niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 54

- Nie możesz tam wejść do jasnej cholery !- Lou wydziera się na Logana. Jak widzę te jego przemądrzałą mordę to, aż krew mnie zalewa. Fakt, był moim dobrym kumplem, ale to co zrobił... To, że kazał Sandrze usunąć ciążę, przeszło granice. Jak można kazać komuś usunąć dziecko ? Przecież to już życie.
- Niby dlaczego ?!- odezwał się, widocznie zirytowany postępowaniem Lou. Jak dla mnie mógł by mu przywalić tak, żeby się nie pozbierał.
- Może dlatego, że jeśli Horan Cię tu zobaczy obije Ci mordę gorzej niż po przednim razem, pamiętasz ? Chyba nie chcesz tego ponownie, dlatego odradzam Ci wejście tam i lepiej będzie jeśli sobie już stąd pójdziesz.
- Mój przyjaciel dobrze Ci doradza. Jeśli zaraz stąd nie wyjdzie, nie ręczę za siebie i wyprowadzę Cię stąd siłą.- odzywam się podchodząc do nich z udawanym spokojem, jednak w środku cały, aż cały palę się ze złości.
- Niall, do cholery porozmawiaj ze mną, a nie  pięściami od razu się do mnie rzucasz !
- Jak mam kurwa nie rzucać się do Ciebie z pięściami, skoro kazałeś Sandrze usunąć Nasze dziecko !
- To nie tak. Proszę Cię wysłuchaj mnie.- chwile tępo wpatrywałem się w jego twarz, aż w końcu zdecydowałem się na  to czy z nim porozmawiam czy też nie.
- Chodź na zewnątrz.- mówię przez zęby.- Lou, opiekuj się nią.- mówię do bruneta i odchodzę w stronę parkingu. Gdy ja wraz ze swoim towarzyszem znajdowaliśmy się tam gdzie parkują auta wyciągnąłem papierosa i odpaliłem go zapalniczką. Po chwili stałem obrócony w jego stronę zaciągając się dymem.- Więc co chciałeś mi powiedzieć ?
- Palisz ?
- Nie Twój interes. Mów, bo zaraz sobie pójdę, a do Sandry i tak nie wejdziesz.
- Dobra. Po pierwsze powiedziałem, żeby Sandra usunęła to dziecko z dwóch powodów. Jeden jest błahy, a drugi trochę poważniejszy. Pierwszy powód to to, że byłem cholernie zazdrosny o to, że będziesz miał dziecko z dziewczyną, którą kocham....- prychnąłem, na co chłopak na chwilę ucichł, ale po chwili wrócił do swojej wypowiedzi.- Drugi powód to, jest to, że bałem się, że Sandra nie poradzi sobie z wychowaniem dziecka sama... Ledwo co sobie poradziła z tym, że ją zdradziłeś. Wiesz co ona wyprawiła ? Nie raz przyprowadzałem ją do domu doszczętnie nawaloną, do tego paliła papierosy. Co chwila powtarzała, czym sobie na to zasłużyła, że nie jest jej dane szczęście, że jest na tym świecie by tylko cierpieć. Pamiętam jak pewnego dnia przyszedłem ją odwiedzić... Było z nią źle, nawet bardzo. Siedziała w salonie na kanapie skulona...- przymknął oczy, jakby ten widok go bolał. Sam sobie teraz wyobrażam, ją cierpiącą przeze mnie.- Wiesz dlaczego ? Bo ta... dziewczyna, z którą zdradziłeś Sandrę, przesłała jej kolejną płytę,kopię tego jak uprawialiście seks. Do tego dołączony był list, test ciążowy-pozytywny oraz zdjęcie usg.
Kiedy tak na nią patrzyłem, myślałem, że nie wytrzymam. Nie raz miałem ochotę do Ciebie pojechać i Ci wygarnąć co o Tobie myślę. Przez te sytuacje myślałem, że Sandra może sobie nie poradzić z wychowaniem dziecka sama. Bo kogo miała ? Rodziców, którzy ciągle są zapracowani ? Ja za niedługo musiałbym wracać do roboty, bo urlop się kończy i zaś wracam na scenę. Cały świat był przeciwko niej. Rozumiesz już moje obawy ? Rozumiesz dlaczego tak powiedziałem ?- Przetwarzam w myślach sobie jego słowa jeszcze raz, by zrozumieć każdy ich szczegół. To on był przy niej kiedy mnie nie było. To on się nią opiekował,gdy mnie nie było. To on jej pomagał gdy mnie nie było. Dotarł do mnie ten pierdolony fakt, że gdyby nie on, Sandra już dawno by się załamała.
- Nie wiem co mam powiedzieć... Dzięki, że przy niej byłeś... A i sorry, że obiłem Ci mordę w tedy.
Nie myśl sobie, że lubię Cię tak jak wcześniej, bo kochasz moją kobietę, więc łapy przy sobie.- uśmiechnąłem się do niego lekko, na co Logan nie był mi dłużny.
- Dzięki,jak ona się teraz czuję ? I co z Waszym dzieckiem ?
- Nie jest dobrze.- mówię. Nie będę mu opowiadał wszystkiego, nie ma mowy. Nie ufam mu na tyle bardzo, a poza tym nie musi wszystkiego wiedzieć i wciąż nie darzę go zbytnio dużą sympatią.- Sorry stary, ale nie powiem Ci więcej. Nie ufam Ci, a poza tym nie wiem czy mogę, bo Sandra wciąż z Tobą nie rozmawia, a to czy Tobie wybaczy to już nie mój interes. Nie mam wpływu na jej decyzję.
- A mogę ją odwiedzić > Chociaż na pięć minut i wytłumaczyć jej wszystko.
- Przykro mi, ale nie. Jest za słaba, nie potrzebuje teraz kolejnych nerwów. A teraz wybacz, ale jadę do domu się odświeżyć. Tobie też radzę jechać do domu, bo i tak nic tu nie zdziałasz. Teraz ja jestem przy niej i nic, ani nikt tego nie zmieni. Sprawy rodzinne.- uśmiechnąłem się do niego lekko. Zgasiłem peta butem i podszedłem do niego i poklepałem po ramieniu.- Jedź do domu. Nic tu po Tobie.- mówię i odchodzę w stronę mojego samochodu. Po chwili siedzę już w ciepłym wnętrzu maszyny i wzdychając, uruchomiłem ją. Szybko pokonałem drogę do domu, nie wiedząc o czym myśleć. Już od progu drzwi witają mnie psiaki, obskakując ze wszystkich stron. W mgnieniu ściągnąłem buty i odwiesiłem ciepłą skórzaną kurtkę na swoje miejsce.
Pogłaskałem chwilę psy i poszedłem do kuchni. Zajrzałem do lodówki poszukując czegoś do jedzenia. Momo, że nie byłem głodny, to musiałem coś zjeść by przypadkiem nie zemdleć w szpitalu jak będę u Sandry i dać jej kolejnych powodów do zmartwień.
 Tępo wpatrywałem się w zawartość lodówki, zastanawiając się co mógłbym zjeść.
Po chwili stwierdziłem, że zjem jakiegoś kurczaka z ryżem, sałatką oraz sosem. Wygląda na jeszcze dobrego.- pomyślałem.
Nałożyłem odpowiednią ilość jedzenia na talerz i włożyłem do mikrofalówki nastawiając na dwie minuty.
Po chwili już siedziałem przy barku kuchennym nad pustym talerzem zastanawiając się co teraz będzie.
Dlaczego akurat tak się stało ? Nie może być inaczej ? Nie może być tak, że moja Emily nie musi cierpieć ? Bo jednak teraz cierpi. Zamiast być w domu, przytulnym, ciepłym i kochającym, to jest w tym jebanym, obskurnym szpitalu. Jeszcze na dodatek ten jebany Logan ! No jak chuj. Jak Sandra mu wybaczy i zaś się zaprzyjaźnią ? Jak będzie z nim spędzała więcej czasu niż ze mną ?
I teraz przed oczami mam widok Sandry, Logana oraz Emily, szczęśliwych...
Wziąłem talerz w ręce i zamachnąłem się tak mocno, że rozbił się na ścianie kuchennej. Do pomieszczenia momentalnie przybiegły psy. Zaczęły szczekać, podbiegły do talerza i zaczęły go obwąchiwać. Zaraz były przy mnie merdając ogonem.
Wstałem z krzesła, tak gwałtownie, że się przewróciło. Wywaliłem jeszcze trzy krzesła. Przestraszone psy, ze skulonymi ogonami, pobiegły na drugi koniec kuchni. Aż taki straszny jestem ?
Zacząłem krzyczeć, ciągnąc przy tym za włosy.
Wkurzony wyszedłem na balkon zaczerpnąć trochę świeżego powietrza.
W myślach odliczyłem do dziesięciu by trochę się uspokoić. Ostatnio bardzo mi to pomaga.
Gdy już opanowałem swoją złość wyciągnąłem z tylnej kieszeni moich czarnych spodni paczkę papierosów, a po chwili zaciągałem się dymem.
Na prawdę, jeśli ten skurwiel zbliży swoje łapy do Sandry to mu rozjebie łeb. Na prawdę.
Zgasiłem peta w popielniczce i wyszedłem z balkonu. W domu od razu owładnęło mną ciepło.
O wiele lepiej.- pomyślałem.
Ruszyłem do sypialni mojej i Sandry, by wziąć świeże ciuchy i wziąć prysznic oraz umyć zęby, ogolić się...

***
Odświeżony i z o wiele lepszym samopoczuciem wyszedłem z łazienki.
Z odruchu poszedłem do pokoju małej Emily.  Mojej córeczki.
Zacząłem po nim się rozglądać. Patrzę z bólem w oczach na ten pokój.
Wszystko przygotowane na przyjazd małej. Wózek, ciuszki, kołyska, pościel. Kurwa, dlaczego akurat moja mała, kochana córeczka ?
Nie mogło ułożyć się inaczej ? Wiem, zadaje te pytanie sobie po raz setny, ale nie wiem, co mógł bym jeszcze dalej mówić. To jest po prostu okropne. Żadnym rodzicom nie życzę takiego czego. Żadnemu wrogowi nie życzę takiego czegoś. A zwłaszcza żadnemu dziecku nie życzę takiego czegoś.
Po prostu nikt nie zasłużył na takie cierpienia. Nawet najgorszy człowiek.
Podszedłem do komody z jej ciuszkami. Otworzyłem ją i zacząłem przeglądać w niej różnorakie ubranka dla niemowląt.
Były tam sukienki, spodnie, rękawiczki, kombinezony, body, buciki.
Gdy tak przeglądałem zawartość komody jedno pudełko wpadło mi w oko.
Wyciągnąłem je i usiadłem na podłodze. Otworzyłem pudełko i gdy zobaczyłem jego zawartość od razu uśmiech wpełzł na moją przemęczoną twarz.
Było to pudełko z malutkimi Air Max'ami. Przypomniało mi się jak je kupowałem.
Przechodziłem obok sklepu Nike, nagle w oczy wpadła mi właśnie ta para tych bucików.
Zakochałem się w nich od razu.
Odłożyłem je na miejsce i dalej przeszukiwałem szufladę.
Kolejny raz napotkałem się na wspaniałą rzecz.
Była to malutka koszulka drużyny piłkarskiej reprezentującej Irlandię. Ją też sam kupiłem. Błagałem Sandrę, byśmy ją kupili. Nie chciała się zgodzić pod pretekstem, że jest brzydka.
Przekonywałem ją tak długo, aż w końcu wygrałem... No może w połowie bo powiedziała, że i tak nigdy nie założy tej koszulki Emily. Jeszcze się przekona, że Nasza córka będzie kopała w piłkę lepiej od tatusia.
Po chwili takich marzeń poukładałem wszystko na swoje miejsca i wróciłem do dalszego oglądania pokoju.
Podszedłem do łóżeczka i przyglądałem mu się dłuższy czas, po czym włączyłem kołysankę nad nim. Wsłuchałem się w grającą melodię "usypiacza dzieci". Zawsze mówiłem na to usypiacz dzieci. Usłyszałem to w wieku dziesięciu lat, jak moja ciocia mówiła do swojego męża, żeby włączył usypiacz dzieci i tak po prostu się przyjęło.
Przymknąłem oczy i zacząłem wyobrażać sobie jak to było w mojej głowie.
" Poród Sandry... Jedziemy do szpitala, przechodzi gładko. Dziecko jest już na świecie. Przecinam pępowinę, lekarz gratuluję Nam córeczki. Sandra bierze małą na ręce. Po trzech dniach wracamy do domu. Chodzimy z wózkiem na spacer. Sandra gotuje obiad, ja zabawiam małą.
Za parę lat, chodzę z Emily i Sandrą na mecze piłki nożnej, rugby. Nawet poszedłbym z nią na golfa jeśli Harry by chciał.
Jak zaprowadzam ją do szkoły. Jak widzę jak gra na boisku w nogę. Jej szóste urodziny... Zamówiłbym, zrobiłbym wszystko co by tylko chciała. Nawet wynajął dmuchany zamek księżniczki.
Kucyka bym wynajął. Czasy gdy jest nastolatką, kiedy zaczyna się malować, chłopaki.
Każdego chłopaka, który by ją skrzywdził opieprzyłbym tak, że nie zrani już żadnej małej dziewczynki..."
Przecież tak może być palancie ! Ona wyzdrowieje idioto !- mówi mi moja podświadomość, a ja jej stuprocentowo wierzę.
Tą chwilę przerwał mi dzwonek do drzwi.
Kto by miał mnie odwiedzić ?- to pytanie krążyło mi po głowie.
Zdziwiony poszedłem otworzyć drzwi wejściowe, niecierpliwemu gościu.
Osoba, dzwoniła dzwonkiem w nieskończoność, a psy temu doprawiały bo zaczęły szczekać, skakać przy dużych dębowych drzwiach. Uciszyłem zwierzęta i odgoniłem je do salonu, po czym otworzyłem drzwi na oścież.
Moim oczom ukazał się mężczyzna w średnim wieku, trochę łysiejący, w niebieskim uniformie.
Listonosz.
- Dzień dobry Panie...- zajrzał na list i ponownie na mnie spojrzał.- Smith ?
- Nie, Horan. Smith na nazwisko ma moja narzeczona. Przyszło coś ?
- Tak, list do Pańskiej Narzeczonej z sądu.- z sądu ? Zdziwiłem się i to nawet bardzo. To nie wróży nic dobrego. Przeczuwam, a właściwie to wiem.- Proszę.- podaje mi list.
- Dziękuję.
- Proszę jeszcze podpisać tu.- wskazuje na podkładkę i kartkę przyczepioną do niej. Wziąłem od niego długopis i podpisałem się.
- Do wiedzenia.
- Do wiedzenia.- pożegnałem się z mężczyzną i zamknąłem drzwi na zamek.
Ruszyłem do salonu i otworzyłem kopertę. Wyciągnąłem kartkę i zacząłem czytać jej zawartość. Poznałem, że to apelacja*.
Gdy przeczytałem kartkę jeszcze dwa razy, ponieważ  nie mogłem w to uwierzyć.
Ten chuj, który zgwałcił Sandrę, chcę, aby ponownie wszcząć dochodzenie w tej sprawie.
Nie wirze, kurwa nie wierze !
_____________________________________________
TAM TAM DAM ! XD Jak podoba
Wam się rozdział ? Dla mnie jest taki w miarę. Nie jest zły, ale perfekcyjny też nie jest.
Pisałam na asku, że mi się nie chcę, ani nic, ale po chwili wciągnęłam się w pisanie go i nie mogłam się oderwać by nawet zjeść kolację. Taki to sposobem jem ją właśnie teraz co nie wróży to zbyt dobrze mojej sylwetce. XD
Dziękuję Wam za tak dużą ilość wyświetleń oraz komentarzy i miłych treści zamieszczonych w nich ! Po prostu dziękuję ! Kocham Was ! <3
BUZIAAAKI :**
~Sandra~

22 komentarze:

  1. Super! Kiedy nn? xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Bombowy rozdział i nie mogę się doczekać nn

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawalisty <33 szybko dodawaj nexta c:

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajowy rozdział . Nie mogę się doczekać kiedy napiszesz nowy :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy next?! Zaczęłam czytać i nie mogłaś się oderwać. Superrrr piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział ! Nie mogę doczekać się kolejnego :)Pozdrawiam - @zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  7. meegaa ! <3 Nie mogę się także oderwać od tego opowiadania, bo jest cudowny . ;)) Czekam na next ! I gdybyś mogła to zajrzysz do mnie i zostawisz po sobie ślad ? ;* Dziękuję <3 http://looveeyoou.blog.pl/
    @a_misiek

    OdpowiedzUsuń
  8. Aw.. Doczekałam Się !! I Następny Mega Rozdział A TEN MOMENT KIEDY Niall Jest w pokoju małej.. Mmm. po prostu brak słów. ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział! Te Air Max'y są takie śliczne <3 Czekam na next x

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny!! Czekam na nn ^^
    craazygirll.blogspot.com
    evelinkaanddusia.blogspot.com
    + zapraszam jeszcze do obserwacji bloga, na którym będę pisać opowiadanie - badzsobabokazdyinnyjestjuzzajety.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdzial genialny. Przepraszam, ze wczesniej nie komentowalam, ale czasami nie mam cierpliwosci do robienia tego na telefonie. Kocham I czekam na nexa.
    she-is-afraid-of-love-one-direction.blogspot.com
    ride-fast-love-slowly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski! Czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  13. rewelacyjny !!!!! czekam na nexta.niedawno odkrylam twojego bloga i jest niesamowity.prosze next!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudooo! <3 Jak zawsze :) . Zapraszam do mnie :* http://lovehateonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. rewelka ! < 3 mega ; )
    wejdziesz i zostawisz po sobie komentarz ? ;* http://looveeyoou.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  16. Nadrobiłam rozdziały ! ♥
    Wszystkie są cudowne.
    Ten głupek ma wrócić do akcji?! Nigdy!
    Kocham.
    Czekam nn. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. http://ask.fm/CrazyLalaa <----- to jest jej ask.fm tam pytajcie kiedy doda rozdział ?

    OdpowiedzUsuń