąży to będzie jeszcze gorzej. Teraz przypomniał mi się ten incydent, gdzie psycho fanka mnie uderzyła. Z moich zamyśleń wyrwał mnie Niall, który nie wiem jak i kiedy znalazł się na przeciwko mnie. Z "transu" wybudził mnie gdy dotknął mojej ręki.
- Coś się stało ?- spytał z troską w oczach.
- A co miałoby się stać ? Wszystko w porządku.- uśmiechnęłam się szczerze.
- Na pewno ?
- Oj kochanie, wszystko jest w porządku, po prostu nie chciałam Ci przeszkadzać w rozmowie. Jesteś słodki.- chłopak się uśmiechnął. Położyłam swoją dłoń na jego. Coś mi tu nie gra. Ma jakiś inny uśmiech... Zaraz, zaraz... Aparat !- Ty ! Nie masz aparatu na zębach.- Niall się zaśmiał.- I tak Cię kocham.- chciałam się nad nim nachylić i go pocałować, lecz mój brzuch na to nie pozwolił, jest z bardzo wystający.
- Właściwie to dopiero tydzień jestem bez aparatu. Ty jesteś słodsza. Po prostu jesteś piękna, nie potrafię się na Ciebie napatrzeć. Mogę tak cały dzień.- jednak on się nachylił i złożył na moich ustach czułe pocałunki, które odwzajemniłam. Przerwała Nam kelnerką, która przyniosła zamówienie.
- Ale jestem głodna.- zaśmiałam się.
- Jedz, jedz, teraz jesz za dwóch.
- Czy Ty coś sugerujesz ?- obydwoje się zaśmialiśmy i po chwili pałaszowaliśmy zawartości na naszych talerzach.


*Harry*
Zostaliśmy z Alice sami w domu. W końcu mogę spędzić czas sam na sam z moją ukochaną. Tak bardzo za nią tęskniłem.
- Jak myślisz, udało się Niall'owi ?
- Myślę, że tak bo Sandra wciąż go kocha, a poza tym nie ma go dość długo.
- Ale jeśli mu nie wybaczyła to mógł się gdzieś zaszyć i pomyśleć nad tym wszystkim, nie sądzisz ?
- Może i też tak być, ale nie sądzę. Wiesz jak bardzo za Tobą tęskniłam ?- dziewczyna wypowiedziała się temat, który zacząłem, a po chwili już go zmieniła. Cóż... Kobieta zmienną jest. Zaśmiałem się.- Z czego rżysz ?
- Ja nie koń, nie mogę rżeć, jedynie to śmiać się, albo...- Alice nie dała mi dokończyć zdania ponieważ zatkała mi usta namiętnym pocałunkiem.
- Ja też za Tobą tęskniłem i to bardzo, bardzo.- powiedziałem w przerwie między pocałunkami.
- To, to udowodnij.- blondynka usiadła na mnie okrakiem. Całowaliśmy się bardzo namiętnie.
Dziewczyna zaczęła rozpinać guziki od mojej koszuli. Widać nie miała do tego cierpliwości i po prostu rozerwała guziki. Wstałem z kanapy podnosząc dziewczynę, tak, że mogła opleść swoje zgrabne nogi w okół mojego pasa. Położyłem ją delikatnie na dwuosobowym łóżku. Rozpiąłem rozporek i guzik od spodni Alice i zsunąłem je z dziewczyny. Blondynka gwałtownie mnie do siebie przysunęła. Zacząłem całować jej szyję, a z każdym pocałunkiem schodziłem co raz niżej, w końcu dotarłem do piersi. Dziewczyna gwałtownie Nas obróciła, tym razem to ona znajdowała się nade mną. Całowała mój tors i schodziła co raz niżej. Doszła do zapięcia od paska do spodni. Rozpięła go, a zaraz po tym guzik i rozporek, przy czym zostałem w samych bokserkach. Dziewczyna szybko ściągnęła swoją koszulkę i rzuciła ją gdzieś na ziemię.
Obróciłem Nas, że znajdowałem się na niej, ponownie całowałem ją po szyi i schodziłem co raz niżej, aż dotarłem do jej piersi. Moje ręce powędrowały do zapięcia od biustonosza. Rozpiąłem je z ekspresową szybkością. Spojrzałem w oczy dziewczyny. Pocałowałem jej usta bardzo czule i zniżyłem się do jej odkrytych piersi. Zacząłem je całować, a mój zwinny język przyłączył się. Przyssałem sutki dziewczyny. Nasze oddechy stawały się coraz szybsze. Ściągnąłem dolną bieliznę mojej dziewczyny. Pocałowałem szparkę niebieskookiej, a po chwili ponownie wróciłem do zabawy ustami. Alice zjechała po moim torsie dłonią, aż dotarła do moich bokserek. Obróciła Nas, zaś to ona panowała nad sytuacją.
Ściągnęła ze mnie moje bokserki, miała mnie w pełnej okazałości. Nie wytrzymałem się i obróciłem Nas z podwojoną siłą. Wsunąłem się w blondynkę, poczułem, że jej ciało wygięło się. Moje ruchy stawały się co raz to szybsze, a oddechy co raz to płytsze. Niebieskooka wydawała z siebie ciche pomruki. Czułem, że sprawiam jej tym stu procentową przyjemność. Jęki Alice stawały się głośniejsze. Wiedziałem, że niedługo dosięgnie szczytów, ale ja nie przestawałem. Moje ruchy stawały się co raz to szybsze i szybsze. Dosięgłem szczytów i wypełniłem dziewczynę białym płynem. Wyciągnąłem członka z mojej dziewczyny. Alice była napalona jak nigdy wcześniej. Podsunęła się do mnie i chwyciła mojego penisa w swoje dłonie. Przejechała językiem wzdłuż niego. Zaprzestała na jego górnej części.Zrobiła parę okrężnych ruchów po czym ponownie wpiła się w moje usta. Przez chwilę się jeszcze całowaliśmy, ale z pocałunku na pocałunek stawały się ona co raz to słabsze. W końcu opadliśmy z sił i położyliśmy się na dwuosobowym łóżku.
- Byłaś wspaniała, kocham Cię.- Powiedziałem i ucałowałem jej głowę.
- Ty też niczego sobie.- zachichotała.- Ja też Ciebie Kocham
*Sandra*
Wraz z Niall'em chodziliśmy po galerii bez celu, jednak nagle zatrzymał się przy sklepie z przyborami dziecięcymi.
- Chodź, zajrzymy.
- Czemu nie.- weszliśmy do dużego sklepu gdzie znajdowały się przeróżne przybory dla niemowląt. Od kocyków, butelek do wózków i nosidełek.
Chodziliśmy po sklepie oglądając różne przybory dziecięce. Jednak jedna rzecz przykuła naszą uwagę. Tą rzeczą był prześliczny wózek.
- Idealny.- Niall uśmiechnął się szeroko.
- Co sądzisz o tym wózku ?
- Jest cudowny.
- To jak bierzemy ?- zapytał, na co ja pokiwałam twierdząco głową.- Czego jeszcze nie kupiłaś dla malutkiej ?
- Czekaj, niech pomyślę. Mam dwadzieścia pieluszek, cztery smoczki, to mam, to mam. Czyli tak Potrzeba by było trzy pajacyki, jakieś czapeczki, ogólnie ubranka jak body i coś takiego. Rożek, butelki, przewijak, pampersy, kocyk, a reszta to kosmetyczne to się kupi w najbliższym czasie.- wypowiedziałam przybory, których nie kupiłam.
- Plus ja dodaję, że znajdę sam zabawki i misie dla mojej małej księżniczki.- słowa "mojej małej księżniczki" wypowiedział zniżonym tonem i do mojego brzucha.
- Wariat. Mój wariat.- pocałowałam go w policzek. Chwyciłam w swoje ręce wózek sklepowy i zaczęłam jeździć nim po sklepie zabierając z półek potrzebne rzeczy. Nawet na krok Niall mnie nie odstępował. Pociągnął mnie na regał z zabawkami, tam popadł w szał zakupów. Wkładał do wózka jakieś przeróżne zabawki, misie pluszowe, grzechotki, gryzaki, ale nie przesadzał, oczywiście wybierał z rozsądkiem to co bierze. Te cięższe rzeczy czekały przy kasie, do której w tym momencie ciągnęłam blondyna. Zapłaciliśmy za wszystko (tak zapłaciliśmy bo przynajmniej tą jedną trzecią się dołożyłam bo na więcej Niall mi nie pozwolił). Wzięłam wózek z przewijakiem w środku oraz z niektórymi rzeczami. Poszliśmy do auta wszystko zapakować. Na szczęście nie było tam stada dziennikarzy. Włożyliśmy zakupy do pojemnego bagażnika i wróciliśmy do centrum handlowego. Oczywiście przez cały czas ze sobą rozmawialiśmy. Weszliśmy ponownie do centrum handlowego i skierowaliśmy się do supermarketu.
Zrobiłam potrzebne zakupy do domu, bo tam świeciło pustkami. Przy kasie Niall chciał zapłacić.
- Co Ty robisz ?- zapytałam gdy wyciągał portfel z kieszeni.
- No właśnie miałem zamiar zapłacić za zakupy.
- Hola, hola, zakupy są moje, do mojego domu, więc ja płacę.- chciał się odezwać, lecz ponownie się odezwałam.- Koniec kropka.- podałam kasjerce banknoty. Wydała mi resztę, a facet, który pakuje zakupy podał je Nam, właściwie to Niall'owi dał te cięższe reklamówki, a mi te lżejsze. Chodź dla Niall'a to i tak będą lekkie bo zauważyłam, że ostatnio napakował sobie i ma o wiele większe mięśnie niż wcześniej. Zapakowaliśmy zakupy a tylne siedzenia, ponieważ w bagażniku nie było już miejsca przez wcześniejsze zakupy. Tym razem Niall się uparł, że będzie kierował to się już nie wykłócałam, w końcu to jego auto.

________________________________________________________________________
No i jak kochani rozdział ? Jak tam moja scena +18 ? Akurat ten rozdział mi się podoba, ale nie wiem czy Wam się podoba... Podoba się ?
A jak Wam mijają wakacje ? Bo mnie nawet dobrze. Jest genialnie. Mam wenę, dobry humor i nawet zawaliłam nockę by napisać rozdział (co często robię) <3 Okej, ja muszę lecieć, papa :*
Dzieńdobranoc <3
Kocham Was ♥


Sandraa : )

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 39


Przeczytaj notkę pod rozdziałem. Miłego czytania <3
~~~~

- Alice ?- pomyślałam. Po chwili mogłam ujrzeć blondynkę przedzierającą się przez sztab policjantów. Krzyczała coś w stylu "przepuście mnie, to jest moja przyjaciółka". Mimo uporów policjantów, Alice jakoś się przedostała i od razu do mnie podbiegła. Chciała się przytulić lecz ja gwałtownie się odsunęłam.
Zagryzając wargę pokręciłam głową w dwie strony. Prawo i lewo. Łzy spływały jedna za drugą robiąc mokre ślady na brązowych panelach.
- Sandra, to ja.- dziewczyna odgarnęła mi opadający kosmyk włosów za ucho.
Mimo iż wiedziałam, że to tylko Alice, to strach przed dotykiem innej osoby powrócił, wspomnienia z tamtej nocy również. Próbuję sobie to wszystko poukładać w swojej głowie.
Usłyszałam dźwięk nadjeżdżającej karetki, a po chwili światło z alarmu przedostało się do domu przez odsłonięte okna. Niedługo po tym jak pojazd ratowniczy podjechał pod moją posesję zgasił silnik oraz wyłączył głośny i irytujący jak dla mnie dźwięk, a funkcjonariusze wparowali do pomieszczenia zwanego domem. Kazali odsunąć się Alice, zrobiła to co musiała lecz z wielką niechęcią. Lekarze zadawali mnóstwo pytań takie jak "Boli Cię coś ?", "Zrobiono Ci coś ?", "Masz na coś alergię ?", "Jesteś w ciąży ?"
Na wszystkie pytania pokiwałam przecząco, ale ostatnie pytanie potwierdziła również skinięciem głowy.
- Pacjentka jest w ciąży, trzeba ją przewieźć do szpitala i zobaczyć czy wszystko dobrze z dzieckiem.
Lekarz chciał mnie objąć i zaprowadzić do karetki, ale ja się wydarłam.
- Nie dotykaj mnie ! Pójdę sama.- tak jak powiedziałam tak zrobiono, a ja nadal płacząc poszłam do pojazdu, gdzie pojechaliśmy prosto do szpitala.
*Niall*

Siedząc w wielkiej rezydencji, w LA, którą mamy wynajętą. Siedzę na leżaku nad basenem z chłopakami i słuchamy radia. Teraz leciały wiadomości, a to nie za bardzo mnie interesuję. Jednak gdy usłyszałem nazwisko Sandry to uważnie się wsłuchiwałem w to co mówił facet. Przyjaciele również słuchali.
" Jesteśmy właśnie w miejscu zdarzenia prawdopodobnie dwukrotnego zgwałcenia Sandry Smith. Miejscem zbrodni jest dom, który należy do panny Smith. Wiemy również, że dziewczyna nie pozwoliła się dotknąć własnej przyjaciółce oraz funkcjonariuszom szpitala. Więcej informacji podamy gdy będzie więcej wiadomo. " Oczy prawie wyskoczyły mi z orbit. Jak to ?! Sandra ?! To jest nie możliwe !
- To nie może być prawda. Ku*wa jak to znowu ?!- wydarłem się na głos.
- Niall ! Uspokój się. Zadzwonię do Danielle i zapytam o co chodzi.- po chwili Liam znikł w domu, a ja chodziłem wściekły. Czemu zawsze dzieje się coś złego kiedy mnie przy niej nie ma.
Po dziesięciu minutach Li wrócił na swoje miejsce ponownie. Wziął głęboki wdech, a potem spojrzał na mnie. Nienawidzę kiedy tak robi !
- Co jest ?
- Nie za dobrze. Ten koleś co wcześniej... zrobił jej krzywdę wrócił. Na dodatek próbował ponownie ją... zgwałcić.- te najgorsze słowa ledwo wydostawały się z jego ust.- Policjantka zastała ją w samej bieliźnie i posiniaczonej twarzy. Nie pozwoliła nawet dotknąć się Alice.
- Co za gnój ! Jak bym tylko dostał tego skurwiela w swoje ręce rozszarpał bym go. Kazał tak cierpieć jak ona.
Moja złość jest nie do opisania.

*Sandra*
...
Gdy wchodziłam do budynku zwanego szpitalem, trzęsłam się ze strachu. Funkcjonariusze zaprowadzili mnie do gabinetu ginekologicznego. Weszłam do sali. Jeden z ratowników został ze mną do przyjścia ginekologa.
Po nie długim czasie do gabinetu wszedł mężczyzna około czterdziestki. Zamieniła parę słów z ratownikiem, po czym ten opuścił gabinet.
- Proszę podwinąć koszulkę.- pokiwałam przecząco głową.
- N-nn-nie.- cisza. Nikt się nie odzywał. W tej chwili doszedł do mnie fakt, że jeśli tego nie zrobię coś może stać się z dzieckiem. Mimo mojego lęku, zrobiłam to o co poprosił mnie lekarz. 
Po chwili zaczął jeździć po moim brzuchu kamerką do USG i zawzięcie wlepiał swój wzrok w monitor.- I co ? Co z dzieckiem ? Coś się stało ?- zaczęłam panikować, nie wiem co bym zrobiła gdybym je straciła.
- Z tego co widzę, płód rozwija się bardzo dobrze. Słyszy pani ?- lekarz odwrócił w moją stronę monitor i włączył głośniki, a po całej sali rozległ się dźwięk bicia serduszka. Samotna łza spłynęła po moim policzku. Na chwilę czułam się szczęśliwa, ale zaraz przypomniałam sobie, co nie dawno się zdarzyło.- Przejdzie jeszcze pani kilka badań, ale to w innym gabinecie i umówię panią na wizytę z psychologiem.
...
Wszystkie badania wyszły w normie. Teraz czekam przed gabinetem psycholożki, u której bywałam, po tamtym razie. Po chwili czekania zostałam wywołana i weszłam do gabinetu. Usiadłam na krześle, na przeciwko pani psycholog.
- Sandra, powtórzyła się ta sama sytuacja, ale opowiedz co teraz czujesz. Wyżal się.
Mimo iż ta kobieta jest dla mnie zupełnie obca to jej ufam.
- Czuję się brudna. Nienawidzę czyjegoś dotyku. Boję się, że to się jeszcze raz powtórzy, po raz trzeci. Czuję obrzydzenie do samej siebie. Żyję w świadomości, że ktoś mnie dotykał. Czuję nienawiść do samej siebie, że pozwoliłam temu facetowi się dotknąć.
*4 Miesiące później*

Promienie słoneczne rozświetlały cały pokój. Otworzyłam zaspane oczy. Na sam widok ładnej pogody uśmiech wtargnął na moją twarz. Usiadłam pionowo i przeciągnęłam się. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam ubrania idealnie pasujące do kobiety w ciąży. Mój brzuch jak dla mnie jest ogromny, ale wiem, że będzie jeszcze większy. Dopiero to szósty miesiąc, a gdzie mi do dziewiątego.
Powolnym krokiem udałam się do łazienki. Odkręciłam letnią wodę, rozebrałam się z ubrań i weszłam pod lecącą wodę. 3 miesiące terapii mi pomogły. Jeszcze tylko czeka mnie rozprawa żeby go przymknąć w pierdlu. Nie darowałabym mu gdyby zrobił coś mojej małej kruszynie. Tato pogodził się z myślą, że zostanie dziadkiem, a dziewczyny, że zostaną ciociami, a ja... że zostanę matką. Mimo tak młodego wieku wiem, że malutka będzie miała dobrą opiekę. Tak malutka. To jest dziewczynka. Nikt jeszcze nie wie bo właśnie wczoraj się o tym dowiedziałam. Przypominam sobie sprzeczkę mamy z ojcem. Wykłócali się, że będzie wnuczek, albo wnuczka. Mama stawiła na dziewczynkę, a tato n chłopczyka lecz oboje zgadzają się w jednym, że będą je kochać bezgranicznie. Danielle popadła w szał zakupów i powykupowała pełno sukienek nie wiedząc płci. Jest uparta i powiedziała, że to będzie dziewczynka. Mama i Dani miały rację. 
A co do mojego związku z Niall'em. Brakuje mi go i to bardzo. Chcę mu powiedzieć, że zostanie ojcem i nie mam zamiaru ograniczać mu praw do dziecka jeśli będzie chciał je w ogóle poznać. Właśnie dzisiaj wraca z trasy. Jutro mam zamiar go odwiedzić i uświadomić go, że spodziewa się dziecka. Po długim prysznicu wyszłam z pod niego i dokładnie wytarłam swoje ciało po czym ubrałam bieliznę i ubrania.
Zeszłam po schodach na dół i weszłam do kuchni. Nasypałam suchą karmę do miski Beti i zabrałam się za robienie sobie śniadania czyli sałatki z warzywami. Wyciągnęłam potrzebne składniki i zaczęłam je ze sobą łączyć. Szybko zjadłam potrawę i ruszyłam do przed pokoju. Chwyciłam w swoje zgrabne dłonie smycz Beti i ją zawołałam. Zapięłam zapięcie o obrożę psa i ubrałam płaszcz po czym wyszłam z nią na spacer.
*Niall*

Zaparkowałam samochód pod domem i go zamknąłem. Reszta była już dawno w domu, ale ja jeszcze byłem w parku przejść się i przemyśleć co dzisiaj powiem Sandrze. Mam nadzieję, że mi wybaczy.
Powoli wszedłem do budynku zwanym moim domem.
- Wróciłem !- krzyknąłem by uświadomić reszcie domowników, że jak już wcześniej powiedziałem wróciłem. Uśmiech wtargnął na moją twarz kiedy zobaczyłem wszystkie pary przytulające się siebie.
- Niall.- wszystkie dziewczyny wstały i mnie przytuliły. Uwielbiam je. Najlepsze przyjaciółki, a nie to co ta Sophie. Przez nią zniszczyłem cały związek z Sandrą.
- Też się cieszę, że Was widzę.- zaśmiałem się.- Ja tylko na chwilę, wezmę prysznic, przebiorę się i jadę do Sandry, aha, Alice, mogę Cię na chwile prosić do kuchni ?
- Jasne. O co chodzi ?- zapytała kiedy znajdowaliśmy się w kuchni.
- Podasz mi adres Sandry ? Bardzo Cię proszę, muszę z nią porozmawiać.- dziewczyna się zamyśliła.
- No dobra, ale jak by co to nie masz ode mnie. Ok ?
- Jasne.
- Daj telefon.- podałem jej aparat, a ta zwinnie wpisała adres.
- Dziękuję.- pocałowałem ją w policzek i pobiegłem na górę się odświeżyć.
...
Podjechałem pod dom, pod adresem, który podała mi Ali. Wyszedłem z auta i skierowałem się do drzwi. Zapukałem po raz pierwszy, drugi, trzeci. Nic.
- Sandra, proszę porozmawiajmy.- żadnej odpowiedzi.- Będę tutaj siedział dopóki nie otworzysz mi drzwi.- powiedziałem i usiadłem na ganku. Sandry albo nie było w domu, albo po protu nie chciała mnie widzieć.
Siedzę tu może z pięć minut i nikt nadal nie otworzył ani nie przyszedł. Zaraz, zaraz... Ta postura, te włosy, ten płaszcz, te idealne kontury twarzy. Ujrzałem przybliżającą się dziewczynę w moją stronę. Tak to ona, tak to Sandra. Jestem pewny w stu procentach, że to ona. Jeszcze te pies. Po chwili Beti do mnie podbiegła i zaczęła po mnie skakać, machać ogonem, podgryzać nogi. Wyprostowałem się i ujrzałem najpiękniejszą kobietę na świecie. Wgapiam się w Sandrę, jak w obrazek, właściwie to jest ona moim obrazkiem, takim najpiękniejszym i na całe życie. Moje życie bez niej jest po prostu... po prostu to nie mam życie bez niej od kiedy ją poznałem. Sandra, jest taka piękna.- stwierdziłem kiedy podeszła bliżej. Dziewczyna wyszczerzyła oczy i zapytała.
- Niall ? Co Ty tu robisz ?
- Sandra... Musimy porozmawiać, musisz mnie wysłuchać, to nie jest tak jak to wygląda.
- Zresztą... Sama muszę Ci coś ważnego powiedzieć.- dziewczyna wyminęła mnie i podeszła do drzwi. Otworzyła je i weszła. Stałem w tym samym miejscu i się nie ruszałem.
- Byś się tak może ruszył.- głowa dziewczyny wystawała zza drzwi. Bez słowa wszedłem do domu Sandry.
Oby się udało.- pomyślałem chcąc zdejmować buty lecz dziewczyna mnie uprzedziła.
- Nie ściągaj i tak muszę posprzątać. Więc o czym chciałeś ze mną porozmawiać ?- dziewczyna powoli odpinała guziki swojego płaszczu, aż w końcu doszła do końca. Zsunęła go ze swoich ramion i odwiesiła go na wieszak. Odwróciła się w moją stronę, a w oczy rzucił mi się jej o wiele większy brzuch niż ostatnim razem ją widziałem. Moje oczy powiększyły się jeszcze bardziej. Dziewczyna stanęła przede mną, ale w bezpiecznej odległości i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.
- Rozmyśliłeś się ?- zapytała. Po tym pytaniu podszedłem do niej i ująłem w dłonie jej zgrabną dłoń.
- Posłuchaj. Wiem, że bardzo Cię zraniłem. Tamtego wieczoru, chciałem wracać do domu z Tobą, ale powiedziałaś, żebym został, to zostałem. Kiedy chciałem się już zbierać do domu to Sophie powiedziała mi, że jak nie wypiję jej ulubionego drinka to mnie nie wypuści. Ja z grzeczności postanowiłem to wypić. Po tym jak to zrobiłem straciłem świadomość tego co robię. Na prawdę żałuję tego co robię. Jak bym tylko mógł, cofnął bym czas, tak by nie przespać się z nią. To wszystko przeze mnie. Ten... koleś  mógł Ci ponownie krzywdę zrobić. Przeze mnie. Gdybym nie namawiał Cię na tą cholerną imprezę nie musiałabyś tego wszystkiego przeżywać. Błagam Cię wybacz mi. Zrobię wszystko byś mi wybaczyła. Kocham Cię.
*Sandra*

W oczach chłopaka mogłam ujrzeć iskierki nadziei, że mu wybaczę. Jego przeprosiny, są... nie do opisania. Te słowa, są prosto z serca. Ten wzrok jakim na mnie patrzy jest pełen szczerość i... Miłości ? Tak, miłości.
- Niall, ja też Cię kocham, ale po prostu nie mogę. Nie mogę zniszczyć Ci kariery. Widzisz w jakim stanie jestem. Paparazzi Nas nie odstąpią na krok. Niall ujął moją twarz w dłonie.
- To nie ma znaczenia czy jesteś w ciąży. Kocham Cię ponad wszystko i mam w dupie to co inni o mnie pomyślą. Może i to nie jest moje dziecko, ale...
- Zaraz, kto Ci powiedział, że to nie jest Twoje dziecko ?
- A jest moje ?
- No, a czyja ma być ? Spałam tylko i wyłącznie z Tobą.- widocznie chłopaka zamurowała prawda, cóż.
- Czyja ? To jest dziewczynka ? I jest moja ?- chłopak najwidoczniej się ucieszył, co ucieszyło również i mnie.- Ale co z nami ? Wybaczysz mi ?
- Tak, dziewczynka. Niall, a jeśli nie zaakceptują tego, że jestem z Tobą w ciąży ? A co gorsza zniszczę Ci karierę ?
- Nie mają nic do gadania. Nie zniszczysz. Ty i malutka jesteście w tym momencie i na zawsze moim szczęściem, życiem, całym światem.- nasze czoła się spotkały.- Zawsze będę Cię kochał.- wyszeptał. Nasze nosy się spotkały. Otarłam o nos Niall'a swój jak eskimoski. Zamknęłam oczy i moje usta w końcu spotkały się z ustami mojego wymarzonego księcia z bajki.
- Tak bardzo tęskniłam.- powiedziałam gdy już się od siebie oderwaliśmy.
- Nawet nie wiesz jak ja bardzo tęskniłem. Przyjmiesz ponownie tą obrączkę ?- zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Z wielką chęcią.- uśmiechnęłam się.- Niall... Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.

______________________________________________________________
Oto tak długo wyczekiwany rozdział.
Okej, teraz tak. To do osoby, która pisała do mnie z anonima na asku.
Przepraszam Cię, że nie mogłeś/aś się doczekać na rozdział, ale ja też mam życie prywatne i nie zawsze mam dostęp do komputera. Laptopa mam w naprawie więc jest jeszcze gorzej niż wcześniej. Jak rozdziały mam już napisane to dodaję wcześniej o dzień bądź dwa, wcześniej nie ma szans, chyba, że mam bardzo dobry humor, albo gdzieś jadę. Nie musisz się denerwować z braku rozdziało bo jak nie oddam wcześniej to powinien pojawić się w siódmy dzień. : ) Robotem nie jestem, muszę jeść, pić, spotykać się ze znajomi itp. Więc uszanuj to bardzo Cię proszę : D
Druga sprawa, jest mi przykro, że jest tak mało komentarzy, w ankiecie zagłosowały 79 i 73 osoby, a komentarzy dwanaście, lub czasami trochę więcej. Wiem, że idealnie nie piszę, ale fajnie by było chociaż raz zobaczyć większą ilość komentarzy. Wasze słowa motywują mnie do dalszego pisania. Jak będę miała motywację to może (nie obiecuję) rozdziały będą pojawiać się częściej : D 
Dziękuję bardzo tym co czytają i komentują rozdziały. Wiele to dla mnie znaczy. : D
Dzięki Waszym komentarzom przez większość dnia uśmiechnięta : 3
To chyba na tyle ! Kocham Was <3 Jesteście najlepsze !!!
Ps. Wreszcie się pogodzili co? Też na to czekałam. xD.
Ps2. Nie bierzcie tych słów o parę linijek wyżej, że mam Wa za coś za złe.
BARDZO PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ORAZ POWTÓRZENIA, JESTEM ZMĘCZONA BARDZO WIĘC SAME ROZUMIECIE :* DOBRANOC ♥.♥

Sandraa : )

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 38

*Danielle*
Właśnie popijamy sobie z dziewczynami drinki. Ulubione naszej paczki, ale strasznie dziwi mnie to, że Sandra piję zwykły sok pomarańczowy. Nigdy nie odmówiła tego napoju. Może to ma coś wspólnego z tą plotką o ciąży ? Muszę się zapytać.
- Emm... Sandra.
- No słucham Cię.
- Bo w necie były twoje zdjęcia jak wychodzisz z gabinetu ginekologicznego i trzymałaś w ręku jakieś zdjęcie. Powiedz Nam, czy jesteś w ciąży z Niall'em ?- po zadanym przeze mnie pytaniu wszystkie siedziałyśmy w ciszy. Sandra nic nie mówiła, widać było, że nad czymś bardzo intensywnie rozmyśla.- Sandra, halo.- pomachałam dłonią przed jej twarzą.
- Nie mówcie Niall'owi, proszę. Sama chcę mu to powiedzieć.
- Czyli, że zostaniemy ciotkami ?- Alice radowała się.
- Tak !- na twarzy farbowanej zagościł szeroki uśmiech.
- Ej. Pogodziłam się z Perrie. Przyszła tutaj mnie przeprosić za swoje zachowanie.- odezwała się Olivia. Haha. Zaczyna się ta sama śpiewka.
- To dobrze. A jakie były powody jej zachowania ?
- Zazdrość do Zayn'a. A teraz najlepsze. Perrie jest z Lucas'em.- ja Liv wypowiedziała ostatnie zdanie Sandra prawie udławiła się napojem.
- Co ty pier...pipiip.
- Dobra ! Koniec tej jak że ekscytującej rozmowy. Jedziemy do Centrum Handlowego na zakupy.- odezwałam się i wstałam z fotela.
- Po co ?- zapytała Sandra.
- Zobaczysz. To... Którym autem jedziemy ?Jest Na pięć więc...
- Moim !- Sandra się wyrwała i nie pozwoliła mi dokończyć.
- Ty masz auto ?- Eleanor się zdziwiła.
- Haha, od dzisiaj. Tata mi podarował.
- Jak tam chcesz. To zbieramy się.- powiedziałam i po nie długim czasie znajdowałyśmy się w samochodzie.

*Niall*
Przeglądam zdjęcia Nasze zdjęcia (moje i Sandry) na telefonie. To nie do wiary, że spodobała jej się moja dekoracja. Uśmiech sam wtargnął na moją twarz. Louis to zauważył i się odezwał.
- Z czego tak się uśmiechasz ?
- Sandra widziała Nasz pokój. Mówiąc Nasz mam na myśli mój i Sandry, jak by co.- zaśmiałem się.- Lecz to nie znaczy, że mi wybaczyła.- mój uśmiech z szerokiego zmienił się w delikatny.
- Spokojnie stary. Wszystko się ułoży, jeszcze się przekonasz, że będziecie szczęśliwi z gromadką dzieci.- zaśmialiśmy się.- A teraz chodź na próbę.

*Sandra*
- Danielle ! Weź przestań nawet płci nie znamy to po co mamy kupować już przybory ?
- Po to by było na zapas. Mi chodzi tylko te podstawowe rzeczy, jak wanienka, jakieś pluszaki, pieluszki, pampersy i takie tam. No chodź !- Dan pociągnęła mnie za rękę. Cała Dani.
Weszłyśmy do Baby Cosmo. Od razu w oczy rzuciły mi się przybory dziecięce.- Ja Ci mówię, to będzie dziewczynka. Na sto procent.
Nie słuchałam już nic innego bo w oczy rzuciła mi się prześliczna sukienka dla dziewczynki noworodka.
- Alice. Patrz jaka śliczna.
- Faktycznie, ale jak to będzie chłopiec ?
- Nie wiem. Zostawię na pamiątkę
- No to bierz ją.
Wzięłam do ręki materiał i zaczęłam oglądać resztę sklepu. Między innymi wybrałam parę bodów i nie zależni czy będzie dziewczynka czy chłopiec będzie można założyć to na tą albo na tą płeć. Na szczęście udało mi się jakoś opanować Danielle i przekonać, że za parę miesięcy przyjdziemy tu i zrobimy wielkie zakupy.
...
Nie ma to jak siedzieć w domu z poczuciem, że nic nie trzeba robić w tym dniu. Popijam kakao i patrzę na szybę po której spływają krople deszczu. Właśnie to jest plusem tej pogody. Siedzenie i nic nie robienie. Za tydzień ostatni taniec. Przynajmniej dla mnie bo idę na urlop macierzyński. Powoli wstałam z miejsca i powolnym krokiem skierowałam się na górę. Jak to codziennie robię rozebrałam się do samej bielizny i stanęłam pod lustrem. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jestem w ciąży. To jest takie piękne. Położyłam dłoń na brzuchu i mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Kocham Cię Maluszku.- wyszeptałam. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zarzuciłam na swoje prawie nagie ciało szlafrok i zeszłam na dół. Nie patrząc kto to pociągnęłam o klamkę dużych dębowych drzwi. Do domu wparował wściekły Logan poszedł do salonu, a ja za nim. Rzucił gazetę na stół.
- Powiesz mi do jasnej cholery co to ma być ?- wzięłam gazetę do ręki i zaczęłam czytać artykuł o mnie.
- No pisze, że wychodzę z gabinetu ginekologicznego ze zdjęciem i płytą. Coś w tym złego ?- zapytałam i skrzywiłam się. Po co on się tak denerwuję.
- I co jeszcze pisze ?
- No, że jestem w ciąży.
- Właśnie w ciąży ! Czy Ty sobie wyobrażasz jaki to jest obowiązek mieć dziecko, jeszcze z Niall'em ? On nie będzie miał czasu na zajmowanie się dzieckiem ! On ma karierę i to jest dla niego teraz najważniejsze !
- A skąd wiesz, że ja mu powiem o ciąży ?!- podniosłam ton.
- Po prostu wiem. Najlepiej będzie jak usuniesz to dziecko.- Ja się przesłyszałam ? On mi zasugerował usunięcie ciąży ?
- Że co ?! Ciebie chyba do reszty pojebało ! Co Ty sobie wyobrażasz ?! Przyjdziesz do mnie tak po prostu i powiesz usuń to dziecko ?! Co to to nie ! Wyjdź stąd i najlepiej nie wracaj ! Myślałam, że jesteś inny ! Wyszło szydło z worka !- Po tym co powiedziałam.... A raczej wykrzyczałam stał ja mur i patrzył się na mnie.- Nie rozumiesz co to znaczy wyjdź ?!- nie ruszył się z miejsca.- Czyli, że nie znasz znaczenia tego słowa i nie potrafisz go wykonać to ja Ci w tym pomogę !- podeszłam do niego i zaczęłam go szarpać za kurtkę. Udało mi się go wywalić za drzwi.- I nie wracaj tu już nigdy więcej !- wydarłam się na cały regulator i zatrzasnęłam drzwi później powoli się po nich zsuwając. Skuliłam się i zaczęłam szlochać. Po dziesięciu minutach płakania wstałam z miejsca i spojrzałam w lustro.
- Boże, jak ja wyglądam.- poszłam do łazienki i zmyłam cały swój makijaż i ubrałam luźne ubrania. Zeszłam na dół i ubrałam buty. Wyszłam z domu zamykając drzwi. Udałam się na wieczorny spacer po parku.
Czemu to wszystko przytrafia się akurat mnie ? Przeżyłam więcej w życiu niż jakaś inna osoba. Wszyscy mi mówią co mam robić. Ale jak to możliwe, że mó przyjaciel, powiedział mi, że mam usunąć ciążę ? Co to to nigdy.
 Po godzinnym spacerze wróciłam do domu. Weszłam przez furtkę i podążam ścieżką wprost do moich drzwi. Włożyłam klucze do zamku i próbuję przekręcić i dupa. Nie da się ? Pociągnęłam za klamkę. Otwarte ? Jestem pewna, że zamykałam drzwi.- pomyślałam.
- Jest tu ktoś ?- nie uzyskałam odpowiedzi. Ponowiłam swoje pytanie z cztery razy. Na żadne z nich nie uzyskałam odpowiedzi.
Ściągnęłam buty i powoli skierowałam się do salonu. Zobaczyłam, że nikogo tam nie ma. Odetchnęłam z ulgą. Nagle poczułam kogoś rękę na mojej tali, a druga dłoń zakryła moje usta przez co nie miałam możliwości krzyczeć i wołać o pomoc.
- Stęskniłaś się za mną co suko ?- wysyczał przez zęby.- Mam ochotę ponownie się zabawić, ale tym razem dłużej i mocniej.- Byłam przerażona. To on... Ten sam co w tedy. Zaczęłam się szarpać lecz na marne. rzucił mną o ścianę przez co upadłam. Bardzo mocno uderzyłam o nią jak i o podłogę. Szybko wyciągnęłam telefon z kieszeni i nie zważając na lecącą krew z nosa kapiącą na aparat wybrałam numer do Alice. Jest na szybkim wybieraniu. Po chwili usłyszałam pierwszy sygnał, drugi...
- Gdzie dzwonisz szmato ?- kopnął w telefon tak, że wypadł mi z ręki. Zaczęłam krzyczeć i wołać pomocy, ale na marne. Napakowany koleś zdeptał mój telefon z taką siłą, aż usłyszałam trzask.
Powoli zbliżał się do mnie, a ja odsuwałam się w inna stronę.
- Czczczego Ty ode mnie chcesz ?- wydukałam.- Zostaw mnie !- wykrzyczałam kiedy złapał za mój sweter i rzucił tym razem na kanapę. Mój strach jest nie do opisania.

*Alice*
Usłyszałam dzwoniący telefon. Odłożyłam laptopa i odebrałam.
- Halo- cisza.- Halo Sandra.- Usłyszałam głośny krzyk i wołanie o pomoc. Cholera. Sandra !
Szybko wybrałam numer na policję.
- Halo policja ? Proszę o przysłanie kogoś na adres- podałam adres.- coś się dzieję z moją przyjaciółką. Zadzwoniła do mnie i usłyszałam krzyki i wołanie o pomoc. Ona została zgwałcona kiedyś, a sprawca nie został złapany, obawiam się, że to on.- płakałam do słuchawki.
- Oczywiście już jedziemy.
Boże co się tam dzieję. Wybiegłam ze swojego pokoju jak oparzona i zbiegłam szybko na dół. W salonei siedziały wszystkie dziewczyny.
- Alice co się stało ?- Danielle do mnie podeszła.
- Sandra, telefon, krzyczała, wołała o pomoc.- mówiłam przerażona płacząc.
- Spokojnie. Opowiedz na spokojnie.- uspakajała mnie.
- Sandra do meni zadzwoniła. Usłyszałam krzyki i wołanie o pomoc. Zadzwoniłam na policję, ale może się jej coś stać, ja chcę tam jechać. Musimy jej pomóc.
- Cholera ! Jedziemy.- Olivia krzyknęła. Szybko ubrałyśmy buty i bez płaszczów ruszyłyśmy do auta. Danielle odpaliła silnik i byliśmy już w drodze do domu Sandry. Błagam byśmy się tylko nie spóźniły.

*Sandra*
Szarpałam się z całej siły, co uniemożliwiało mu rozbieranie mnie lecz po jakimś czasie wyczerpałam resztę siły i już jej nie miałam. W tedy zaczął rozbierać mnie ze swetra, który miałam na sobie. Usiadł na mnie okrakiem i zaczął dotykać moje piersi. Poruszał się do przodu i do tyłu wydając z siebie różne odgłosy.
Płakałam. Płakałam i to strasznie. Wszystkie wspomnienia z tamtego wydarzenia do mnie wróciły.
- Jęcz głośno !- kazał mi wydawać dźwięki.- Powiedziałem, że masz jęczeć.- uderzył mnie w twarz. Zrobiłam to co kazał. Rozpiął guzik moich spodni, a po chwili już ich nie było na moich nogach lecz gdzieś na ziemi. Zsunął trochę moje majtki. Rozpiął pasek swoich spodni, odpiął guzik w spodniach i rozpiął rozporek. Zsunął lekko z siebie bokserki i chciał to zrobić. Powoli zbliżał swój narząd płciowy do mojego, ale przerwał mu to dźwięk syren, aut policyjnych, które stały już pod moim domem. Usłyszałam trzask drzwi i po chwili w salonie znajdowali się policjanci z broniami w dłoniach. Odciągnęli go ode mnie i zakuli w kajdanki. Podbiegła do mnie policjantka z kocem i kryła mnie nim. Skuliłam się w kłębek i zaczęłam ryczeć.
Na zewnątrz było wielkie zamieszanie. Blask fleszy, pełno paparazzi. Było bardzo głośno na zewnątrz, ale usłyszałam bardzo wyróżniający się głos. Głos, który rozpoznam wszędzie.

_________________________________________________________________________________
Hejo ! Oto rozdział 38 ! Tak 38. Wytrwałyście ze mną aż tyle rozdziałów, dni, miesięcy. Haha. Podziwiam Was. Dziękuję za miłe komentarze pod rozdziałem 37. Dla mnie to wiele znaczy. Chciałabym żebyście odpowiedziały na parę pytań w komentarzach. To wiele dla mnie znaczy.
1. Co najbardziej podoba Ci się w tym opowiadaniu ?
2. Co byś zmieniła w moim opowiadaniu ?
3. Podoba ci się sposób w jaki piszę tą historię ?
4. Co byś chciała dodać to tego bloga ?
To chyba na tyle :D Dziękuję Wam, że czytacie to opowiadanie i komentujecie. 
Dziękuję Wam bardzo za wyświetlenia. 15 tysięcy 517 wyświetleń ! Jesteście WIELKIE. Kocham Was bardzo !
Błagam o komentarze ! Byłabym szczęśliwa gdyby było ich 20 ! Dacie radę ? 
Dobra, to ja nie zanudzam już Was i sobie idę. 
Dobranoc <3
 + Bardzo Wam dziękuję za życzenia <3
Kocham Was ♥



Sandraa : )

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 37

*Sandra*
*Następnego dnia*
Otworzyłam swe zaspane oczy od razu spojrzałam na zegarek. 7 rano. Położyłam się twarzą do poduszki i tylko zamruczałam. Już od rana mogę wyczuć, że pogoda dziś nie dopiszę. Więc spokojnie dzień spędzę sobie w domu. Albo nie. Muszę zrobić zakupy i ogarnąć mniej więcej ile kosztują przybory dla dziecka.
Choćby nie wiem co muszę sobie dać radę. Chcę dać radę.
Usiadłam pionowo na dwuosobowym łóżku rozglądając się po pokoju. Wstałam z miękkiego przedmiotu i powolnym krokiem udałam się do szafy by wyciągnąć odpowiednie ubrania po czym udałam się do łazienki. Rozebrałam swoją piżamę i weszłam pod letnią wodę, która leciała strumykiem z urządzenia. Po 15 minutach wyszłam z kabiny. Delikatnie wytarłam się ręcznikiem, a po chwili wsmarowywałam kokosowy balsam w swoje ciało. Zawiązałam tak zwany turban na głowie i ubrałam białą bieliznę , ulubioną Niall'a. Zrobiłam delikatny makijaż, a ciuchy, który przygotowałam wcześniej znalazły się na mnie. Wytarłam jeszcze raz ręcznikiem swoje włosy i nie rozczesując ich zeszłam na dół. Zrobiłam po czym zjadłam płatki kukurydziane z mlekiem.
Napełniłam miski Beti jedzeniem oraz wodą. Poszłam do salonu i usiadłam na miękkiej poduszce, która znajdowała się na szerokim parapecie. Nagle przypomniały mi się te wszystkie chwile. Dobre i złe, to wszystko co się zdarzyło ostatnimi czasy.
Adopcja, gwałt, zdrada, ciąża... Moje życie w skrócie od kiedy zaczęłam być na prawdę szczęśliwa. To całe szczęście stopniowo dobiegało końca. I w końcu dobiegło. Skończyło się. Tak sobie O prysło. Jednak wspomnienia pozostały i pozostaną już na zawsze. Choćbym chciała je zapomnieć to nie potrafię. Są piękne, oraz smutne i wzruszające... Jest ich pełno. Nie mogę... Nie potrafię... Chcę mu wybaczyć, ale strach przed tym, że ponowi swoje czyny mnie przeraża. Boję się tego jak małe dziecko złego potwora z szafy. A jeśli mu wybaczę i na prawdę to ponowi ? Nadużyje mojego zaufania do niego po raz drugi ? Nie chcę by nasze dziecko wychowywało się bez ojca. Nie chcę by Niall myślał, że się puściłam z pierwszym lepszym. Nawet jak nie będziemy razem powiem mu. Poinformuję go, że zostanie ojcem. Dobra, koniec tego użalania się nad sobą- powiedziałam do Beti, która wiernie leżała na ziemi, ale obok mnie. Idziemy na spacer.- ponownie wymówiłam do mojej pupilki kilka słów. Ona tylko usiadła i zaczęła wymachiwać swym ogonem.
Wstałam, z miejsca i udałam się na przedpokój. Ubrałam płaszcz oraz buty. Zapięłam smycz o obrożę psa i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi na klucz i skierowałam się do parku.

*Mama Sandry*
- Matt ! Zostaw to. To jest ciasto dla Sandry.- powiedziałam.
- Ale to jest takie dobre...
- Wiem, ale to zostaw.- powiedziałam z uśmiechem. Wzięłam telefon do ręki i wybrałam numer do mojej córki. Pierwszy sygnał, drugi sygnał, trzeci sygnał...
- Cześć mamo.
- Hej skarbie. Przyszła byś może dzisiaj na obiad ?
- Hm... Mam dużo spraw do załatwienia na mieście, ale mogę. O której mam być ?
- Jest godzina dwunasta to może gdzieś tak o trzynastej bo tylko ziemniaki muszę obrać i ugotować. Dasz radę ?
- Wiesz co ? Ja mogę nawet teraz przyjść. Jestem na spacerze z Beti i mogę Ci pomóc. Przy okazji muszę Ci coś powiedzieć.
- Jasne jak tylko chcesz, to czekamy papa.
- Mamo.
- Tak ?
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. To papatki.
- Pa.
rozłączyłam się.
*Sandra*
Boję się. Cholernie boję się jak zareaguję tata i mama na wieść, że jestem w ciąży, na dodatek z tym, który posuwał inną. Przełknęłam głośno ślinę i weszłam do mojego starego domu.
- Jestem !- dałam domownikom znak, że znajduję się już w pomieszczeniu.
- Wreszcie.- mama podeszła do mnie i przytuliła.
- Jest Beti ?- Matt wyszedł z kuchni.
- A no jest.- zaśmiałam się.- To już się z siostrą nie przywitasz ?- uśmiechnęłam się do chłopaka. Po chwili rzucił się na mnie i mocno przytulił. Niestety uderzając mnie przy tym w brzuch, nie było to mocno, ale wystarczające by zabolało dzieciątko.- Woowo. Matt uważaj troszkę. Muszę uważać na siebie i nie mogę nosić cięż.... - dopiero teraz się zorientowałam, że wypaplałam. Jeszcze przy ojcu. Czy ja nie mogę się kiedyś ugryźć w ten język ?
- Jak to nie możesz ? Czemu musisz na siebie uważać ?- tato zadał mi pytania. On się domyśla...- Czy Ty...- z tego co widzę nie chce mu przejść to słowo przez gardło.- jesteś w ciąży ?- nie odpowiadałam przez dłuższy czas, a ojciec nabrał purpurowego koloru.
- Tato, ja...
- Co Ty ?! Z kim ?! Zabiję gnoja !- jego wściekłość jest nie do opisania.
- Z Niall'em.- spuściłam głowę w dół.
- Słucham ?!
- Dobrze słyszałeś. Tato jestem już dorosła. Nie możesz mi do końca życia mówić co mam robić.
- Dorosła jesteś tylko na papierku ! Zachowujesz się jak gówniara. Kto by widział, że dziewiętnastolatka była w ciąży ?!
- Paul ! Uspokój się !- mama zainterweniowała. Potem zaczęła się na niego wydzierać, a ja pobiegłam do łazienki bo mnie zemdliło. Zwymiotowałam do toalety po czym usiadłam na podłodze opierając się o ścianę. Wybuchłam płaczem jak mała dziewczynka. Chcę wrócić do tego co było. Wszystko jest przeciw mnie.
- Sandra, kochanie. Tata nie chciał. Chodź do Nas.
- Żebyście się na mnie wydzierali ?!- mówiłam przez łzy.
- Nie. Skarbie... Przepraszam.- tata się odezwał. O dziwo był spokojny. Chciałam wstać, ale ponownie mnie zebrało na wymioty. "Wyrzuciłam" resztę wymiotów do ubikacji i podeszłam do umywalki i lustra oparłam się dwoma rękoma o szafkę (umywalka znajduję się w szafce) i spojrzałam w lustro. Przemyłam usta zimną wodą. Zakręciłam kran i otworzyłam drzwi od łazienki i zastałam tam zmartwionych rodziców.
Oboje mnie przytulili, a ja wybuchłam płaczem, mocząc przy tym ramię mamie.
- Ułoży się jeszcze, zobaczysz, jeszcze będziesz szczęśliwa z maleństwem i być może z Niall'em. Pamiętaj zastanów się dwa razy zanim podejmiesz decyzję.- mama wypowiedziała podnoszące mnie na duchu.
To właśnie kocham w moich rodzicach. Kochają mnie bezgranicznie. Czasem powiedzą coś niestosownego, ale i tak mnie kochają. Są moimi przewodnikami życiowymi. To właśnie oni mnie wychowali i pokazali mi jak mam żyć. Dzięki im potrafię odróżnić co jest dobre, a co złe. Pracowali ciężko by mi nic nie zabrakło. Teraz również pracują, ale by Matt'owi zapewnić to co najlepsze. Zawsze i wszędzie znajdą dla mnie czas. Wytłumaczą to co nie jest dla mnie zrozumiałe. Tak to jest to. Rodzicielska miłość. Najwspanialsza miłość pod słońcem.
- Sandra przepraszam, że tak nakrzyczałem. Ale on Cię zranił i będziesz miała z nim dziecko.
- Jest ok, mam ochotę na ciasto.
- Specjalnie upiekłam dla Ciebie. Twoja ulubione.
- Krówka ?
- Tak. Chodź bo Matt całe zje.
Z uśmiechami podążyliśmy do kuchni zajadać się ciastem.
...
- Ja się będę już zbierać.- wstałam z bardzo wygodnej kanapy.
- Nie posiedzisz do kolacji ?- mama zapytała z rozczarowaniem w głosie.
- Nie mogę, bardzo bym chciała, ale muszę jeszcze parę spraw na mieście załatwić. Aha. Matt !- zawołałam chłopca, który jak zwykle zaszył się gdzieś z Beti.
- Co ?- chłopczyk zszedł a dół.
- Chciałbyś Beti na tydzień ?
- Tak !
- To zapytaj rodziców co sądzą na ten temat.
- Mamo, totoo... Może zostać na tydzień ?
- Ja nie mam nic przeciwko, ale pod warunkiem, że posprzątasz swój pokój.- mama się odezwała a ojciec tylko przytaknął.
- Tato. Mam do Ciebie prośbę. Pożyczył byś mi samochód ?
- Nie.- ojciec stanowczo zaprzeczył.- Ja mogę Ci go dać. Mam nowy w garażu. Poczekaj chwilę, zaraz dam Ci dokumenty i kluczyki.- zatkało mnie.
- Czy ja właśnie dostałam samochód ?
- Zgadza się.- rzuciłam się na tatę mocno go przytulając i dziękując. Rodzicielkę też wyściskałam.- Masz, ale nie rozbij go na pierwszym lepszym zakręcie, dobrze kotku ?
- Jasne. To ja się zbieram.
- Poczekaj jeszcze chwilę.- rodzicielka mnie zatrzymała.- Masz tu ciasto. Upiekłam trzy.
- Dziękuję. Jesteś kochana. Tutaj macie smycz, a miski nie muszę przywozić bo jest jeszcze Jaksy w garażu. Tak samo jak poduszka. Jeszcze raz dziękuję Wam za wszystko. Teraz muszę się już zbierać bo jest po szesnastej, a sklepy dla dzieci są do osiemnastej. Pa. Kocham Was.- wyszłam z domu. Skierowałam się na podjazd. otworzyłam auto, a kluczyki wylądowały w stacyjce. Odpaliłam silnik i powoli wyjechałam na ulicę. Skierowałam się do domu chłopaków. Muszę porozmawiać z Alice. Choćby nie wiem co.
Po jakimś czasie byłam na miejscu. Wyszłam z samochodu i zamknęłam go.
Powolnym krokiem ruszyłam w stronę drzwi. Drżącą ręką zapukałam w drzwi. Usłyszałam czyjeś kroki, a po chwili w drzwiach mogłam ujrzeć blondynkę.
- Sandra !
- Cześć. Jesteś sama ?
- Dziewczyny są.
- Mogę wejść ? Chciałabym porozmawiać.
- Jasne wchodź.- dziewczyna szeroko się uśmiechnęła.
- Alice, kto przyszedł ? Jeśli zaś ten koleś od... Sandra !- Olivia się do mnie mocno przytuliła, odwzajemniłam uścisk.
- Też się cieszę, że Cię widzę.- oderwałam się od brunetki z szerokim uśmiechem.
- Serio ?!- wytrzeszczyła oczy.
- Nie, na niby.- zaśmiałam się.
- Rozbieraj się. Chodź na kawę.
- Nie mogę ka... jeśli mogę prosić to sok.
- Co ukrywasz ? Zresztą idź do dziewczyn, a ja przyniosę napoje. No śmiało. To jest nadal twój dom.- Alice się zaśmiała, a ja powędrowałam wraz z Olivią do salonu.
- Patrzcie kto Nas odwiedził.- Uśmiechnęłam się. Zobaczyłam, że cała ściana jest oblepiona moimi zdjęciami. WOW.
- Hej. Pomachałam im.
- O kur*a. Sandra !- wszystkie mnie przytuliły. Haha. I to właśnie w nich kocham.
- Wyście to zrobiły ?- wskazałam palcem na ścianę. Dziwię się skąd oni mieli tyle moich zdjęć.
- To ? Nie. Niall. Gdybyś zobaczyła Wasz pokój. Przepraszam, Twój.- Danielle się uśmiechnęła.
- Weź nie gadaj.
- Mówię poważnie. Jak chcesz to chodź zerknij.
- No nie wiem.
- No chodź.- dziewczyna pociągnęła mnie za rękę. Poddałam się i poszłam do góry. To co tam zobaczyłam było nie do opisania. Moje fotografie znajdowały się w wielkim czerwonym sercu, a nad nim znajdował się napis "Kocham Cię !" Jak tu się nie wzruszyć. Zakryłam usta dłońmi ze zdziwienia.
- On to zrobił ?
- Yhymm.
Weszłam do pokoju. Podeszłam do szafki nocnej i złapałam w swe dłonie ramkę z naszym zdjęciem. To jest to zdjęcie, które potargałam. Skleił je. Oczy mi się zaszkliły.
*Danielle*
Jak zobaczyłam w oczach Sandry łzy, to od razu wyszłam z pokoju by zadzwonić do Niall'a. Łamię się. Wybaczy mu na sto procent. Musi !
- Halo.- Niall odezwał się w słuchawce.
- Zgadnij kto jest teraz w twoim pokoju.
- Sophie... Powiedz jej, że nie ma tam czego szukać i wywal ją za drzwi.
- Tym razem to nie ona.
- To kto ?
- Sandra.
- Nie żartuj sobie.
- Ja nie żartuję. Ma łzy w oczach jak zobaczyła to co zrobiłeś.
- Na prawdę ?- w głosie chłopaka mogłam wyczuć nadzieję.
- Tak ! Wszystko jest na dobrej drodze. Pa.- rozłączyłam się. Będę taka szczęśliwa jak znowu się zejdą.
- Zejdziecie na dół czy mam po Was tam iść ?- głos Alice wydobywał się z parteru.
- Chodź na dół.- zawołałam Sandrę.
_______________________________________________________________________________
Oto jest 37 rozdział. I jak Wam się podoba. Wybaczcie, że tak długo, ale nie miałam czasu na napisanie rozdziału. Jest dzisiaj 30 lipca i są moje 14 urodziny. Pora świętować z przyjaciółmi hahaha. Pozdrawiam.
Kocham Was ♥

Sandra : )

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 36


Powoli wstałam z miejsca i podeszłam do lustra. Położyłam swoją dłoń na już trochę wypukłym brzuchu.
Mimowolnie się uśmiechnęłam lecz ostatnie łzy spływały po moim policzku.
„Dam radę ? Powiedzieć mu ? Zniszczę mu tym karierę ? Przecież to jasne… Co ja mam teraz zrobić ?” 
Te myśli od teraz będą mnie dręczyć bardzo często. Spojrzałam jeszcze raz na test. Dwie kreski. Ponownie podeszłam do lustra i spojrzałam na swój brzuch. Mina z przerażonej przeszła w pozytywną.
Uświadomiłam sobie, że to jest żywa istotka, która mnie potrzebuję, a ja nie mogę jej zawieść. Nie usunę ciąży. Doniosę ją i wychowam maluszka najlepiej jak potrafię. Niall’owi jak na razie nie mam zamiaru mówić, że jestem w ciąży z nim. Może kiedyś. Nawet jeśli chciałabym mu powiedzieć o ciąży to i tak nie mogę. Modest nie może się o tym dowiedzieć. To jest wbrew jego umowie. Karierę mogę mu zniszczyć jak to wypaplam. Jakoś sobie poradzę. Na szczęście Dziadkowie przepisali mi nie tylko dom lecz jeszcze swoje oszczędności tj. 20 tysięcy funtów. Jestem im za to bardzo wdzięczna.
- Damy radę maluszku, damy radę. Obiecuję Ci to. Nie zawiodę Cię.- powiedziałam do małej istotki, która rozwija się w moim ciele. Nie wiem czemu się tak uniosłam. Chcę ją bądź go urodzić i wychować. Mój skarb.
Wyszłam z łazienki wprost do mojej małej sypialni. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakieś w miarę dobre ubrania na taką pogodę i ponownie wybrałam się do łazienki. Wzięłam letni prysznic, umyłam swoje gęste włosy. Osuszyłam porządnie swoje ciało miękkim ręcznikiem po czym wtarłam w siebie kakaowy balsam. Gdy już to zrobiłam ubrałam ciuchy, które wcześniej przyszykowałam. Podeszłam do lustra nad umywalką. Wzięłam w swoje dłonie krem NIVEA i rozsmarowałam go na swojej twarzy oraz na dłoniach. Nałożyłam podkład, tusz do rzęs, brzoskwiniowy błyszczyk i byłam gotowa. Sama nie wiem na co ja się szykowałam. Stanęłam w przejściu od łazienki, a mojej sypialni. Stałam jak wryta. Myślałam co będę dzisiaj robić, że się tak wyszykowałam. Mała, świecąca lampka zaświeciła się nad moją głową. Zadzwonię do Klaudii i się z nią ugadam jak ma czas. Chwyciłam w swoje dłonie telefon i wybrałam numer do dziewczyny.
- Hej Klaudia ! Masz może czas ?
- Jasne, że mam. Właśnie chciałam do Ciebie zadzwonić czy nie wybrałybyśmy się na zakupy.
- Wiesz, że ja dzwonię właśnie w tej samej sprawie ?
- Hahaha. No to za 20 minut będę. Papa.
- Okej, papa.
Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i zeszłam na dół do kuchni. Wzięłam karmę dla Beti i wsypałam ją do jej miski, a po chwili ona już ją konsumowała. Beti jest już bardzo duża. Znaczy… Normalnej wielkości dorosłego Labradora. Uśmiechnęłam się na widok jedzącego pieska. Oparłam się o blat kuchenny i zaczęłam głęboko rozmyślać nad sytuacją w jakiej się teraz znajduję.
W związku z mną i Niall’em. Jak na razie nie mam zamiaru do niego wrócić. Nie to, że nie chcę. Ja bardzo tego chcę. Ale boję się jak cholera. Tego, że ponownie nadwyręży moje zaufanie. Więc… Strach jest silniejszy od siły serca. Powoli przyzwyczajam się do faktu, że ja i on to koniec. Jeszcze mi go bardzo brakuje, ale dnia na dzień jest co raz to lepiej. Jeszcze się przyzwyczaję, jak to wcześniej przyznałam.
Z resztą przyjaciół z tego domu nie utrzymuję kontaktu. Tylko z Danielle spotykam się na występach i próbach. Mówimy sobie krótkie „cześć” i nic. Przechodzimy obojętnie obok siebie. Dużo razy chciała ze mną porozmawiać lecz ja jej nie dałam dojść do słowa. Znaleźli sobie szybko kogoś na moje miejsce to niech z nią utrzymują sobie kontakty. Nie obchodzi mnie to. Czy jest mi żal ? Żal tego co wszyscy razem przeżyliśmy ? Przez ten cholernie długi rok ? Strasznie. Strasznie tęsknie za tym co było. Teraz tego nie ma. Chciałabym z nimi wszystkimi odnowić kontakt, ale strach przed tym, że kiedyś zostanę sama bo wybiorą sobie inną osobę na moje miejsce mnie przeraża.  Nic na to nie poradzę. Taka już jestem. Długo chowam urazę. Inni ludzie mają o wiele gorzej, a ja narzekam… Tak jak już wspomniałam jestem taka i się nie zmienię…
Jestem ciekawa jak układa się Niall’owi z Sophie. Haha, jeszcze ich mały potomek… Śmieszne. A tak zapewniał mnie, że jestem tylko ja… Nawet inni to mówili…
Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Moim oczom ukazała się śliczna szatynka.
- Hejo ! Idziemy na podbój sklepów ?
- Hej, hej, za chwilkę. Wejdziesz ?
- Jeśli nalegasz.- zaśmiałyśmy się, a po chwili mogłam patrzeć na dziewczynę, która ściąga kozaki. 
- Napijesz się czegoś ?- Zapytałam wskazując na szafkę z przeróżnymi napojami, kawami itp.
- Masz może kakao ?
- Jasne. Już robię.- nasypałam proszku do dwóch kubków, a potem uzupełniłam pustkę kubków mlekiem. Po chwili kubki znajdowały się w mikrofali, a jeszcze później w naszych dłoniach.- Mogłybyśmy jeszcze zahaczyć o halę ? Muszę załatwić sobie urlop za dwa miesiące, a wiesz sama, że trzeba wcześniej powiadomić szefa ponieważ musi znaleźć zastępcę.
- No jasne, że zajedziemy, ale czemu urlop. Jesteś chora ?
- Oczywiście, że nie jestem chora. Zgłupiałaś ? Tętnie zdrowiem. Poczekaj chwilkę.- pobiegłam na górę do łazienki by wziąć z niej test ciążowy, chwyciłam go, a po chwili znajdowałam się na dole.
Dałam daną rzecz w ręce Klaudii i tylko czekałam na jej reakcję. Ta zdezorientowana się na mnie patrzyła.
- Ty ? Z nim ?- pokiwałam jej twierdząco głową. Uśmiechnęłam się dziewczyna zrobiła podobnie.- Gratuluję ! Akurat idziemy na zakupy. Kupimy coś dla małej istotki.
- Spokojnie. Ja nawet nie wiem jaki to miesiąc, a co dopiero chłopczyk czy dziewczynka.
- Zaraz, która jest godzina ?
- jedenasta.
- Ginekolog przyjmuję o dwunastej. Jeszcze się załapiesz.- zaśmiałyśmy się.
Telefonicznie  zarejestrowałam się do lekarza na godzinę dwunastą trzydzieści.
- O dwunastej trzydzieści mam być u niego.
- No i genialnie. Do dwunastej posiedzimy u Ciebie, potem do lekarza. A później na… ZAKUPY.
- Tak na zakupy.- zaśmiałyśmy się.

***Niall***

Jeszcze tylko cztery miesiące do końca trasy i będę mógł wytłumaczyć wszystko Sandrze. Spotkać się z nią. Mam nadzieję, że mnie wysłucha i uwierzy w moje słowa. Ja wiem, że ją zraniłem i to cholernie mocno, ale nie odpuszczę sobie. Nigdy ! Dopóki mi nie wybaczy. Będę się starał. Nawet jakbym miał odejść z zespołu. To zrobię to. Wszystko by tylko ją odzyskać.
Ona wszystko źle słyszała. Czemu ja  cholerne ‘nie’ powiedziałem cicho, a ‘kocham Cię’ głośno ? Jestem idiotą. Czy akurat w tedy Sophie musiała powiedzieć, że jest w ciąży ?
A właśnie. Ona w cale nie jest w tej cholernej ciąży. Udawała byśmy ze sobą byli. Po sytuacji w domu nachodziła mnie do końca urlopu. Teraz dręczy mnie telefonami. Muszę zmienić numer, albo ją zblokować by nie dzwoniła. Ja już nie wytrzymuję psychicznie. Telefon cały czas wibruję, a wyłączyć go nie wyłączę, a brak Sandry przy mnie, dobija jeszcze bardziej. Spieprzyłem najwspanialsze co mnie w życiu spotkało. Nie zostawię tego tak. Muszę z nią porozmawiać. W dupie to mam, że Paul zakazuję mi się do niej zbliżać.
W tym momencie siedzę w hotelowej restauracji. Bawię się widelcem i tylko dziobię jedzenie, które znajduje się na moim talerzu.

***Sandra***
- Sandra ! Pośpiesz się no ! Dochodzi dwunasta, a Ty jeszcze latasz po domu jak opętana. Pamiętaj, że nie możesz się przemęczać.- Klaudia mnie upominała, ale ja to wiem, noo.- Sandra, cholera no.- złapała mnie za  ramię.- Idziemy.- ciągnęła mnie za rękę do drzwi wyjściowych. Wzięłam klucze, założyłam buty oraz płaszcz i już zamykałam mieszkanie.
Wsiadłyśmy do auta Klaudii i ruszyłyśmy do Ginekologa. Po dwudziestu minut byłyśmy już na miejscu. Spokojnie wysiadłyśmy z pojazdu i skierowałyśmy się do wejścia od przychodni. Usiadłyśmy na krzesełkach w poczekalni i tylko czekałam na to aż lekarz wypowie moje imię. Po niedługim czasie tak się oto stało.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.- uśmiechnęłam się.
- Z czym pani do mnie przychodzi ?
- Chciałabym się upewnić czy jestem w ciąży, jak tak to, w którym miesiącu, co muszę robić by nie poronić lub coś w tym stylu...
- Proszę ściągnąć koszulkę i położyć się na stole.- lekarz przerwał mi. Zrobiłam to o co mnie poprosił. 
Po chwili zaczęto robić mi USG.
- Faktycznie jest pani w ciąży, jest to tydzień 9, czyli 2 miesiąc.- Uśmiechnął się do mnie na co zareagowałam podobnie.- Proszę się wytrzeć i ubrać.- ponownie zrobiłam to o co mnie poprosił i usiadłam na krześle przy biurku na przeciwko niego.
- Więc tak:
Jest Pani w drugim miesiącu ciąży. U dziecka zanika tak zwany ogonek, a ciało maluszka staje sie co raz bardziej proporcjonalne. Łożysko intensywnie się rozwija, jednak nie pełni jeszcze swojej funkcji. Maluch bardzo szybko rośnie. Jego uszy przesuwają się na boki. Serce jest ukształtowane i bije 170 razy na  minutę. Dziecko ma około 13-17 mm od  czubka główki do pupy. To chyba na tyle. Aha. Nie może się Pani przemęczać oraz denerwować. Potrzebuję Pani spokoju. Początki ciąży są bardzo wrażliwe i łatwo można poronić, a tego pani chyba nie chcę ?
- Oczywiście, że nie.
- No to tak. Tutaj ma pani zdjęcie oraz filmik (jak chcecie to oglądnijcie sobie, jak nie chce Wam się to nie trzeba.) Do zobaczenia nie długo.- uśmiechnął się do mnie.
-Dziękuję Panu bardzo. Do widzenia.
Od razu jak wyszłam z gabinetu napadła na mnie Klaudia i zalała tysiącem pytań typu "Czy z dzieckiem wszystko dobrze" ? "Który to tydzień" ? "Jesteś w ogóle w ciąży" ?
- Tak, dobrze, dziewiąty, Tak jestem.- zaśmiałam się.
- No to teraz zakupy.- wyszłyśmy z budynku. Zapomniałam schować zdjęć i filmiku do torebki więc stanęłam pod budynkiem i to zrobiłam. Niestety... Paparazzi oblegli mnie z wszystkich stron tak, że nie mogłam się przedostać do samochodu. Klaudii się to udało. Jak ?! Usłyszałam głośny dźwięk silnika, a potem pisk opon. Klaudia przestraszyła paparazzi samochodem podjeżdżając pod wejście do budynku. Szybko wsiadłam do pojazdu i ruszyłyśmy z miejsca z piskiem opon.
- Cholera jasna !
- Co jest ?- zapytała szatynka.
- Miałam w ręce zdjęcia oraz film, a paparazzi robili mi zdjęcia.
- Przecież i tak prędzej czy później zobaczą twój wielgachny brzuszek, więc co to za różnica ?
- Też fakt, ale nie chciałam żeby to tak szybko wyszło na jaw. Raz kozie śmierć. Może Niall nie zauważy ? Może...

***Louis***
Siedzę sobie na laptopie w pokoju hotelowym. Obok mnie kima sobie Eleanor. W tym momencie przeglądam stronę plotkarską, gdy nagle wyskakuje mi duży komunikat.
"SANDRA SMITH W CIĄŻY !" kliknij w link by przeczytać więcej.
Sandra Smith w ciąży. Wszystko potwierdzone. Są zdjęcia jak Sandra wychodzi od ginekologa z filmem i zdjęciem USG. (zbliżenie zdjęcia). Czyżby słynny Niall Horan zostanie ojcem ? Czy też może Sandra zdradziła Horana z równie sławnym Loganem z Big Time Rush ? Tego dowiecie się czytając Nas.
O kurwa !- pomyślałem.Szybko zerwałem się z łóżka i szybko pobiegłem do pokoju Harry'ego gdzie znajdowała się reszta przyjaciół bez Niall'a.
Wszedłem bez pukania.
- Patrzcie na to.- pokazałam im laptopa. Jak to przeczytali wytrzeszczyli gały.
- O kurwa.
- Jest problem.
- I to duży.- Alice, Zay oraz Harry wyrazili swoje zdanie.
- Może to nie jest prawda ?- zapytała Olivia.
- Jak to nie jest prawda. To nie może być fotoschop bo to są jej pierścionki. Każdy szczegół jest dopracowany. Więc jak to nie ona ?- zapytałem.
- Louis ma racje.- Danielle przyznała mi rację.
- Idę Do Niall'a.- powiedziałem.
- Zwariowałeś ?
- Chyba musi się o tym dowiedzieć prawda ?!- podniosłem delikatnie głos. Nikt nie odpowiedział. I bardzo dobrze. Wyszedłem z pokoju wraz z laptopem w rękach. Zapukałem do pokoju blondyna, a po chwili usłyszałem ciche proszę. Pociągnąłem za klamkę i wszedłem do pomieszczenia. Moim oczom ukazał się chłopak siedzący na dwuosobowym łóżku.
- Co chcesz ?- zapytał.
- Muszę Ci coś pokazać.
- Co takiego ?- podszedłem do łóżka i usiadłem obok Niall'a. Pokazałem mu artykuł. Chłopak prześledził go wzrokiem i wybuchł śmiechem.
- I Ty w to wierzysz ?
- Ale to są jej pierścionki i totalnie te same.
- Powiedz mi co oni jeszcze wymyślą ? Zabierz mi sprzed oczu.
- Nie wierzysz w to ?
- To chyba jasne, że nie. Muszę się przekonać na żywo a nie z jakiejś pojebanej strony plotkarskiej.
- Niall spokojnie.
- Co spokojnie ? Moja druga połówka nie chcę mnie znać i mam być spokojny ?! Może i przeżywam gorzej niż jakakolwiek dziewczyna na ty świecie, ale ja nic na to nie poradzę, że spierdoliłem życie Sandrze. Ja ją kocham, żadnej innej nie. Tylko ona.- dodał już potem trochę ciszej.- Wierzysz mi ?
- To jest jasne, że Ci wierzę. Niall, nie wiesz co się jeszcze wydarzy. Wszystko może się zdarzyć. Nie skreślaj Was tak od razu. Zobaczysz czy Sandra da Ci się wytłumaczyć, a dobrze wiesz jaka Sandra jest. Na sto procent da. Może jeszcze Ci wybaczy. Zaczekaj. Jeszcze tylko cztery miesiące. Dasz radę ?
- Spróbuję.
- No i to się rozumie. Ja idę do Elki bo została sama w pokoju. Trzymaj się. Do wieczora.
- Do wieczora.- chciałem już wychodzić lecz jeszcze Niall mnie zawołał.- Louis.- odwróciłem się w jego stronę.- Dzięki Ci stary.
- Wisisz mi piwo.- zaśmialiśmy się.- Nie no serio, nie ma za co. To mój obowiązek. Niańczenie Was. Na razie.- wyszedłem z pokoju.
_______________________________________________________________________________
Rozdział dodałam wcześniej ponieważ go napisałam. Przepraszam za błędy oraz nie dociągnięcia. Jest czwarta nad ranem, a ja gniję na lapku. Masakra. hahahaha. Dla Was wszystko. A słyszałyście Best Song Ever ? Wyciekła. Ja zdążyłam szybko ściągnąć z zapiski :) i słucham sobie. Haha. Pozdrawiam :*
Dzień Dobra Noc. ♥.♥


Sandraa : )

poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział 34 i 35

Obudziłam się nie wyspana, z bólem głowy, a do tego ze świadomością, że zostałam sama. Bez najlepszych przyjaciółek. Rodzina i znajomi to nie to samo. Usiadłam na skraju łóżka i złapałam się za głowę. Próbuję sobie to wszystko ułożyć. Nie do wiary, że tyle ludzi mnie oszukuje, a ja się po prostu dałam. Po prostu... nie wiem co się dzieje w moim życiu... Co ja gadam ?! Jak to nie wiem ? Mój były chłopak bzykał sobie inną, a przyjaciele to popierali. Idealnie ! Dobra koniec użalania się nad sobą, muszę wstać i przyszykować się do pracy. Powolnym krokiem wstałam i chwyciłam w swoje ręce torbę, którą położyłam na łóżku. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej wygodne dresy i trochę przy dużą koszulkę. Wsadziłam to do torebki i ponownie skierowałam się ku szafie, ale tym razem by wyciągnąć z niej ubrania. Ruszyłam do łazienki się ubrać, umyć zęby, załatwić potrzeby i tym podobne. Biorąc prysznic uświadomiłam sobie, że chłopaków już nie ma i nie będzie przez kolejne cztery miesiące. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Co mnie to.
...
- No to cześć.- powiedziałam i chciałam już wychodzić z szatni. Byliśmy już po treningu. Lecz Klaudia mnie zatrzymała.
- Sandra poczekaj.- Klaudia mnie zawołała na co przystanęłam, a dziewczyna znajdowała się tuż obok mnie.- Może przejdziemy się Starbucks'a ?
- Wiesz...
- Nawet mi nie odmawiaj.- zaśmiałyśmy się.- A tak na serio ? Dużo czytałam i oglądałam i wiesz...-  dobrze wiem o co jej chodzi.
- No i chciałabyś wiedzieć coś więcej tak ?- dziewczyna pokiwała twierdząco głową.- No dobra, to chodź.- uśmiechnęłam się blado.- A powiedz mi jak Ci się układa w życiu ?- przez drogę postanowiłam ją trochę pomęczyć. Jak ona będzie w kafejce męczyła mnie to nie zaszkodzi, że ja w czasie drogi ją. No i właśnie tak nam cała droga przeszła. Przegadałyśmy ją, a ja chwilowo zapomniałam o nie miłych jak dla mnie wydarzeniach.
Weszłyśmy do kafejki całe zmarznięte.
- Dzień Dobry. Ja poproszę średni Carmel Latte.
- Coś jeszcze ?- zapytała dziewczyna po drugiej strony lady.
- To wszystko, ile płacę ?
- 3,39 £- podałam dziewczynie pieniądze i czekam na na Klaudię. Złożyła zamówienie i już po chwili siedziałyśmy przy stoliku. Po nie długim czasie kelner przyniósł nam nasze zamówienie i nie tylko. Postawił przede mną kawałek ciasta.
- A to na koszt firmy dla tak pięknej pani.- chłopak uśmiechnął się uwodzicielsko. Powiedziałam krótkie dziękuję i uśmiechnęłam się do dość przystojnego chłopaka.
- Rozchwytują Cię.- Klaudia się zaśmiała, a ja posłałam jej niemrawy uśmiech.
- Widocznie Niall'owi nie wystarczyłam.
- Właśnie opowiadaj.
No i zaczęłam jej opowiadać tą jakże "ekscytującą" sytuację.

*** Olivia ***

Siedzę na kanapie i oglądam jakiś dupiaty serial. Właściwie to ona mnie nie interesuje, ale nic ciekawszego w magicznym pudełku nie ma. Gdyby tu była Sandra to byśmy coś pichciły. Niech Niall załatwi tą sprawę z nią od razu jak wróci bo ja chyba nie wytrzymam. Moje myśli przerwał mi dzwonek do drzwi. Powolnym krokiem wstałam i udałam się do drzwi wejściowych.
Otworzyłam drzwi... O, kogo my tu mamy.
- Perrie ? Co Ty tu robisz ? Co chcesz ? Zayn wyjechał w trasę, a z tego co mi wiadomo nie musicie udawać, że jesteście "parą".- pokazałam w powietrzu cudzysłów.
- Ale ja przyszła do Ciebie. Możemy porozmawiać ?
- O czym ? Zaś będziesz mi ubliżać ?
- Nie... Mogę wejść ?
- Wejdź.- odsunęłam się od drzwi i uchyliłam je by blondynka mogła wejść. Skierowałyśmy się do salonu, po czym Perrie usiadła na kanapie, a ja na fotelu.- Napijesz się czegoś ?- spytałam z grzeczności, aż taką jędzą to chyba nie jestem prawda ?
- Wody jak bym mogła.

- Oczywiście.- wstałam i udałam się do kuchni do lodówki po butelkę wody. Gdy wróciłam zastałam dziewczynę stojącą przy ścianie naszych zdjęć ( naszych czyli: Niall, Louis, Zayn, Harry, Liam, Ja, Sandra, Danielle, Eleanor, Alice.)- Proszę.- postawiłam plastikową butelkę na stoliku i ponownie usadowiłam swoje cztery litery na fotelu.- Więc... O czym chciałaś porozmawiać ?- z zaciekawieniem przyglądałam się w postać piosenkarce z zespołu Little Mix.
- Chciałabym Cię przeprosić.- haha, serio ?- Moje zachowanie przekraczało normę. Po prostu... Zayn mi się podobał i zazdrość mnie zżerała.- zaraz, zaraz podobał, zżerała ? W czasie przeszłym. Serio ? Słucham dalej.-  Teraz mam kogoś i uświadomiłam sobie, że moje zachowanie było bardzo niedojrzałe. Chcę Cię z całego serca przeprosić i obiecuję, że to więcej się nie powtórzy. Wiem, że możesz być na mnie zła, ale nie chcę sporów między nami.- zamurowało mnie.
- Ja... Sama nie wiem, to nie było przyjemne jak mi ubliżałaś. Robiąc to robiłaś krzywdę również Zayn'owi. Bo on chciał z Tobą utrzymywać kontakt lecz swoim zachowaniem nie pozwalałaś na to bo on  wie, że nie przepadasz za mną, a ja za Tobą. Zawsze Cię lubiłam, słuchałam piosenek Twojego zespołu, ale sama doprowadziłaś do tego, że nie miałyśmy ze sobą dobrych relacji.

- Ja to rozumiem, i proszę Cię o wybaczenie.
- Wiesz... No ok, ale żeby mi to było ostatni raz.- pogroziłam jej palcem, a po chwili obydwie śmiałyśmy się z tego.- A więc... Mogę prosić o autograf ?

- Jasne, że tak.- podałam dziewczynie kartkę i długopis. Zwinnie się podpisała i oddała mi przedmioty.
- Dzięki, a teraz mów, kto jest twoim chłopakiem.

- Wiesz. Znasz go i chyba dość dobrze.
- Oooo.

- Lucas Smith.- zamurowało mnie.
- Brat Sandry, a jak go poznałaś ?

- Zupełnie przypadkiem. Spacerowałam sobie po takim moim ulubionym miejscu i zobaczyłam jakiegoś chłopaka siedzącego nad stawem na moście. Zdziwiło mnie to ponieważ nie widywałam tam nikogo od lat. Więc podeszłam, zagadałam, przedstawiłam się, zapytałam czemu tak sam siedzi i powiedział mi, że zerwała z nim dziewczyna bo powiedziała, że to jednak nie to i takie tam, ale podjęli tą decyzję razem. Potem zaczęliśmy się spotykać.  No i tak jakoś wyszło. Z tą Victorią, którą też zapewne znasz kumplujemy się i spotykamy normalnie. Miła dziewczyna.
- To znakomicie.
- A najlepsze jest to. Ostatnio z Lucasem byliśmy w kinie. Taka dziewczyna siedziała koło niego ze swoją koleżanką czy tam przyjaciółką. No i ta jedna zaczęła kłaść dłoń na jego kolano i jeździła nią w górę i w dół. Chciałam jej zarazem przywalić, ale i też wybuchnąć śmiechem bo dawała mu znak dobrze wiesz na co. Haha. Jakiś kurde plastik. Potem jak film się skończył to ta dziewczyna klepnęła go w tyłek i zagryzła wargę i pokazała wzrokiem toaletę. Lucas się zaśmiał i powiedział coś w stylu "pojebało Cię ?". Mówię Ci gdybyś to widziała to padła byś ze śmiechu.- jak Perrie to mówiła myślałam, że spadnę z krzesła. Wiedziałam już o kogo jej chodzi.
- Haha, tak się składa, że znam te dziewczyny.
- Skąd ?
- Ja i dziewczyny. Czyli Eleanor, Sandra, Alice, Ja i Danielle. Miałyśmy ten sam problem. To takie uliczne dziwki.

- Ahaaa.... Wolę nie pytać.- zaśmiałyśmy się.- A opowiedz jak układa Ci się z Zayn'em ?
I tak część wieczoru spłynęła na przyjemnym gadaniu.
*** Sandra ***
- Przepraszam panie, ale już zamykamy.- kelner zwrócił mi i Klaudii uwagę, że już zamykają, a my im w tym przeszkadzamy.
- Oj, przepraszamy bardzo, zasiedziałyśmy się.- uśmiechnęłam się do chłopaka. Ubrałam szybko płaszcz, wzięłam torebkę i wyszłyśmy z kawiarni.

- Zobaczysz ułoży się.- Klaudia przytuliła mnie, cmoknęłam ją w policzek i rozeszłyśmy się w przeciwne strony.
Jestem już może kilkanaście metrów od Starbucks'a, a nagle ktoś mnie zaczął wołać. Odwróciłam się i ujrzałam tego kelnera z kafejki.
- Hej, może Cię odprowadzę ? Jest późno, a to niebezpiecznie wracać tak samej do domu.- chłopak pokazał szereg białych zębów.

- Jasne, chodź jak chcesz.- uśmiechnęłam się. Lepiej nie wracać sama do domu. On ma racje.- Sandra.- podałam mu dłoń z nadzieją, że również się przedstawi, a nie wyśmieje mi si prosto w twarz.
- Adam. Powiedz mi czy ty jesteś tą dziewczyną Niall'a Horan'a ?
- Nie... Znaczy byłam.

- Aha. Nie będę pytał o szczegóły.- uśmiechnął się do mnie.

*** Następnego dnia ***

Cholerne słońce. Niby jesień, a słońce jest. Ja chcę się wyspać, a nie słońce mi razi w oczy. Te rolety nigdy nie pomagają. Obróciłam się na drugi bok z nadzieją, że jakoś zasnę, ale nie dane mi to jest. Głośna muzyka do końca mnie zdenerwowała. Czy Ci ludzi muszą o godzinie-spojrzałam na zegarek.- dziewiątej puszczać tak głośno muzykę ?- pomyślałam.
Cholera, to ten ktoś musi mieć na prawdę niepoukładane w głowie. Uświadomiłam sobie, że nie zasnę to wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Otworzyłam ją i wyciągnęłam z niej dresy i koszulkę. Ściągnęłam z siebie piżamę i ubrałam ciuchy, które przygotowałam.
Ubrałam kapcie i zeszłam na dół. Sięgnęłam do szafki po suchą karmę dla psa. Pusta.
- Eghh.... Muszę otworzyć nową, a za chiny nie wiem gdzie one są.- powiedziałam sama do siebie.
Zaryzykuję i otworzę rękoma. Los tak chciał, że jak otworzyłam tą paczkę to się rozerwała na Amen. Porozrzucane kawałki karmy w różnych kształtach teraz spokojnie sobie leżą na podłodze i są pochłaniane przez Beti. Haha, jak ja kocham tego pieska.
Resztę zawartości paczki wsypałam do miski Labladora. Wzięłam swoją miskę i nasypałam do niej płatków kukurydzianych. Podeszłam do lodówki, otworzyłam ją i wypatrywałam mleka. Przy okazji zauważyłam, że moja lodówka świeci pustkami. Zadzwonię do Logana czy by pojechał ze mną na zakupy. Dobrze mieć takiego przyjaciela. Wygadać się zawsze można, pomoże i tym podobne. Wyciągnęłam mleko i nalałam ostatki zawartości kartonika do wcześniej przygotowanej miski. Wyrzuciłam puste pudełko po mleku do kosza i wyciągnęłam łyżkę z szuflady. Usiadłam na blacie i w końcu zjadłam upragnione prze ze mnie śniadanie. Gdy miseczka zrobiła się pusta włożyłam jak i ją tak i pozostałe brudne naczynia do zmywarki i ją włączyłam, a sama ja powędrowałam na górę do łazienki umyć zęby. Spięłam włosy w niedbałego koka i wyszłam z pomieszczenia nazywanego łazienką.
Chwyciłam telefon oraz słuchawki w swoje dłonie. Zeszłam na dół i rzekłam do Beti.
- Pani za niedługo będzie. Dasz radę sama kochanieńka.- wzięłam klucze od domu i wyszłam z niego. Zamknęłam drzwi, włożyłam słuchawki do uszu, włączyłam piosenkę, i poszłam biegać.


...

- Hej, Logan mam pytanie... Pojechał byś ze mną na DUŻE zakupy do TESCO ?
- Hmmm...  Jasne.

- Dzięki Ci wielkie, bądź u mnie za godzinę. Paa.
- Paa.
Rozłączyłam się i pobiegłam pod prysznic. Gdy już wyszłam z niego to zawiązałam tak zwany "turban" na głowie z ręcznika by moje włosy podeschły przed suszeniem ich. Zrobiłam lekki makijaż. Ubrałam normalne ubrania. Zdjęłam ręcznik z głowy i zaczęłam suszyć włosy. Gdy to zrobiłam wyprostowałam je.
Zeszłam na dół. Zanim Logan przyjedzie to zdążę jeszcze wyjść z Beti.- pomyślałam.

- Beti.- piesek ekspresowo przy mnie był, a ja mogłam na spokojnie zapiąć jej smycz o szelki.
Wyszłam z domu wcześniej zamykając go.


...

Właśnie wracam ze spaceru z Beti. Jestem już prawie w domu, a już mogłam ujrzeć siedzącego Logana na schodkach przy wejściu. Podbiegłam do niego.
- Długo już tu tak ślęczysz ?
- A no z dobre piętnaście minut.

- Haha, właź. Wezmę tylko pieniądze i możemy jechać.- otworzyłam duże dębowe drzwi i nawet nie zamykając ich na klamkę wzięłam torebkę i już wychodziłam. Zamknęłam je ponownie na klucz i wraz z Loganem i Beti wsiedliśmy do samochodu.

...

- Dzięki za pomoc. Napijesz się czegoś ?- zapytała stojąc w kuchni i krzycząc do Logana, który znajdował się w salonie.
- Kawy poproszę.

- Już się robi.- Nalałam wody do czajnika elektrycznego. Za ten czas kiedy się będzie gotować to zdążę nasypać ciastek do miski.- pomyślałam. Jakoś dobry humor mam dzisiaj i nie przejmuję się niczym.
Nasypałam moich ulubionych ciastek do miski i akurat woda była gotowa by zalać kawę. Tak też zrobiłam. Powoli zaniosłam dwie kawy do salonu na stolik, a wróciłam po ciastka do kuchni. Już po chwili znajdowałam się się na kanapie na przeciwko Logana.
- Jedz ciastka... Dobre.- mówiłam zajadając się nimi. Chłopak nie wydawał się na szczęśliwego. Był taki jakiś... inny ? Tak inny ?- Nie lubisz tych ciastek ? Mogę przynieść inne mam...
- Nie, nie. Te są dobre.
- To czemu nie jesz ? Hm, hm, hm, hm ?- pytałam skręcając głową raz w tą, a raz w tą.- Haha, przepraszam, ale powiedz mi teraz serio co się dzieję.- spoważniałam.
- Jesteś dziwna. Raz się śmiejesz,, a teraz jesteś poważna. Zabawne.- udawał. Serio on uważa, że jestem taka głupia ? Niedoczekanie.
- Tak, tak wiem... Nie zmieniaj tematu. Mów co się dzieję.
- Zakochałem się.- spuścił głowę w dół.
- No to chyba dobrze, nie ?
- Właśnie, że nie.
- Czemu ?
- Bo ta dziewczyna kogoś kocha.
- A próbowałeś z nią porozmawiać ?
- Boję się.

- Nie bój się. Zrozumie, a kto jest tą szczęściarą hmm ?- Logan popatrzał mi prosto w oczy. Złapał moją twarz w dłonie.
- Sandra... W Tobie...- między nami zapanowała cisza. Zamurowało mnie. Często to mówię, ale zamurowało mnie. Rozkochałam w sobie kolejną gwiazdę. Co ja robię ?!
Chłopak zniżał swoje usta do moich, aż w końcu one się zetknęły. Chłopak chciał pogłębiać pocałunki lecz ja go od siebie odsunęłam.

- Logan... j-j-ja nie mogę. Nie potrafię. Wybacz, wciąż kocham Niall'a. Nie umiem o nim zapomnieć...
- Rozumiem... To ja lepiej już sobie pójdę.
- Nie musisz. Dopij chociaż kawę.

- Nie, jestem zmęczony. Lepiej będzie jak pójdę.- chłopak wstał i skierował się do wyjścia. Ja od razu za nim.
- Logan...- podeszłam bliżej chłopaka i z całej siły go przytuliłam.- Dziękuję Ci, że jesteś i przepraszam, ale nie potrafię.
- Poradzę sobie. Trzymaj się.

Odsunął się ode mnie i wyszedł. Tak po prostu wyszedł.

*** 1 Miesiąc później ***

Właśnie ubierałam bieliznę i spojrzałam do lustra. Odwróciłam się bokiem i położyłam dłoń na swoim brzuchu. Jest jakiś wzdęty. Pewnie dlatego, że wczoraj zjadłam dużo.- pomyślałam.
Nagle mnie zemdliło. Pobiegłam szybko do łazienki i zwymiotowałam do toalety.

- To nie może być możliwe. Przecież biorę tabletki.
Szybko ubrałam byle jaką koszulkę i dresy. Założyłam buty i narzuciłam siebie tylko bluzę i pobiegłam do najbliższej apteki.

- Dzień Dobry. Poproszę test ciążowy i pojemnik na mocz.- poprosiłam kasjerkę cała podenerwowana.
- Ohoo... Nie zabezpieczaliście się. Widać to po pani minie.- WTF ? Jak to nie zabezpieczaliśmy się jak biorę regularnie tabletki.
- Razem dziesięć funtów.- zapłaciłam kobiecie i wróciłam do domu. Wypiłam szklankę wody i czekam, aż zachce mi się siku. po pół godziny w końcu mi się zachciało. Wypełniłam pudełko. Wciągnęłam taką jakby strzykawką trochę moczu i dałam wlałam go na wyznaczony punkt. Jeszcze tylko chwila iii...
Dwie kreski. CO ?! TO NIEMOŻLIWE.
Podeszłam do ściany i zsunęłam się po niej. Zaczęłam szlochać, płakać.

___________________________________________________________________________
Hahaha. Siema, siema ! Zarwałam nockę by napisać ten rozdział. Długi co ? Specjalnie dlatego
bo mnie nie będzie :( Już nie dodam żadnego rozdziału przynajmniej do 20 lipca :( Z góry za to przepraszam, ale będę na koloni. Może coś się tam pojawi, ale nie obiecuję. Mówiłam Wam jak Was bardzo kocham ? <3
A jak Wam się podoba wygląd ? Mi się podoba o wiele bardziej od poprzedniego, a Wy co sądzicie ?
Jesteście zadowoleni z rozdziału ? Bo ja sądzę, że jest taki sobie nooo. Nie umiem tak perfekcyjnie pisać. :( Cóż zrobić. Sprawia mi to przyjemność, a wasze słowa są piękne. KOCHAM WAS. ♥.♥ 
Powtarzam się, Wiem, ale co ja na to poradzę, że Was kocham ? xD Jesteście NAJLEPSZE <3
Przepraszam za błędy, powtórzenia, różne niezrozumiałości, nei chce mi się poprawiać. będę szczera. xDD
No to. Dzień dobra noc. xD

Sandraa : )