piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 7




*Następnego dnia*
*** Sandra ***
Obudziłam się i momentalnie spojrzałam na zegarek.
- O już 12.- powiedziałam i obróciłam się w drugą stronę myśląc że tam jest Niall. Go tam nie było.
Przestraszona zawołałam go.
- Niall.
- Tak.?- dobiegł głos z dołu.
Od razu mi ulżyło myślałam że mnie tu zostawił. Nie przebierałam się tylko od razu zeszłam na dół po schodach przeciągając się. W połowie drogi poczułam miły zapach. Niall też był tylko w bokserkach to po co miałam się przebierać pomyślałam jak go ujrzałam
- Hej kotku, co robisz.?- zapytałam i cmoknęłam go w policzek.
- Śniadanie do łóżka dla nas, ale wstałaś.
- Oj kochanie, nie smuć zjemy go na kanapie również wspólnie i romantycznie uśmiechnęłam się i wzięłam nalałam sobie kawy z dzbanka i oparłam się o ladę kuchenną.
- Nie, ja nie mogę, po prostu nie umiem.- powiedział Niall i rzucił nóż na deskę i podszedł do mnie. był tak blisko że czułam na sobie jego oddech.
- Co się stało.?- zapytałam z troską.
- Po prostu nie mogę, muszę Cię pocałować. Jesteś taka seksowna że nie mogę się skupić na robieniu śniadania.- pocałował mnie zachłannie, ale i czule. Wziął mnie na ręce, ja dążyłam kubek odłożyć i zaniósł mnie na górę położył na łóżku i przykrył kołdrą.
- A teraz leż i się stąd nie ruszaj tylko leż, a ja idę zrobić śniadanie.- Uśmiechnął się.
- Kochanie, ale czemu.?
- Bo mnie rozpraszasz i cały czas czuje chęć przytulenia lub pocałowania Cię.
- Kochany jesteś.- kucnęłam na łóżku złapałam jego twarz w dłonie i złączyłam nasze usta.
Po 2 minutach Blondyn poszedł dokończyć detale na dół. I zostałam sama w pokoju. Postanowiłam że zadzwonię do Liv i Ali.
* Rozmowa z Olivią *
(J- Ja, A- Alice, O- Olivia).
O- Halo
J- Hej Liv co tam.?
O- Dobrze, a jak tam randka z Niall'em.
J-  Dobrze, najpierw przyjechała po nas limuzyna, co mnie trochę wkurzyło bo pewno dość dużo kasy wydał na to, a ja nie lubię ja ktoś na mnie wydaję, oprócz rodziców.- zaśmiałam się.- A no i zabrał mnie do domku w środku lasu, z tarasem i tam zjedliśmy kolacje która była 1 klasa. Potem Niall zaniósł mnie do sypialni i zaczęliśmy się namiętnie całować i zaczął mi powoli sukienkę rozpinać, ale powiedziałam mu że nie jestem jeszcze na to gotowa, bo mam traumę bo mnie inni faceci zmuszali. Ale on to zrozumiał. A mama zamiast piżamy spakowała mi tylko bieliznę. i wyszłam w niej a Niall gwizdał. położyłam się na jego torsie i chwilę porozmawialiśmy i zasnęłam. Rano obudziłam się sama i zeszłam na dół, ale długo ni pobyłam bo Niall zaniósł mnie na górę i położył na łóżku mówiąc że to ma być śniadanie do łóżka i że go rozpraszam bo ma wtedy ochotę na mnie.
O- Ale słodko, po tym co mi opowiedziałaś stwierdzam że Niall jest bardzo romantyczny i Cię kocha i to bardzo. Dobra ja muszę kończyć bo sprzątam, a wiesz jaka moja mama jest.
J- Ok to papa.
* Rozmowa z Alice *
J- Hej Alice. Co tam.?
A- A nic właśnie jemy z Harrym.- odpowiedziała mi i usłyszałam jakiś cmok w słuchawce- Harry rozmawiam.- powiedziała Alice.
J- To wy jesteście razem.?
A- Haha, jaka zdziwiona tak.
W tym momencie wszedł Niall do pokoju z tacą.
J- Dzisiaj wszystko mi opowiesz, ale teraz muszę kończyć bo mam śniadanie paa.
Rozłączyłam się.
- Mmmm, ale smacznie wygląda.- powiedziałam i zauważyłam gofry truskawkami, bitą śmietaną i całość polana sosem czekoladowym..
- Dla Ciebie wszystko.- pokazał szereg białych zębów.
Karmiliśmy się bardzo sprośnie, bardzo brudząc się przy tym.
- No to dzisiaj robimy.?- zapytałam wycierając się po posiłku.
- Gdzie tylko chcesz.- ucałował moje usta.- Jak ja kocham ich smak.- dodał oklejając się ode mnie.
- Kogo smak.?
- Twoich ust.- oblizał się.
- Haha, oj kochanie, ja też kocham smak twoich ust, ale bardziej. Ja Cię bardziej kocham.- Uśmiechnęłam się.
- Nie bo ja Cię bardziej kocham.-kłócił się. Zaczęliśmy się całować i przewracaliśmy się po całym łóżku, aż w końcu spadliśmy i zaczęliśmy się śmiać.
- Haha to bolało.- powiedziałam
- Bardzo.? Nic Ci nie jest.? Jedziemy do lekarza.?- zapytał przestraszony.
- Nie, nie, nie, nie,nie. Nic mi nie jest. Widzisz, każdy ma teraz z zespołu każdy ma dziewczynę.
- Jak to każdy, a Harry.?- pytał zaciekawiony.
- To już nie jest singiel, jest z Alice.
- Trzeba pogratulować Harry'emu.- zaśmiał się na co ja zareagowałam podobnie.
- Dobra ja idę się już ubierać.- oznajmiłam po czym wzięłam ciuchy na przebranie i ruszyłam do łazienki.

*** Oczami Niall'a ***
Ja ją tak bardzo kocham. Szczerze to ja nigdy tak nie kochałem. Mam wrażenie, że to jest dziewczyna moich marzeń i pozostanie na zawsze ze mną. Ta dziewczyna jest wręcz idealna. I trafiona w moim guście.Od razu gdy ją zobaczyłem na kolacji u Paul'a to mnie zatkało. Dziwie się że takie piękne istoty, kobiety istnieją na świecie.
Było już po 13, a ja nadal w bokserkach. Postanowiłem się ubrać. założyłem już koszulkę. i spostrzegłem misia z serduszkiem.
-Wariatka, ale moja i najpiękniejsza wariatka.- pomyślałem. Ubrałem spodnie i włożyłem rękę do tylnej kieszeni i wyciągnąłem jakąś karteczkę gdzie było napisane " I love you", a na odwrocie pisało " Dziękuję Ci za tak wspaniały wieczór". Normalnie się wzruszyłem. Łezki mi spłynęły i w tym momencie weszła Sandra. Wyglądała przepięknie. Z resztą ona zawsze pięknie wygląda.
Podszedłem do niej i ją mocno przytuliłem.
- Dziękuję Ci, nie musiałaś mi dziękować, to ja powinienem tobie dziękować za to że przyszłaś.- powiedziałem jej prosto w oczy. Widziałem w jej oczach łzy.
- Sandra ty płaczesz.?
- Nie.- zaprzeczyła i szybko wytarła łzę.
- Przecież widzę, nie płacz.- teraz mi popłynęły łzy.
- Pod jednym warunkiem, jak ty nie będziesz.-uśmiechnęła się.
- Dobrze.- złączyłem nasze usta w długim pocałunku.
*** Oczami Sandry ***
- Kochanie wiem gdzie dzisiaj pójdziemy.- powiedziałam.
- Gdzie.?
- Tutaj, zaprosimy znajomych i urządzimy ognisko. Co ty na to.?
- Mi pasuje. To teraz pójdziemy do swoich domów. Ja zaproszę chłopaków, a ty dziewczyny i twojego brata.
- Którego.?- zapytałam przestraszona że ma na myśli Matt'a na co ten się zaśmiał.
- Luca'a, nie Matt'a. Prędzej to wy byście się tutaj pozabijali niż dobrze bawili.- zaśmiał się.- To robimy tak.
Ty przekąski bo ja bym je prędzej je zjadł. Ja z chłopakami robię zakupy bo ty nie będziesz dźwigać z dziewczynami takich ciężkich torb. Emmmm, co tam jeszcze, ja z chłopakami rozpalimy ognisko i będziemy grać na gitarze i śpiewać, nas to mam na myśli chłopaków jak co, chyba że wy też będziecie chciały. A co powiesz na to żeby rozbić jeszcze namioty.?
- Oo świetny pomysł. To chodź zbieraj my się już. Niall.- zawołałam go gdy już odchodził.
- Tak.?
- A jak wrócimy jak limuzyna odjechała, a innego auta tu już nie ma.?
- Spokojnie na tyłach jest jeszcze moje auta.- uśmiechnął się.- czekam na dole.
- Dobrze zaraz będę.- powiedziałam. Poprawiłam fryzurę i zeszłam na dół. Wyszliśmy i wyjechaliśmy. Blondyn mnie podwiózł pod dom, pożegnałam się z nim.
- Sandra będziemy po was o 20, nie zapomnijcie śpiworów.- powiedział, uśmiechnął się i odjechał.
Weszłam do domu to od razu poszłam do mamy do kuchni.
- O cześć słonko jak było.?- zapytała zupełnie spokojnym głosem.
- O super było. A powiesz mi czemu nie spakowałaś mi normalnej piżamy tylko samą bieliznę i te ciuchy co mam na sobie.?- zapytałam opierając się o framugę i skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Jak to to ty piżamy nie miałaś.? Przecież Ci ją pakowałam.- powiedziała wycierając ręce o ścierkę.
- Aha, a kto się przy tej torebce kręcił.?
- Matt.- powiedziała spokojnie.- ale ja mu powiedziałam żeby nie ruszał. A torba leżała w pokoju.
- To ten gówniarz mi wziął wyciągnął piżamę. Nich ja go dopadnę.- powiedziałam i ruszyłam szybkim krokiem do góry i weszłam do jego pokoju. Ten se siedział jak gdyby nigdy nic.
- Ale masz przesrane.- powiedziałam i wzięłam go na ręce. Ten się próbował wyrwać, ale ja byłam za silna. Wyszłam z domu i poszłam w stronę lasu gdzie było potężne błoto. Wzięłam i go tam wrzuciłam i uciekłam śmiejąc się. Gonił mnie ja weszłam szybko do domu, a ten po chwili zaczął się dobijać a ja trzymałam je z całej siły.
- Dobrze Ci tak gówniarzu.- wykrzyczałam do niego.- Było mi nie wciągać piżamy z torebki.
- Ale to nie ja tylko Lucas.
- Ta zwalaj to na Lucas'a.
- Co ja.?- Zapytał Lucas, schodząc po schodach.
- Ty mi wyciągnąłeś piżamę z torebki.?- Zapytałam wpuszczają Matt'a do domu z błotem po kolana.
- Yyy... Ni...Nie to nie ja.- Jąkał się Lucas i odszedł podgwizdując.
- To ty.!- krzyknęłam i posłałam mu mordercze spojrzenie.
- No tak, ale proszę nie bij.- zaśmiał się na co ja wzięłam butelkę wody i wylałam ciecz na niego.
- No weź, zrobiłem to żebyście mieli romantycznie.
- Ta jasne, raczej żebym spaliła się ze wstydu. Aha zapraszam Cię na grilla Niall i chłopcy będą o 20, idziesz.?
- Eee, chyba Ni.- nie dokończył bo mu przerwałam.
- Będzie Vicki.- Uśmiechnęłam się do niego.
- Ok będę.- Zaśmiałam się i poszłam do siebie do pokoju. Zadzwoniłam do dziewczyn i tak jak przypuszczałam zgodziły się. Teraz pozostało mi zadzwonić do Vicki.
* Rozmowa *
( J- Ja, V- Vicki).
J- Hej Vicki, to ja Sandra, chciała byś może przyjść na grilla.? Będę ja całe 1D, ale Niall jest mój, a Harry Alice, a pozostali zajęci.- zaśmiałam się.- aha i będą jeszcze dziewczyny wiesz Ali i Liv aha i będzie LUCAS.- specjalnie podkreśliłam jego imię.
- Hej, pewnie, przyjdę.
- Vicki są jeszcze cztery sprawy. Pierwsza to proszę Cię uważaj żeby te pizdy za przeproszeniem nie śledziły, druga weź śpiwór bo to będziemy spać w namiotach, trzecia bądź u mnie o 18, a po czwarte podobasz się Lucas' owi- w tym momencie właśnie do mojego pokoju wszedł Lucas.
- Dobra będę pa.- rozłączyła się, a ja od razu się zwróciłam do starszego brara.
- Puka się.- powiedziałam
- Ta, a fajnie to mówić dziewczynie że podoba się jej bratowi.?
- A fajnie to grzebać w moich rzeczach.?
- A fajnie to się znęcać nad młodszym bratem.?
- A fajnie to podsłuchiwać.? Dobra nie będę się z tobą kłócić o 20 masz być pod domem, a teraz nara.- powiedziałam i wypchałam go z mojego pokoju. Zaczęłam się pakować i przebrałam się bo może się zimno zrobić. Zadzwoniłam do Niall'a czy chłopaki się zgodzili.
J- Hej kotek i jak chłopcy się zgodzili.?
N- Tak.
J- Bądźcie o 18 bo trzeba wszystko przyszykować ok.?
N- Dobra będziemy to papa.
J- Papa.- rozłączyłam się.
Poszłam na dół po przepisy na różne smakołyki, przekąski i potrawy na takie okazje.
Akurat szukałam dość długo, ale kiedy znalazłam do domu zawitały dziewczyny. Były znakomicie ubrane do tej okazji. Przywitałam się z nimi, a potem pobiegłam po Lucas'a żeby już schodził, ale spotkałam go już po drodze. Więc poszłam do swojego pokoju po  rzeczy i zeszłam na dół. Wyszliśmy z domu, a przed nimi stał już bus chłopców. Weszliśmy do niego i przywitałyśmy się. Ja usiadłam na kolanach głodomorka,
 Alice na kolanach loczka. Vicki obok Lucas'a, a Olivia obok Zayn'a i już przyjemnie gadali. Były z nimi też Eleanor i Danielle. Przedstawiłam się im tak jak pozostałe dziewczyny. Wszyscy normalnie se rozmawialiśmy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Gdy już dojechaliśmy na miejsce to dziewczyny wszystkie poszły do kuchni robić różne duperele, to chłopacy rozkładali namioty i rozpalali ognisko.
* 2 godziny później *
Wszyscy już siedzieli przy ognisku. Niall grał na gitarze a my śpiewaliśmy.
- Niall kochanie.- zawołałam.
- Słucham Cię.
- Mogę.?- wskazałam palcem na gitarę.
- Proszę.- uprzejmie się uśmiechnął i podał mi gitarę. Zaczęłam brzdąkać na niej i zaczęłam grać piosenkę What Makes You Beautiful. Wszyscy zaczęli śpiewać gdy już skończyłam brzdąkać to zaczęli mi bić brawa. Ja żeby było śmiesznie wstałam i się ukłoniłam. Bawiliśmy się gdzieś tak do 3 nad ranem i postanowiliśmy iść spać. Elka spała z Lou, Liam z Danielle, Ja z Niall'em, Vicki z Lucas'em, Harry z Alice, a Zayn z Olivią.
* Następny dzień *.
Obudziły mnie jakieś krzyki na dworze. Obróciłam się na bok i zobaczyłam pyśka jeszcze śpiącego. Ucałowałam jego policzek i wyszłam z namiotu. To co tam zobaczyłam przyprawiło mnie o ból brzucha ze śmiechu. Była tam Elka która goniła Louis'a z wiadrem wypełnionym wodą. A najlepsze było to że Elka miała całą mokrą głowę i krzyczała do Lou " Chodź tu kochanie umyjemy włoski, ty mi umyłeś z rana to ja Ci umyję". A super marchewka na to " ja tylko chciałem Cię obudzić bo mi się nudziło". Normalnie leżałam na ziemi i śmiałam się na cały głos tak że wszyscy wyszli z namiotów i spojrzeli na mnie.
- Z czego tak się śmiejesz.?- zapytała zaspana Ali.
- Popatrz na nich.- jakoś wypowiedziałam śmiejąc się bez przerwy. Gdy tylko na nich spojrzeli też leżeli na ziemi. Gdy już się uspokoiłam to poszłam zrobić z dziewczynami śniadanie, a chłopcy układali stoły.
* 3 godziny później*.
Właśnie już wracaliśmy do domu. Postanowiłam zaprosić Niall'a do siebie. Weszliśmy do domu, a mama i tata siedzieli w stołowym i wyglądali bardzo poważnie.
- Córciu dobrze że już jesteś musimy porozmawiać.- powiedziała mama.
- Dobrze, Niall idź do pokoju ja zaraz do Ciebie przyjdę.- musnęłam usta mojego chłopaka, a on posłusznie poszedł do pokoju.
- No co chcieliście mi powiedzieć.?- zapytałam jak gdyby nigdy nic.
- Usiądź skarbie.- powiedział tata.
- No usiadłam i co.?
- Słuchaj - zaczął tata.- bo my ... bo ty... jesteś adoptowana, musieliśmy Ci to powiedzieć. Nie chcieliśmy Cię okłamywać całe życie. Ale wiedz że jesteś naszą córką i zawsze nią będziesz.- Jak mi to powiedzieli to cały świat mi się zawalił, do oczu napłynęły mi łzy.
- Wy se ze mnie chyba jakieś jaja robicie.? Gdzie jest ta ukryta kamera.?
- Córciu to prawda.- wtrąciła mi się mama.
- JAK TO ADOPTOWANA.?!- Krzyknęłam z płaczem.- Czyli nie jesteście moimi rodzicami.? Byłam.. przepraszam jestem sierotą.? Nie ja w to nie wierze, to nie może być prawda. I dopiero teraz mi o tym mówicie.?
- Wcześniej byłaś za młoda żeby Ci to powiedzieć.- podeszła do mnie ma... Obca pani do mnie i złapała moją rękę, a ja się wyrwałam.
- Niech pani mnie nie dotyka.- Krzyknęłam na kobietę wcześniej mającą ją za swoją matkę.
- Ja wy to sobie wyobrażaliście.? Że ja powiem nic się nie stało.?- Wykrzyczałam i pobiegłam do swojego pokoju. Trzasnęłam drzwiami, zsunęłam się po nich i schowałam twarz w dłoniach. Momentalnie do mnie Niall podszedł.
- Kochanie co się stało.?- zapytał z troską.
- Nie ja w to nie wierze.- powiedziałam przez łzy.
- W co nie wierzysz.? Co się stało.?
- Ci ludzie mnie okłamywali całe życie. Ci ludzie są dla mnie obcy. To nie jest moja rodzina. To nie są moi rodzice. JESTEM ADOPTOWANA.!!!!!- Wyjaśniłam mu i pod koniec krzykłam, cały czas szlochając.
- Jak to.? Kochanie wszystko będzie dobrze.- pocieszał mnie.
- Gówno będzie, a nie dobrze. ie jesteś w tej sytuacji więc gówno wiesz.!- krzykłam mu prosto w twarz.- Przepraszam.- przeprosiłam chwilę później. Do mojego pokoju ktoś zapukał, to nie był ktoś to była kobieta która podawała się za moją matkę.
- Kochanie daj nam to wszystko wyjaśnić.- dobijała się do mojego pokoju ta obca kobieta. Otworzyłam jej drzwi i wykrzyczałam prosto w twarz.-
- Nie mów do mnie kochanie. Żadne kochanie. Kłamaliście mnie całe życie. Ja myślałam że jesteście moją rodziną. Nie chcę was znać, was wszystkich.
- Córciu nie mów tak.?- Powiedziała zapłakana mama.
- Żadna Córciu, nie jestem twoją córką rozumiesz.? Jak mam mówić.? Jak całe życie żyłam w kłamstwie.? Od jutra mnie już tu nie ma wiedz o tym.- zamknęłam jej drzwi przed nosem. Wzięłam torbę i zaczęłam pakować swoje rzeczy do torby nadal płacząc.
- Sandra nie podejmuj tak pochopnej decyzji. Zastanów się nad tym jeszcze raz, prześpij się z tym. Co jak co, ale zawszę będę przy tobie. W każdej dobrej i złej chwili.- Mówiła do mnie Niall, a ja nadal się pakowałam. Nie mogłam już i usiadłam na brzegu łóżka i schowałam twarz w dłoniach.
- Jak oni mogli mi to zrobić.? Jak mogli mi nie powiedzieć od razu.? Tylko okłamywać mnie  całe życie.?
- Tssii, wszystko będzie dobrze- uspokajał mnie Niall i pocałował w głowę. Położyliśmy się na łóżku, ja ułożyłam głowę na jego torsie i zasnęłam.


_________________________________________________________________________________
Koniec na teraz, później dodam jeszcze jednego,a może dwa jak będzie coś tam komentarzy to na pewno dodam, a jak nie będzie to się jeszcze zastanowię pyśki. Jak wam się podoba.? Jest takie powiedzenie "wszystko co dobre szybko się kończy" czy jakoś tak. Komentujcie błagam.;*
Pozdrowionka.<3
Kocham Was.:***




Sandru.♥

czwartek, 14 lutego 2013

Rozdział 6


*** Oczami Harry'ego ***
Co ja zrobiłem.? Alice uciekła z płaczem. Jaki ja jestem głupi. Co ja sobie myślałem że rzuci mi się na szyję i
będziemy żyli długo i szczęśliwie.? Ze wściekłości kopnąłem w furtkę od bramy. Wściekły poszłem do domu.
Wszedłem bardzo gwałtownie i trzasłem drzwiami. Chłopaki się na mnie mnie popatrzeli z zaskoczeniem w oczach.
- Co się tak gapicie.? Nie widzieliście nigdy zdenerwowanego człowieka.?- zapytałem wręcz wykrzyczałem i poszedłem
na górę do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko i wyciągnąłem telefon i napisałem sms'a do Alice z przeprosinami,
ale nie go wysłałem bo jeszcze bardziej pogorszę sprawę. Chciałem posłuchać piosenek na telefonie bo to zawsze mnie uspokaja,
więc wstałem i skierowałem się w stronę biurka bo w szufladzie mam słuchawki. Wziąłem słuchawki i zamknąłem szufladę z całej siły,
ale z palcami i przytrzasnąłem je.
- Kurwa, Ała. Ja pierdole, ale boli.- wykrzyczałem chyba na cały dom. Do pokoju wparował Lou i zobaczył mnie
trzymającego się za rękę.
- Co się stało.- zapytał przestraszony.
- Ręka, boli, Ała.- wysyczałem bo nie umiałem powiedzieć bo tak mnie bolało.
- Trzeba do szpitala jechać.- Wykrzyczał Liam.
- Nigdzie nie jadę.- Sprzeczałem się z nimi.
- Ciebie chyba posrało. Ubieraj kurtkę i jedziemy.- wtrącił się Zayn.
Zeszliśmy na dół i wsiedliśmy do auta. Liam prowadził. Dotarliśmy już do szpitala.
- Dzień dobry, my tu jesteśmy bo kolega se przytrzasnął szufladą rękę i to bardzo mocno.- powiedział Lou.
- A dzień dobry proszę pokazać.- podszedłem do lekarza i pokazałem mu rękę, ten się skrzywił i zasyczał.
- tsss, uuu, to nieźle pan przytrzasnął tą rękę. wszystkie cztery palce złamane, trzeba tutaj gips założyć.
- Co gips.? Nie,nie nie ma mowy.- wykręcałem się. Chciałem wyjść, ale Lou mnie złapał za rękę i pociągnął i posadził na krzesło.
- Proszę mu zakładać ten gips.- powiedział Lou.
- Dobrze, ale musicie państwo wyjść.
  * W tym samym czasie u Alice *

Olivia już u mnie była i opowiedziałam jej wszystko. Ta mi zaś powiedziała że jak go kocham to nie powinnam tego przekreślać
i się nie przejmować tabloidami tylko sprubować. Nie wiem czy mam spróbować, ale wiem że go kocham.
Nie wiem jak to możliwe że tydzień go znam, a już się w nim zakochałam. Ale zaraz, zaraz on się we mnie zakochał,
a ja go nie znam od tygodnia tylko od tego mometu kiedy przyszedł do x factor. Już wtedy miałam motylki w brzuchu.
Powiem mu to co do niego czuję. Już teraz zadzwonię.
* Rozmowa * (J- Ja, H-Harry)
J-Halo Harry.?
H- Tak, Alice.?
J- Tak chciałabym Cię prze- nie dokończyłam bo mi przerwał.
H- Alice chciałbym Cię przeprosić ała boli za to że Ci tak prosto z mostu powiedziałem.
Proszę pana tu nie wolno rozmawiać próbujemy panu założyć gips.
J- Co Harry co Cię boli.? Gdzie ty jesteś.? Jaki gips.?- pytałam przestraszona.
H- Długa historia, opowiem Ci ją kiedy indziej, jeżeli będziesz chciała.
J- Jak wrócisz nie wiem skąd to proszę przyjdź dzisiaj do mnie. Od razu muszę Ci coś powiedzieć. Pa.
* koniec rozmowy *
Rozłączyłam się
- Boże co się stało.?- zapytałam sama siebie. Teraz uświadomiłam sobie że na prawdę go kocham. Nie wiem tylko czemu dopiero teraz jak doszło
do jakiegoś nieszczęścia. Nie umiem wytrzymać tak się o niego martwię.

*** Oczami Harry'ego ***
Zdziwiło mnie to że Alice do mnie zadzwoniło, ale bardzo ucieszyło, bo wiem że nie jest na mnie zła. Ale o co chodzi po co mam do niej jechać, co chcę mi powiedzieć.
Tego to ja się dowiem jak pojadę do niej.
Wyszedłem już z gabinetu z gipsem.
- Harry coś ty narobił.? Odwaliło Ci kompletnie.? - czepiał się mnie Lou.
- Lou daj mi spokój nie mam ochoty teraz rozmawiać, a jak mnie teraz będziesz denerwować to zobaczysz jak to jest żyć bez marchewek i jak bo z gipsu.- zaśmiałem się, a chłopaki
 zareagowali tak samo.
- Dobra, dobra będę już cicho.- powiedział Lou
- Liam wiesz gdzie mieszka Alice.?- Zapytałem po chwili gdy już usiedliśmy w aucie.
- No wiem, a co.?
- Zawieziesz mnie tam.?
- Dobra.
Po 10 minutach byłem już pod domem Alice.
- O której będziesz.?- zapytał Liam.
- Nie wiem może za godzinę.- Powiedziałem i poszedłem pod drzwi i zapukałem.

*** Oczami Alice ***
Gdy usłyszałam że ktoś puka do drzwi serce mi stanęło bo wiedziałam że to Harry. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Harry'ego.
Na sam jego widok się ucieszyłam i rzuciłam się na jego szyję.
- Harry.- pisnęłam i pocałowałam go z języczkiem, czułam że był zdezorientowany, ale powoli to mijało pogłębiał pocałunek.
Odczepiłam się od niego i się uśmiechnęłam. I zaczęłam wypytać.
- Harry co się stało.? Co ty zrobiłeś z ręką.?- Wpuściłam go jak tylko zapytałam. Usiedliśmy na kanapie, a ten wszystko mi w szczegółach opowiedział.
- Czyli to moja wina.? Hazz przepraszam naprawdę, ale zaskoczyłeś mnie tą wiadomością i...- nie dokończyłam bo zielonooki mi przerwał namiętnym pocałunkiem.
- Nie przepraszaj to moja wina, nie powinienem Ci tak wyskakiwać z tym.
Wzięłam jego twarz w swoje ręce i powiedziałam.
- Harry to jest tylko i wyłącznie moja wina nie powinnam uciekać. Aha i jeszcze coś Kocham Cię.- Złączyłam nasze usta. Poczułam jak się uśmiecha.
Odsunął się ode mnie na parę centymetrów i powiedział.
- Ja ciebie też kocham.- Hazz oparł się o oparcie kanapy i włączył telewizor. Ja przytuliłam się do niego i położyłam głowę na jego torsie. Po chwili zasnęłam.

* tym czasem*

*** Oczami Sandry ***
- Boże jest 20:50 a o 21 Niall będzie po mnie, a ja jeszcze nie gotowa.- Mówiłam sama do siebie, a zarazem grzebałam w szafie.
- Jest mam.!- Wykrzyczałam i wyciągnęłam śliczną sukienkę z szafy. Mama wparowała do pokoju.
- Co masz.? I czemu tak się drzesz.?- zapytała.
- Bo znalazłam w tym całym syfie w mojej szafie idealną sukienkę na kolacje z Niall'em.- zaśmiałam się,a mama zareagowała tak samo.
- Szybko się ubierz a makijaż i włosy zostaw mi.- powiedziała z uśmiechem moja rodzicielka.
Właśnie kiedy mama skończyła poprawiać detale w całym domu rozległ się dzwonek. Mama pobiegła otworzyć a ja się przeglądałam w lustrze.
- Sandra Niall już jest.- usłyszałam jak mama mnie woła.
Błyskawicznie zeszłam na dół, a Niall drugi raz przyglądał mi się ja w obrazek.
- Hej. Niall obudź się.-uśmiechnęłam się i pstrykłam palcami, a ten się "obudził".
- Zaś to zrobiłeś.
- Ale że co.?
- To że stałeś i patrzyłeś się we mnie jak zahipnotyzowany.
- Co ja na to poradzę że ty zawsze tak pięknie wyglądasz.- zachichotałam.
- Ty też wspaniale wyglądasz. 
Podeszłam do niego i poprawiłam mu sweterek i musnęłam jego malinowe usta.
- Jakie to słodkie.- odezwała się mama.
- Wiem.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- No to idziemy.?- zapytał.
- Tak.
Wyszliśmy z domu i ujrzałam do limuzyny.
- Niall limuzyna.?- zapytałam zdziwione.
- No, jak widać kochanie ty zasługujesz na najlepsze.
- Niall ile ty na to wydałeś.? Nie lepiej jak pojedziemy normalnym samochodem.? 
- Nie, już załatwiłem i nie marudź kochanie.- uśmiechnął się.
- Oj dobrze.- weszliśmy do długiego auta.
- To jak kochanie gdzie jedziemy.?- zapytałam.
- To niespodzianka.
- No powiedz proszę.- przybliżyłam swoje usta do niego i pocałowałam czule, wyczułam że się uśmiecha to przestałam.
- A teraz.?- zapytałam ponownie.
- Nie powiem.- uśmiechnął się słodko.
- Ja się tu postarałam nad pocałunkiem, a ty mi nie chcesz powiedzieć. Weź foch.- obróciłam się, ale nie mogłam i wybuchłam śmiechem  na co Niall tak samo. Przytuliłam się do blondasa.
- Jesteśmy już na miejscu. powiedział kierowca. Niall jak dżentelmen otworzył mi drzwi i się ukłonił.
- Dziękuję panu.- wyszłam z klasą. Ale potem się zaczęliśmy śmiać. Jak już przestaliśmy się śmiać to spojrzałam gdzie mnie mój chłopiec zabrał. Jak to zobaczyłam to mnie po prostu zamurowało.
Był tam mały drewniany domek z tarasem. Taras był przystrojony czerwonymi lampkami w kształcie róż.
Na tarasie znajdował się stół i krzesła, prawdopodobnie na kolacje. Do drzwi domku prowadziły płatki róż. A cały domek znajdował się w środku lasu gdzie fanek by nie było i nie będzie. Obok domku było jezioro przy którym można było posiedzieć. 
- Niall to jest niesamowite. Ty to sam zrobiłeś.?
- Z małą pomocą.
- Nie musiałeś, dziękuję.- podeszłam do niego założyłam ręce mu na szyje a ten złapał mnie w pasie i zaczęliśmy się czule całować.
- Dla ciebie wszystko. 
- To ja się boję jak nadejdą walentynki.- zaśmialiśmy się i poszliśmy ścieżką tam gdzie prowadzą płatki róż.
Płatki prowadziły do wejścia na taras. Po zjedzeniu przepysznej kolacji Niall zaniósł mnie na rękach do sypialni. Gdy byliśmy już w sypialni utknęliśmy w pełnym miłości czułym i namiętnym pocałunku. Położyliśmy się na łóżku, Niall powoli odpinał zamek od sukienki.
- Niall... przepraszam nie mogę, nie jestem gotowa.- usiadłam na brzegu łóżka.
- Dobrze, nie będę Cię zmuszał, zrobimy to jak będziesz gotowa.- Usiadłam po turecku na łóżku, a Niall na przeciwko mnie.
- Dziękuję.- złapałam jego podbródek i delikatnie pocałowałam.
- Nie masz za co.
- Mam, bo znając innych by mnie zmuszali jak zawszę, ale uciekałam.- posmutniałam
- Kto.? Ja im zaraz dam.- oburzył się.
- Tsii, to już było dawno.- zakryłam palcem jego usta.
- Nie wiem jak możne takie coś robić tak wspaniałej dziewczynie.- pocałował mnie.
- Kocham Cię.- Powiedziałam mu prosto w oczy.
- Kocham Ciebie też.- odpowiedział mi.
- Dobra musimy się już zbierać.- powiedziałam.
- Nie musimy. Załatwiłem już to z twoją mamą. Jutro nie macie szkoły, tylko macie wolne bo jest jakaś konferencja i podsumowanie ocen i takie tam duperele. Więc nie musisz wracać do domu.- ukazał swój śnieżnobiały uśmiech.
- Ale muszę się w coś przebrać do spania.
- W szafie masz ciuchy do spania i na jutro.
- Kiedy ty to zdążyłeś zrobić.?- zapytałam uśmiechając się.
- Dobra to kto idzie pierwszy do łazienki.?- zapytał.
- Ty idź bo muszę coś jeszcze zrobić.- uśmiechnęłam się.
Niall wziął bokserki i wszedł do łazienki, ale po chwili wyłonił z niej głowę.
- Sandra.- zawołał mnie.
- Tak.?
- Kocham Cie.- uśmiechnął się.
- Ja Ciebie też Kocham.

Gdy Niall już całkowicie wszedł do łazienki i brał prysznic i se tam coś podśpiewywał, to ja rysowałam rysunek dla niego jak bardzo go kocham. Jak już narysowałam wsunęłam mu go do kieszeni w spodniach i wyciągnęłam z torebki średniej wielkośći misia z sercem na którym pisało Kocham Cię. Położyłam go na spodniach przyszykowanych na jutro i przykryłam to jego t-shirt'em. Właśnie w tym momencie wyszedł Pysiek. To ja poszłam do łazienki pośpiewując.
Weszłam do łazienki i wychyliłam na chwile swój ryjek i zawołałam Niall'a.
- Niall.
- Słucham Cię myszko.
- Kocham Cię.- zaśmiałam się.
- Ja cię też.
Kiedy wyszłam z pod gorącej wody to wyciągnęłam to co miałam przyszykowane to się załamałam. Mama zamiast zwykłej piżamy dała mi samą bieliznę.
- Ja ją chyba zabije.
- Kochanie mówiłaś coś.?
- Nie nic.- Wykręciłam się, myślałam że nie usłyszy.
No nic trudno ubiorę ją, przecież Niall mnie do niczego zmusi, ani nic mi nie zrobi.
Nie mam się czego obawiać.- pomyślałam
Gdy wyszłam z łazienki ujrzałam Niall'a siedzącego na łóżku patrzącego się wcześniej na drzwi od łazienki a potem na mnie. Chyba czekał aż wyjdę. Niall gdy mnei zobaczył to zagwizdał.
- Hahaha, kochanie bardzo śmieszne.- powiedziałam po czym podeszłam do niego bardzo seksownym krokiem i pocałowałam przygryzając jego wargę.
- Kochanie, ale ty jesteś seksowna.- powiedział mój książę.
- Słodki jesteś.- Weszłam pod kołdrę i położyłam się na torsie ukochanego. Poczułam jego rozgrzane ciało.
ułożyłam głowę na jego klacie.
- Wiesz jak ja się bardzo cieszę, że Cię poznałam, że jesteś teraz przy mnie. W ogóle wiesz jak ja Cię nieziemsko kocham.?- Zapytałam podnosząc głowę z jego torsu i patrząc się w jego błękitne oczy.
- Wiem, a ty wiesz że nigdy nie miałem takiego szczęścia u boku, że nigdy nie miałem takiej pięknej kobiety u swojego boku, w ogóle nigdy nie kochałem nikogo tak bardzo jak Ciebie.
- Nie nie wiem.- zaśmiałam się.
Niall czule musnął moje usta i ponownie zapytał.
- A teraz wiesz.?
- Teraz tak.- ułożyłam ponownie głowę na jego torsie i momentalnie zasnęłam.



_________________________________________________________________________________
No i jest 6. Ale się w nim rozpisałam masakra. Miałam taki pomysł na rozegranie tego tutaj że musiałam wszystko rozpisać. Dziękuję wam, że to czytacie. Błagam komentujecie. Pozdrowionka.<3
Kocham Was.<33


Komment.♥



Sandru.♥

Rozdział 5



Byłyśmy już pod gabinetem dyrektora. Zapukałam.
- Proszę- dobiegł głos z pomieszczenia.
- Dzień dobry proszę pana- przywitałyśmy się równocześnie. Gdy dyrektor nas zobaczył zrobił wielkie oczy. No tak zawsze byłyśmy wzorowe uczennice. U " wielkiego szefa " jesteśmy dopiero 2 raz.
- Dzień dobry dziewczynki, co was do mnie sprowadza.
- Hmm. Pani Garris nas tu wysłała bo śmiałyśmy się na całą salę, dałyśmy żaby Helen i Evie na głowę, a no i jeszcze miałyśmy zamiar im dać żabie serca do torebek.- wymieniała Olivia. Ja za to cały czas chichotałam dziewczyny podobnie tak jak i dyrektor.
- Dobrze dziewczyny tym razem nic wam nie zrobię, ale następnym razem dzwonię do rodziców, rozumiecie.?
- Tak, dziękujmy panu.- Uśmiechnęłyśmy się i wyszłyśmy. Pod gabinetem stały już Helen i Eva.
- Pożałujecie tego.- wysyczała Eva.
- No niby czego.? Że to wy mi chciałyście dać żabę na głowę.?- zapytałam ironicznie.
- Tak chodź by tego. Myślicie że jesteście lepsze od nas.?- wtrąciła się Eva.
- Hahahah, o wiele, my przynajmniej nie jesteśmy takie puste jak wy.- zaśmiałam się.
- Pfii, mówię wam miejcie się na baczności.- prychła Eva.
- A co zabijesz nas.? Że co mścisz się na mnie że mam chłopaka.? Który się o mnie troszczy.? Że mnie kocha.?- zapytałam już bardzo zezłoszczona.
- Wowowo, Sandra uspokój się, nie jest tego warta.- przerwała mi Ali.
- Masz racje chodźmy stąd.- odeszłyśmy.
- Zobaczysz że pożałujesz tego.- wykrzyczała Eva gdy już byłyśmy dość daleko. Zacisnęłam zęby i pięść bo bym tam podeszła i jej przypier**liła.
Reszta lekcji minęła dość szybko minęła.

*** Oczami Alice ***

- Sandra na przyszłość się tak nie denerwuj, one nie są tego warte, nie są warte twojego gniewu. Dobra, a teraz opowiedz jak ci jest z Niall'em.- powiedziałm
- No może masz racje.
- No ja mam zawsze rację.
- Dasz mi skończyć.?- zaśmiałam się- No a z Niall'em jest mi dobrze, chodzimy dopiero jeden dzień, ale już zauważyłam że się o mnie bardzo troszczy. Widziałyście jak mnie przyniósł pod salę.? No to właśnie ja chciałam pobiec,  to on mi nie pozwolił bo jak będę biegła to mogę się przewrócić i coś sobie zrobić.
- Ale słodkie.- powiedziała Liv.
- No a jak tam z tobą i Zayn'em.?- Zapytała zaciekawiona Sandra.
- A co ma być.? Zwykły kolega.- dziewczyna posmutniała.
- Kolega.? Przecież widać jak się na ciebie patrzy a ty na niego. Mówię Ci coś z tego będzie- wtrąciłam się.
- No, ale on chodzi z Perrie i wiesz.
- Mów se co chcesz, coś z tego będzie koniec kropka.- powiedział San i się zaśmiały, a my zareagowałyśmy podobnie.
Doszłyśmy już do miejsca gdzie zawsze się żegnamy, pożegnałyśmy się i dziewczyny odeszły.
Gdy dochodziłam już do domu spostrzegłam znaną mi sylwetkę. Gdy podchodziłam co raz bliżej to wydawało mi się że to Harry. Ta chyba mnie posrało żeby Harry Styles ze znanego Boysbandu One Direction stoi pod moim domem. A jednak, to Harry, ale co on ty robi.?
Weszłam już przez bramę i podeszłam do loczka. Ten stał tyłem do mnie, więc postanowiłam że go przestraszę.
- Buuuu lokaty. złapałam go w pasie i przestraszyłam.
- Aaaaaaa, co jest.? Co się dzieje.?- zapytał zdezorientowany.
- Spokojnie to tylko ja.- śmiałam się.
- Bardzo śmieszne.- uśmiechnął się.
- Dobra, ale teraz na serio, co robisz pod moim domem.?
- Bo chciałem się zapytać czy...czy...czy...-jąkał się.
- Czy.?
- Czy poszłabyś ze mną na spacer.?- wydusił z siebie uśmiechając się i pokazując te swoje niebiańskie dołeczki.
- Pewnie, ale się muszę przeprać.- zgodziłam się.- Chodź wejdź.
- Już jestem.
- Dzień dobry.
- Dobrze że jesteś, mam dzisiaj na nocną zmianę, będziesz sama w domu.- Rodzicielka wyszła z kuchni i wycierała ręce o ściereczkę.
- A dzień dobry, kochanie to ten chłopak o którym tak mówiłaś.?
- Mamooo.- posłałam zabójczy wzrok na kobietę na co Harry się zaśmiał.
- Dobrze, dobrze już będę cicho, zostajecie na obiedzie.?
- Nie ja tylko przyszłam się przebrać i idę na spacer.- Pobiegłam do pokoju, a Hazzę zostawiłam z mamą. Już się boję że mama coś mu nagada na mój temat.
Kiedy weszłam do pokoju to od razu mój pyszczek zaczął mi się cieszyć. OO boże w co ja się ubiorę.? Zaczęłam panikować i łazić po całym pokoju. Alice spokojnie. Podeszłam do szafy to że było dość ciepło wybrałam coś takiego przewiewnego, ale nie za cienkiego, mamy środek wiosny. Ubrałam się, ale podarowałam sobie torebkę.
Jak zeszłam na dół to ujrzałam zielonookiego i moją mamę siedzących na kanapie, jak pokazywała mu moje zdjęcia z dzieciństwa.
- Mamo co ty robisz.?- zapytałam dość zła.
- Pokazuję Harry'emu twoje zdjęcia z dzieciństwa.- Uśmiechnęła się.
- Super, ty każdemu chłopakowi pokazujesz moje zdjęcia.- zaśmiałam się.
- Mamo to na którą idziesz do tej pracy.?
- Na 19, a ty o której będziesz.? Jest już 15:50.
- No gdzieś tak będę o 19, bo jeszcze się zatrzymamy w Nando's i Starbucks'a. Co nie Harry.?
- Yyy, tak.-Uśmiechnął się.
- No to chodź.- powiedziałam, uśmiechnęłam się po czym Harry wstał i wyszliśmy.
- Fajnie wyglądałaś w dwóch kucykach.- Mówił śmiejąc się.
- Wiem.- Zaśmialiśmy się razem. Dochodziliśmy powoli do kafejki, ale Hazzę rozpoznały fanki i nas otoczyły.
Słyszałam jak do mnie mówiły że loczek jest ich, żebym nawet nie próbowała z nim być, ale ja to miałam gdzieś. Wreszcie fanki odeszły i weszliśmy do pomieszczenia. zamówiłam se szejka czekoladowego, a Harry truskawkowego. Usiedliśmy przy stoliku i mile se rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy z 2 godziny, a ja wypiłam już 4 szejki, a on jeszcze drugiego nie wypił.
- Dobra Harry ja muszę się już zbierać.- przyznałam nie chętnie.
- Ja cię odprowadzę.- uśmiechnął się.
- No dobra, teraz już chodź.
Byliśmy już u mnie pod domem. 
- No to pa.- powiedziałam z uśmiechem.
- Pa.
Już chciałam odchodzić kiedy lokaty złapał mnie za nadgarstek przez co gwałtownie wylądowałam na jego torsie.
*** Oczami Harry'ego***
Musiałem jej to powiedzieć, musiałem jej powiedzieć że mi się podoba. Ale się boję, boję się odrzucenia. Patrzyliśmy sobie z Alice prosto w oczy. W jej oczach widziałem strach. Nie wiem czego się bała, ale wiem że ma piękne oczy. Staliśmy tak chyba w 5 minut.
- Alice Bo słuchaj, ty mi się podobasz, chciałbym, abyś została moją dziewczyną.- Powiedziałem jej w końcu co do niej czuje. Czułem już ulgę bo wyrzuciłem to z siebie, ale i też strach przed odrzuceniem.
***  Oczami Alice ***
To co usłyszałam po prostu mnie zamurowało. Ja mu się podobam.? Zwykła dziewczyna ze zwykłej rodziny. Nie wierze. Ale to nie może się udać. Boję się że będą plotkować o tym że niby chcę go naciągnąć na pieniądze, że go potem zostawię. Ja też do niego czuję coś bardzo głębokiego, ale czy to jest miłość.? Nie to nie może się udać, tabloidy od razu będą o tym gadać. Stałam przed nim z łzami w oczach.
Chciałabym bardzo spróbować, ale boję się, też tego że zrani mnie tak jak John. Że zostawi mnie dla innej.
Harry...ja...ja...ja. Przepraszam.- Odsunęłam się od loczka i pobiegłam do domu i od razu do swojego pokoju. Od razu chwyciłam swój telefon i chciałam dzwonić do Sandry, ale przypomniałam sobie że ma randkę z Niall'em,  a ja bym im tylko przeszkodziła, więc zadzwoniłam do Olivi.
- Halo- dobiegł dźwięk z telefonu.
- Cześć Liv, mogła byś do mnie wpaść to pilne.
- Dobra, będę o 20 czyli za 30 minut. pa.- Zgodziła się.
 

_________________________________________________________________________________
I jak podoba się.?  Za godzinę dodam kolejny.;D Co raz to więcej komentarzy jest.;D Dziękuję wam za to. 
Co tu do pisania.? Pozdrowionka.;DD
Kocham was.<3


Sandru.♥

środa, 13 lutego 2013

Rozdział 4




*** Następny dzień ***


*** Oczami Niall'a ***
Obudziło mnie szturchanie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Sandrę mówiącą do mnie.
- Niall, Niall, obudź się, zaraz się spóźnię do szkoły.- mówiła podniesionym tonem. Ja szybko wstałem i powiedziałem.
- Idź się szykuj, ja się tylko ubiorę i cię odwiozę.
- Dobra.- cmokła mój policzek, wyciągnęła z szafy jakieś ciuchy i poszła szybkim krokiem do łazienki.
- Na którą masz do szkoły?- zapytałem przez drzwi łazienki.
- Na 8:50
- To po co się tak śpieszysz jak jest za 10 ósma.?
- Bo nie chcę się spóźnić.- Ja tylko westchnąłem i się ubierałem, kiedy byłem już ubrany ktoś wszedł szybko do pokoju. Zauważyłem że to młodszy brat mojej dziewczyny.
- Cześć.- powiedziałem z uśmiechem. Ten się na mnie spojrzał zaskoczonym wzrokiem, po czym zbiegł i wykrzyczał.
- Mamo, mamo, na łóżku i Sandry siedzi chłopak z tej kolacji.- zaśmiałem się pod nosem i zauważyłem że Sandra wyszła już z łazienki. Popatrzałem na nią od góry w dół. Jak ją zobaczyłem to mnie zamurowało, nie mogłem się ruszyć, wyglądała tak pięknie. Byłem w nią wpatrzony jak w obrazek.

*** Oczami Sandry ***
Kiedy wyszłam z łazienki Niall zerwał się szybko z łóżka i popatrzał się na mnie od góry w dół, był we mnie wpatrzony jak w obrazek i nie mógł się poruszyć, przynajmniej tak mi się wydawało.
- Niall coś się stało.?- zapytałam zdezorientowana. Podeszłam do niego i pomachałam mu ręką przed twarzą i obudziłam do z "transu"
- Co mówiłaś.?- Zapytał.
- Tak, zapytała czy coś się stało. Stałeś i się nie ruszałeś.
- A no bo wiesz, ujrzałem Cię i mnie po prostu zamurowało. Wyglądasz tak pięknie, i cieszę się, że jesteś tylko i wyłącznie moja i nikt mi Ciebie nie zabierze.- powiedział, podszedł do mnie złapał w pasie i pocałował czule. Jak zwykle tę magiczną chwilę musiał ktoś przerwać.
- yghyymm, nie przeszkadzam wam może.?- zapytał zdenerwowany tata. Od skoczyliśmy od siebie i spojrzeliśmy na siebie i potem na tatę.
- Nie.- powiedzieliśmy równocześnie po czym spojrzeliśmy w dół.
- Może byście tak zeszli na dół na śniadanie i się trochę pośpieszyli bo Sandra się zaraz spóźni do szkoły.
- Paul.!- Krzyknęła rodzicielka z przedpokoju, weszła po schodach, podeszła do ojca i walnęła go po głowie gazetą, a my się zaśmialiśmy.
- Może byś dał im trochę prywatności, a nie gonił ich na śniadanie jak tobie kawa stygnie.
- Dobrze, dobrze już idę tylko nie krzycz.- powiedział po czym odszedł, a mama zamknęła drzwi.
- Oni tak zawsze robią.?- Zapytał mnie.
- No niestety, to na czym to skończyliśmy.? A tak na tym.- Potwierdziłam i złączyłam nasze usta w czułym pocałunku. Ktoś zapukał do pokoju i przerwaliśmy.
- Proszę.!- Krzyknęłam zdenerwowana. Lucas ukazał się w drzwiach.- Co znowu.?- posłałam mu zabójczy wzrok.
- Chciałem się zapytać czy mogę pożyczyć słuchawki na dzisiaj.- zapytał.
- Na biurku.- powiedziałam wzdychając.
- Przepraszam jeśli przeszkodziłem.- powiedział brat i poruszał śmiesznie brwiami, a ja wzięłam poduszkę i rzuciłam w niego.
- WYJDŹ.!- wykrzyczałam aż Niall przykrył uszy dłońmi.
- Już wychodzę, tylko nie krzycz.- wyszedł śmiejąc się. Ja spojrzałam na zegarek i zrobiłam wielkie oczy.
- Niall.! Już 8:20.
- Już.? Idziemy szybko.- Zbiegliśmy szybko na dół. Ja chwyciłam szybko kanapki do szkoły i przegryzłam coś na szybko i wyszliśmy.
Szliśmy do Niall'a szybkim krokiem po to by mógł wziąć auto. On mieszkał naprawdę blisko. Z 5 minut szliśmy i już byliśmy. Blondyn szybko powędrował do domu po kluczyki i błyskawicznie wrócił. Weszliśmy do auta i po paru minutach byliśmy. Była już 8:45, więc cmokłam ukochanego i wyszłam z auta, a on za mną po chwili wziął mnie na ręce.
- Niall co ty robisz.?
- Zanoszę cię do klasy, nie mogę pozwolić żebyś się spóźniła i możesz sobie coś zrobić biegnąc, np. złamać nogę. Gdzie masz lekcje.?- Uśmiechnął się.
- W sali 34.
Biegliśmy tak, poprawka Niall biegł, a wszyscy się gapili. Ale w dupie to miałam. Byliśmy już pod salą minutę przed dzwonkiem.
- Dziękuję.- złączyłam nasze usta w namiętnym, ale pełnym miłości pocałunku. Kątem oka zobaczyłam że każdy na nas się gapi.
- Kochanie, każdy się na nas patrzy.- przerwałam pocałunek.
- Nie obchodzi mnie to.- powiedział i musnął moje usta. Popatrzyłam mu się prosto w oczy.
- Kocham cię.- powiedziałam czule.
- Ja ciebie też.
Zadzwonił dzwonek na lekcje. Przytuliłam mojego chłopaka bardzo mocno i wciągnęłam woń jego perfum.
Helen i Eva patrzyły na mnie z pogardą, co nie ukrywam bardzo mnie cieszyło. Jak patrzy na mnie i mi zazdrości. Widziałam też, że Alice i Olivia się na mnie patrzą z opadniętymi szczękami.
- Dobra kochanie ja już lecę na biologie.- Powiedziałam i delikatne musnęłam jego delikatne malinowe usta.
- Papa, będę tęsknił.- uśmiechnął się słodko i widziałam jak znika w tłumie uczniów. Od razu do mnie podeszły moje przyjaciółki i wypytywały mnie.
- Jak to.? To wy razem.?.- Zapytała Liv.
- Tak , jesteśmy razem.
- Od kiedy.?- ponownie zapytały, ale tym razem oby dwie.
- No od wczoraj.
- Aaa, to dlatego cię wczoraj nie było.- Ali poruszała brwiami.
- Przestań, to jak siadamy za modnisiami i to my rzucam im żaby na głowy i jak będziemy je kroić to serca dajemy im do torebek.?- zapytałam tym razem ja.
- No a jak.- odezwała się Liv po czym przybiłyśmy piątkę i weszłyśmy do klasy. Tak jak byłyśmy umówione   siadłyśmy za Helen i Evą. Ławki były dla trzech. Nauczycielka rozdała żaby, jeszcze żywe więc możemy powiedzieć że same odskoczyły.
- Dziewczyny na trzy cztery.- powiedziałam.
- RY.- szepnęłam żeby nauczycielka nie słyszała. Rzuciłyśmy żaby a na całej sali rozległ się pisk.
My chichotałyśmy po cichu żeby nas nikt nie usłyszał. Ale ja nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem na całą salę.
- Sandra co Cię tak śmieszy.?- Zapytała zdenerwowana nauczycielka.
- No jak to z czego.? Z nich.
- To ty to zrobiłaś.?
- Nie.- z krzywiłam się.
- To jak to wytłumaczysz.? Jak wy za nimi siedzicie. I jeszcze się śmiejecie.
- Po prostu dała nam Pani żywe żaby i nad uciekły.- tłumaczyłam się jak by mi nie zależało.
- Sandra, nie kłam marsz do dyrektora.
- Ale to też ja.- wstała Olivia.
- I ja.- Wstała też Alice.
- Marsz we trzy do dyrektora natychmiast.- prawie, że wykrzyczała.
- Dobrze, powiedziałam z uśmieszkiem.
- Niech uważa bo jej żyłka pęknie.- powiedziałam do dziewczyn, ale niestety ta stara torba mnie usłyszała.
- Że co.?- zapytała jeszcze bardziej zdenerwowana.
- Co ja.? Ja nic nie powiedziałam ide do dyrektora jak Pani mi kazała i jeszcze do mnie pretensje.?- powiedziałam podniesionym tonem. A cała klasa zaczęła robić UUUUUU.
- Nie tym tonem młoda damo.
- Dobrze proszę pani.- prychnęłam po czym z dziewczynami się zaśmiałam i wyszłam.
Moim oczom ukazał się Niall siedzący na krzesłach przy sali, o dziwo już przebrany w inne ciuchy, co się dziwić.? Był autem a jest za 10 minut do dzwonka.
- Sandra co ty tu robisz.?- zapytał zdziwiony.
- Idziemy do dyrektora, raczej ty mi powiedz co ty tu robisz.?- zapytałam z uśmiechem.
- Czekam na dzwonek bo chciałam Cię zaprosić dzisiaj na kolację, a nie chcę czekać do wieczora. Zaraz, zaraz, do dyrektora.? Czemu.? Co zrobiłaś.?
- Jak co to zrobiłyśmy.- wtrąciła się Liv.
- Dobra to co zrobiłyście.?- zaśmiał się.
- Później ci opowiem. Teraz twoja niegrzeczna dziewczynka musi iść do dyrektora.- uśmiechnęłam się pocałowałam go w usta i chciałam już iść, ale ten złapał mnie za nadgarstek przez co napięcie się odwróciłam i wylądowałam na jego torsie.
- A zgadzasz się na kolację.?- zapytał.
- Zastanowię się.- Na to mój kociak pocałował czulę.
- A teraz.?
- Hmmm.- pocałowałam go.
- Czyli tak.?- zapytał, a ja się zaśmiałam.
- Tak głuptasie. A teraz wybacz, ale muszę iść.- pogłaskałam go po głowie.
- Dobrze to ja wygonie chłopaków z domu i przyszykuję romantyczną atmosferę.
- Hahaha, okey.- Zgodziłam się. Nie miałam innego wyboru, nie umiem odmówić tego jego słodkim oczkom.

_________________________________________________________________________________
Na teraz koniec, przepraszam was bardzo że dopiero teraz o godzinie 5:40, ale naprawdę nie miałam dziś czasu, bo była z mamą na zakupach, kupić parę rzeczy mojej babci bo do szpitala jedzie. Obiecuję że jeszcze dzisiaj dodam 2. Co raz to więcej jest wyświetleń, co mnie bardzo cieszy. Nawet głosów jest coraz to więcej, ale wciąż martwią mnie komentarze. Wiem, nie dawno założyłam tego bloga i od razu od was wymagam komentarzy. Ja po prostu chcę wiedzieć czy mam pisać dalej, czy wam się podoba, czy mam se dać z tym spokój. O to mi chodzi. Bardzo proszę dodawać komentarze. Mi bardzo na tym zależy. Dawajcie mi powody że moje siódme poty nie idą na marne. Zarwałam noc żeby napisać ten rozdział. Heh, jestem nie poważna, ale zależy mi na tym, aby ten blog był jak najbardziej fajny, więc proszę o komentarze. A jak rozdział podoba Wam się.? Jeszcze dwa pytanka do was. 1. Chcecie, aby nowa postać doszła.? 2. Chcecie za parę rozdziałów żeby była scenka +18.? Pozdrowionka.;**


Komment.;D


Sandru.♥

wtorek, 12 lutego 2013

Rozdział 3



- Pewnie, ale gdzie chcesz iść, 
- Hmmm, może na London eye.?
- Ok, mi pasuje, a no i jeszcze coś jeśli ty mnie kochasz a ja ciebie to my jesteśmy razem.?- Zgodził się i zapytał dukając się.
- No raczej.- uśmiechnęłam się.- No to idziemy - powiedziałam po czym złapałam rękę blondasa i ruszyliśmy.
Gdy byliśmy w połowie drogi Niall się zatrzymał.
- Co jest kochanie.?- zapytałam z troską.
- Mam lepszy pomysł gdzie iść.
- Gdzie.?
- Do mnie- powiedział i poruszał brwiami.
- Ty zboczuchu.- Klepnęłam go w ramię- Możemy iść do Ciebie położymy się na łóżku i...- Nie dokończyłam.
- iii.?- Zapytał Niall.
- Iii porozmawiamy i opowiemy coś osobie, ty głuptasie mój bez skojarzeń, jeszcze poczekasz.- droczyłam się z pyśkiem, a ten posmutniał.
Podeszłam do niego i czule pocałowałam.
- Lepiej.? Nie jesteś już smutny.?- Zapytałam z uśmiechem.
- O wiele.!- powiedział i złapał mnie w pasie i zaczął całować. Tą magiczną chwile przerwał paparazzi robiąc nam zdjęcie.
- Boże, jak oni mnie denerwują, najchętniej bym im przywalił.- powiedział pod nosem Niall myśląc że nie słyszę.
- Tetete, ja to słyszę i ani mi się waż. Chodź już.- pogroziłam mu palcem i złapałam za rękę po czym ruszyliśmy.
- Dobrze co tylko rozkażesz.- powiedział w czasie drogi.
Po chwili byliśmy u niego w domu po czym chłopakom opadły szczęki.
- To wy wy wy wy.... jesteście razem.?- Zapytał zacinając się Lou.
- Na to wygląda- powiedziałam po czym zaczęli gwizdać i bić brawa.
*** W tym samym czasie ***
 *** Alice ***
Koniec lekcji.
- Dziwne, Sandry dziś nie było, a widziałam ją pod szkołą z Niall' em kłócącą się z Helen. - powiedziałam
- Wiesz Niall i Sandra- Powiedziała Olivie ruszając brwiami.
- Haha no kumam.
Naszą miłą rozmowę przerwała Vicki.
- Hej dziewczyny, musicie ostrzec Sandrę przed Helen i Evę.
- Ale co jak, przed czym.?- zapytałam przestraszona.
- Szykują na nią plan żeby ją upokorzyć na biologii i rzucić jej żabę na głowę.
- Aha, dobra dzięki Vicki.- podziękowała Liv i się uśmiechnęła.
- Teraz poudaję że się  wami kłócę wiecie jakie one są.- stwierdziła.
- Co ty sobie wyobrażasz że jesteś najlepsza pfi. Cześć nie będę gdała z takimi ciamajdami.- udawała Vicki, odwróciła się napięcie i odeszła.
- Masakra współczuję tej Vicki, spoko jest, a nie może se nawet z nikim porozmawiać bo od razu puszczą plotę.- powiedziałam.
- No trudno, ale mam nadzieję że Vicki kiedyś będzie należeć do naszej paczki, a te flądry niech nam dupę cmokną.
- Hhahaha, Chciała bym.
*** Oczami Sandry ***
Leżeliśmy sobie tak na łóżku i rozmawialiśmy.
- O jejciu która już godzina muszę iść.- powiedziałam patrząc na zegarek.
- Odprowadzę Cię.- Powiedział Niall po czym wstał z kanapy napięcie i zasalutował.
- Dobrze kochaniutki chodź już.- powiedziałam po czym go pociągnęłam, ale ten mnie przyciągnął do siebie.
- Niall co ty robisz.?
- Chcę ci powiedzieć że cię kocham.- przyciągnął mnie do siebie i złapał w pasie.
- Oo jakie to słodkie- pomyśłam.
- Ja ciebie też kocham.- uśmiechnęłam się do niego i złączyliśmy swe usta ze sobą w czułym pocałunku.
 Tę magiczną chwile przerwał Hazz który chyba od początku przyglądał się temu zdarzeniu, bo nie zamknęłam drzwi.
- Oooo, gołąbeczki- powiedział Harry po czym Niall wziął poduszkę i w nigo rzucił i powiedział-
- Ty dupku przerwałeś mi tą piękną chwilę.
- A ty dziś rano zjadłeś moją porcję naleśników.
- Głodny byłem.
- No, a ja czułem głód żeby to powiedzieć, jesteśmy kwita.
- Hahaha wy się tak zawsze kłócicie.?- Zapytałam śmiejąc się.
- No bo on zaczyna- tłumaczył się niebieskooki.
- Dobra idziemy kotku bo mi się dostanie.- Uśmiechnęłam się.
- To chodź.- Wziął mnie na ręce i zaniósł na  dół, a jak próbowałam mu się wyrwać, ale to na marne bo jest silniejszy ode mnie.
- Dobra możesz mnie już puścić.?- Zapytałam
- Nie. Będę Cię tak niósł do domu- powiedział stanowczo. Pocałowałam go czule i chłopcy zaczęli gwizdać.
- A teraz.?- zapytałam ponownie przygryzając wargę. 
- Teraz tak.- uśmiechnął się i mnie puścił.
- Dziękuję kochanie.- podziękowałam po czym poszłam się pożegnać z chłopakami przytulasem i wyszliśmy.
Pan wiecznie głodny się zatrzymał i spojrzał w dół.
- Kochanie co jest.?- zapytałam zmartwiona.
- A ze mną się nie przytulisz.?- zapytał i popatrzał na mnie swoim zabójczym wzrokiem.
- Nie ja wolę to.- podeszłam i pocałowałam go w jego malinowe usta. 
- Od razu lepiej.- wyszczerzył ząbki w moją stronę i ruszyliśmy w stronę mojego domu. Pożegnałam się z ukochanym i weszłam do domu.
- Wróciłam.- poinformowałam domowników po czym mama wyłoniła się z kuchni i spojrzała na mnie.
- Coś się stało.?- zapytałam na co nie odzyskałam odpowiedzi tylko pytanie.
- Jak było w szkole.?- zapytała mnie mama unosząc brew. Wiedziałam już że wie że nie byłam dzisiaj w szkole, ale skłamałam.
- Dobrze, jak zwykle fura lekcji, a o co chodzi.?
- Ty już nie kłam mnie tutaj bo dobrze wiesz o co chodzi. Czemu Cię dziś w szkole nie było.?- zapytała rozzłoszczona.
- Ojeju, jeden dzień mi nie zaszkodzi.
- Dzisiaj ci popuszczę, ale następnym razem nie.
- Dzięki mamo- podeszłam do niej uradowana i cmoknęłam w policzek.
- A co ty taka rozweselona dzisiaj.?- Zapytał tata siedzący na kanapie.
- A no bo mam kogoś.
- Ooo, kogo.?- zapytali równocześnie rodzice.
- Noo, emmm, yyy. No ten...- nie umiałam się wysłowić.
- No mów dziecko- powiedziała mama
- No Niall.
- Że kto.?- zapytał zaskoczony tata i wypluł kawę z ust.
- Słyszałeś- powiedziała mama po czym podeszła do mnie i mi pogratulowała.
- Już ja mu urządzę pogawędkę.- Powiedział tata.
- Tatoo.- powiedziałam po czym poszłam do swojego pokoju i zalogowałam się na fb i poprosiła Liv o lekcje. Liv mi podawała a w miedzy czasie Ali do mnie napisała żebym uważała jutro na biologii i siedziała za Helen i Evą ponieważ mają zamiar mi dać żabę na głowę. Więc ustaliłam z Ali że to my im coś wywiniemy.
Odrobiłam lekcje i spojrzałam na zegarek.
- Już 19.?- zapytałam zdziwiona sama siebie.
- Muszę iść coś zjeść bo dzisiaj nic nie jadłam. Zeszłam na dół żeby zrobić se kolacje gdy ktoś zadzwonił do drzwi. postanowiłam otworzyć. W drzwiach ukazał się nie kto inny jak Niall.
- Hej skarbie- przywitał się ze mną buziakiem po czym wyciągnął zza pleców czerwoną róże. To były moje ulubione kwiaty.
- Hej skarbię. Nie musiałeś, kochany jesteś. Chodź wejdź
- Dzień dobry- przywitał się. Po czym rodzice odpowiedzieli.
- Niall chodź na słówko.- zawołał go jego menager a mój ojciec.
- Dobrze.
- Tatooo.- spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem.
- Idź przyszykować coś sobie i jemu do jedzenia, a znając Horanka to on dużo je i włóż różę do wazonu nie chcesz chyba żeby zwiędła.?- zaśmiał się.
- Dobrze, ale nie przesadzaj.- poszłam do kuchni.
*** Oczami Niall'a ***
- Co jest Paul.?- Zapytałem.
- Słuchaj, jak mi skrzywdzisz moją kochaną jedyną córeczkę to wiedz że będziesz miał wycisk na próbach. Jeśli chodź jedną łezkę uroni przez ciebie. Jak będziesz ją do czegoś zmuszał czego nie chce. To wiesz.
- Tak jest, za bardzo ją kocham żeby ją skrzywdzić. A jak uroni łzę ze szczęścia to też mam przechlapane.?- zaśmiałem się.
- Wtedy tak, ale z innego powodu nie.
Naszą konwersację przerwała moja piękna istotka.
- Kochanie chodź do mnie do pokoju.- posłała mi uśmiech.
- Już biegnę. Cześć Paul idę do mojej piękności. pożegnałem się po czym podszedłem do Sandry.
- Jakie to słodkie co nie kochanie.?- Usłyszałem rodzicielkę Sandry.
*** Oczami Sandry ***
Weszliśmy do mojego pokoju i postawiłam kanapki na biurku.
- Ładnie tu masz- powiedział Niall kładąc się na łóżku i bawiąc się moim misiem.
- Zostaw to- zabrałam mu misia kładąc się koło niego.
- Weeź- powiedział obrażony.
- Aha, ja myślałam że chcesz się pobawić ze mną.- powiedziałam i specjalnie posmutniałam.
Niall momentalnie się obrócił i powiedział.
- Kochanie nie bądź smutna.
- A dasz buziaczka.?- zapytałam robiąc słodkie oczka.
- Dam.- przybliżył się do mnie i nasze usta się złączyły w namiętnym pocałunku.
Przerwałam pocałunek.
- Kotku muszę się iść wymyć, będę za 20 minut.
- Będę tęsknić- zaśmiał się.
- Ja też.
20 minut później.
Wyszłam z łazienki i pierwsze co zobaczyłam to słodko śpiącego Niall' a.
Pocałowałam go w jego malinowe usta, a ten złapał mnie w pasie i nie wiem jakim cudem znalazł się na mnie.
Utonęliśmy w długim namiętnym pocałunku.
Przerwaliśmy i położyliśmy się naprzeciwko.
Utonęłam w tych błękitnych oczach. Jak ja go kocham, czuję się przy nim tak bezpiecznie. Nie wyobrażam sobie teraz życie bez niego. Uświadomiłam sobie że mam naprawdę wielkie szczęście że takiego kogoś spotkałam. A jeśli nie jestem dla niego idealna. Boję się tego, tego że mu się znudzę i zostanę zupełnie sama, sama jak palec. I co wtedy ze mną będzie.? Nie przeżyje bez niego. Już widzę te nagłówki gazet " Córka menagera romansuje z Niall'em Horar'em". Boję się że zniszczę mu karierę. W tym momencie popłynęła mi łza szybko ją wytarłam żeby Niall nie zobaczył, ale zobaczył.
- Kochanie ty płaczesz.?- podniósł się i zapytał z troską.
- Nie nie nie.- skłamałam.
- Przecież widzę, co się stało.?
- Obiecuj mi jedno, że nigdy mnie nie zostawisz, że ci się nie znudzę, że nie będziesz się mną bawić jak inni. Że zawsze będziesz przy mnie, a jak mielibyśmy się rozstać bo to uczucie wygaśnie to proszę cię rozstańmy się wtedy w zgodzie. Błagam- Mówiłam płacząc.
- Tsii, obiecuję, będziemy razem na zawsze rozumiesz, to uczucie nigdy nie zgaśnie, one jest za duże żeby wygasło rozumiesz.? A teraz nie płacz tylko śpij.
Przytuliłam się do jego torsu. Podniosłam jeszcze głowę na chwilę i powiedziałam.
- Niall.
- Tak.?
- Dziękuję. Kocham cię.!
- Nie masz za co, Ja ciebie też.- odpowiedział mi i pocałował w głowę.
Ponownie przytuliłam się do niego i momentalnie zasnęłam.


_________________________________________________________________________________
Podoba się.? Rozpisałam się a to był tylko 1 dzień, hahaha. Wiedzę że coraz to więcej wejść jest, co mnie bardzo cieszy. Jak myślicie jaki Sandra i Alice mają plan na Helen i Evę.? W następnym rozdzile jeszcze nie będzię się dziać zbytnio coś ciekawego aale za to w 5 będzię się coś tam działo. Ja się dopiero rozpędzam.;DD Nadal słabo z komentarzami, mam nadzieję że do czasu, że to wszystko się jeszcze rozkręci. Pozdrowionka.<3


Komment.;p




Sandru.♥

poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 2


-Tym zespołem jest One Direction.
- COOO.?!!!- Zapytałam po czym talerz z kanapką mi wypadł.
-Tak. Sandra patrz co robisz. Cały dywan upaprałaś.
-Przepraszam, ale zaskoczyłeś mnie.
- Aha prawie bym zapomniał, jutro przyjdą na kolacje.- powiedział mi i się uśmiechnął.
- Oooo.! To odjazdowo.- powiedziałam i pobiegłam na górę do swojego pokoju. Od razu włączyłam laptopa i weszłam na gg. Napisałam to wszystko Ali i Liv.
  ***Rozmowa z Alice***
- Hej.;* Nie uwierzysz.
- Heej.;* W co nie uwierzę.?
- Mój tata został menagerem 1D i przyjdą jutro do nas na kolacje.
- Co ty gadasz. Zaprosisz nas.?
- Nie wiem czy tata się zgodzi, ale czekaj pobiegnę się zapytać.- odłożyłam laptopa z kolan i pobiegłam do salonu.
- Tato, tato.!
- Słucham Cię córciu.- Odezwał się tata z kuchni.
- No bo oni jutro na kolacje przyjdą, no i czy by mogła Alice i Olivia przyjść na tą kolację.?
- No pewnie, ale macie się zachowywać, a nie zachowywać sie jak dzikuski przy BTR.- powiedział stanowczo.
- No dobra, ale oni to zupełnie inny temat, KOCHAM CIĘ TATO, DZIĘKUJĘ.- Powiedziałam i przytuliłam go i pobiegłam do pokoju.
Od razu podzieliłam się dobrymi wieściami z dziewczynami i położyłam się spać.
*** Następny dzień ***
Wstałam jak zwykle o 7. Poszłam do łazienki zrobiłam poranną toaletę i się ubrałam. Ubrałam się ani za ciepło a nie za cienko bo pogoda była taka sobie. Spakowałam książki i poszłam zjeść śniadanie.
Gdy już zjadłam poszłam do przedpokoju ubrałam baleriny i wyszłam na umówione z przyjaciółkami miejsce. Tym razem to one czekały na mnie.
- O hej, tym razem to nie ja czekałam na was, ale wy na mnie. Gdzie to zapisać.?- Zapytałam i zaczęłam chichotać.
- Do kalendarza najlepiej- Odezwała się jak zwykle z niepotrzebnymi komentarzami Ali. Wybuchłyśmy śmiechem i ruszyłyśmy w stronę szkoły.
*** Po szkole ***
- Okej dziewczyny, kolacja jest o 19, więc bądźcie u mnie o 18.- powiedziałam.
- Ok.- powiedziały równocześnie.
Weszłam do domu, ściągnęłam buty i poszłam do kuchni zjeść obiad. Gdy już zjadłam poszłam do swojego pokoju, odrobiłam lekcje. 
- Ale ten czas minął 17:50, zaraz będą dziewczyny, a ja jeszcze nie gotowa. W sumie będę miała jeszcze godzinę po przyjściu dziewczyn.- powiedziałam sama do siebie po czym usłyszała pukanie do drzwi. Pobiegłam szybko otworzyć, a gdy już otworzyłam moim oczom ukazały się pięknie ubrane Alice i Olivia.
 Strój Olivii
(Czarne buty).
Strój Alice












- WOW.! Wyglądacie nieziemsko.- powiedziałam aż mi szczęka opadła.
- Dziękujemy.- powiedziały równocześnie.
- No a ty wyglądasz tak samo jak w szkole.- Stwierdziła Alice.
- Wiem, wiem. Robiłam coś innego.
- No dobra może nas wpuścisz.?- Zapytała Olivia.
- O n pewnie, sorki zapomniałam się. Mamo Liv i Ali przyszły.- powiedziałam mamie.
- Dzień Dobry- Powiedziały dziewczyny równocześnie.
- Dobry dobry. Sandra ty nie masz zamiaru tak być na kolacji.?
- No nie mam, zaraz się przebiorę, dziewczyny chodźcie do mojego pokoju.
Gdy już byłyśmy u mnie w pokoju chyba z 15 minut coś wybierałam, aż w końcu wybrałam piękną sukienkę.
- Dobra gotowe.?- Zapytałam trzęsąc się- Ważne żebyśmy nie piszczały i m w twarz i zachowywały się normalnie, Okej.?
- Dobra- Odpowiedziały równocześnie.
Po chwili w całym domu rozległ się dzwonek do drzwi. 
- Oooo, przyszli.- powiedziała Alice ciesząc się.
- Sandra chodźcie na dół- Zawołała nas mama.
Wykonałyśmy polecenie i zeszłyśmy. Od razu spojrzałam na Niall'a, a on nie wiem czemu na mnie.
- Cześć jestem Sandra, a to Olivia i Alice moje przyjaciółki.- Przedstawiłam nas po czym uścisnęłam ich ręce.
- Cześć ja jestem Niall, a to Har- Przerwałam mu- Wiemy, wiemy kim jesteście.- Powiedziałam po czym się uśmiechnęłyśmy.
- Jesteście naszymi fankami.?- Zapytał i uśmiechnął się tym swoim zabójczym uśmiechem.
- No taak i to wielkimi.- powiedziała Alice.
Wszyscy usiedliśmy przy stole, my rozmawiałyśmy raz se sobą, a raz z chłopakami, wszystko było pieknie i ładnie, ale do czasu bo jak zwykle Matt coś musi zepsuć, mówiąc zepsuć to mam na myśli że jak sałatkę to Matty nie lubi groszku, więc postanowił wyszczeliić nim we mnie i akurat trafiło mi do stanika.
Wkurzyłam się na maksa.
- Przepraszam na chwilkę. powiedziałam po czym wstałam od stołu i ruszyłam do kuchni. W kuchni wyciągnęłam groszek ze stanika i wzięłam miskę nasypałam tam groszku polałam keczupem którego Matt nienawidzi i ruszyłam do jadalni.
W tym samym czasie przy stole.
- Mamo zaraz coś się wydarzy.- Powiedział Lucas.
- Co skarbie.?
- To.!!!.- powiedział do mamy i pokazał palcem na mnie jak pojawiłam się w jadalni.
- Sandra co ty skarbie robisz? Po co ci ta miska.?- zapytała mnie zdezorientowana mama.
- Po to.!- Powiedziałam po czym cała zawartość tej miski wylądowała na głowie Matt'a
- Hahahah.!! Mówiłem- powiedział roześmiany Lucas. Po chwili wszyscy ucichli popatrzałam na innych i zobaczyłam że się na mnie patrzą. 
- Co.?- Zapytałam przerywając chwile ciszy.
- Nic- powiedział Niall i wszyscy zaczęli się śmiać oprócz Matt'a.
- Dziewczyno ty tak zawsze z nim robisz.?- Zapytał rozpłakany Hazz.
- Noo, wczoraj na mnie wylał wiadro wody jak tylko weszłam do domu, a ja go goniłam i zawlokłam do łazienki i pochlapałam z prysznica zimną wodą.- powiedziałam roześmiana.
- Hahah, to ty się tu nie nudzisz.- powiedział Zayn.
- Dobra to my się będziemy już zbierać bo późno- powiedział Liam.
- Jak zawsze najbardziej odpowiedzialny.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Ej- powiedziała czwórka bez Liam'a.
- No co Sandra stwierdza fakty.-odezwała się Olivia.
- Powiedziała ta dojrzała.- Odezwał się Zayn słodko się uśmiechając.
- Nie przeginaj z nią- powiedziała Ali.
- Czemu.? Pobije mnie.?- zapytał nie przerywając śmiechu.
- Żebyś wiedział, nie wiesz ile ona mi za młodu wyrwała włosów jak zabrałam jej lalkę.- powiedziałam.
- Dobra to ja z nią nie zadzieram- powiedział Mulat. Wszyscy wybuchliśmy śmiechem, a Ja i Olivia tak się śmiałyśmy że popchałyśmy siebie nawzajem i spadłyśmy z krzeseł na ziemie ale, nie przestawałyśmy się śmiać. Dopiero po 5 minutach leżenia na ziemi skapłyśmy się że wszyscy się na nas gapią.
- No co.? Pośmiać się nie można..?- Zapytałam
- Haha nie hahahah możecie hahaha nie moge hahahahha.- powiedział Niall nie przestając się śmiać.
- Hahah bardzo śmieszne- powiedziałam ironicznie.
- Dobra, teraz to na serio się zbieramy- powiedział ponowne Daddy wstając od stołu.
- Sandra odprowadź chłopców- powiedział tata.
- Okej, dziewczyny chodźcie. -zawołałam je.
Wszyscy ubierali buty oprócz Niall'a który już je założył, szczerze.? Szybki on jest.
- Słuchaj Sandra podałabyś mi swój numer telefonu.?- zapytał drapiąc się po głowie, widać było że jest speszony, a ja się zarumieniłam.
- Pewnie, ale ty mi podasz swój.- dałam warunek blondasowi.
- Jasne.- wymieniliśmy się telefonami i podaliśmy swoje numery.
*** Oczami Olivii ***
Gdy tak patrze na Sandrę i niebieskookiego to oni tak słodko razem wyglądają. Widać że coś z tego będzie, dlaczego tak myślę.? Dlatego że widzę jak na siebie patrzą. Mam wrażenie że Zayn się na mnie patrz czy spogląda, nie mówię że mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie podoba mi się to.
- Liv- zawołał mnie Zayn.
- Nom.
- Dała byś mi- nie dokończył bo mu przerwałam.
- Swój numer telefonu, spoko z chęcią.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Ty mnie coraz to bardziej zaskakujesz. 
- Haha, ja każdego zaskakuje, dobra pisz numer .........
- Ok dzięki to paa- Przytulił mnie co było bardzo przyjemne.
*** Oczami Alice ***
Patrzę tak na Sandrę i Niall'a i myślę że to będzie wspaniała para, tak samo jak Zayn i Olivia, tylko że Zayn chodzi z Perrie Edwards.- tak sobie myślałam gdy nagle ktoś mnie z tyłu objął za moje pośladki momentalnie się odwróciłam i dałam temu komuś z liścia, a potem spojrzałam na tego ktosia i zobaczyłam że to Hazz.
- Harry przepraszam nie chciałam myślałam że to Lucas bo on się we mnie kiedyś podkochiwał.- przepraszam Harry;ego i wzięłam jego twarz w dłonie.
- AŁA.
- Boli.?- zapytałam z troską.
- Przestanie jak dasz buziaka.
- No proszę- cmoknęłam jego policzek i zapytałam- boli jeszcze.?
- Już nie.- uśmiechnął się i ukazał te swoje piękne dołeczki.- Patrzyliśmy tak na siebie w ciszy przez dobre 2 minuty, ale niestety przerwały nam gwizdy wokół nas.
- Oj przestańcie już- uspokajała ich San.
- Harry śpisz na kanapie.- krzyknął Lou.
- Co.? Czemu.?- zapytał zdezorientowany Hazz.
- To że mnie zdradzasz.
- Nie prawda.! JESZCZE NIE.!- powiedział spoglądając na mnie.
- Coo.? Jeszcze nie.? Hahaha, trochę czasu jeszcze minie słodziutki.- uśmiechnęłam się do niego.- nie jestem pierwsza lepsza panna jak inne.
- Hahaha, jestem słodziutki widzisz.- powiedział Harry do Louisa.
- A jaa.?- Zapytał zasmucony.
- Też jesteś słodki- powiedziała San i cmoknęła p. Marchewkę w policzek.
- Hahaha widzisz.- Lou zaczął się szczerzyć do Harry'ego.
*** Oczami Sandry ***
Gdy pocałowałam Louis'a to Niall nagle posmutniał. Pomyślałam że jego też nie zaszkodzi wykonać pierwszego kroko.
- Oj głodomorku nie smuć i się tak. powiedziałam i podeszłam do niego i cmokłam go w usta.
- Lepiej.?- zapytałam rumieniąc się.
- O wiele- Uśmiechnął się i również zarumienił.
Przytuliłyśmy się z każdym i pożegnałyśmy. Chłopcy sobie poszli.- powiedziałam do dziewczyn i posmutniałam.
- Oj Sandruś, nie smuć się, jutro też jest dzień.- powiedziała poruszając zabawnie brwiami.
- Weź- powiedziałam i wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Dobra to my też już lecimy. Ppapapapapa.- powiedziały tuląc się do mnie i wyszły. 
Ja pomogłam mamie posprzątać po kolacji i poszłam do swojego pokoju. Nakarmiłam Śnieżynkę i poszłam wziąć ciepły prysznic.
*** Oczami Niall'a ***
Kiedy wracaliśmy autem do domu to gapiłem się w okno i cały czas myślałem o San. O tym jak mnie pocałowała. Może coś z tego będzie.? Nie wiem już sam. Z przemyśleń wyrwał mnie Harry.
- Ej stary o czym tak myślisz.?
- Jak.? O niczym, tak sobie patrze w okno.
- Wiesz że ci nie wierzę.? Ale dobra nie będę cię naciskał kochasiu.
- Może i kochasiu, ale ja nie dostałem w swój ryjek od dziewczyny tylko buziaczka w usta.- powiedziałem i wystawiłem mu język.
- Głupek. Mam fochaa.!- Hazz odwrócił się i zrobił obrażoną minę.
- Sam jesteś.
- Nie bo ty.
- Ty.
- Ty.
- Ty.
- Ty.
- Ty.
- Zamknijcie się ja tu próbuję prowadzić samochód.- wykrzyczał Liam.
- Dobra.- powiedzieliśmy równocześnie.
 *** Oczami Sandry ***
Wyszłam już z wanny i ubrałam swoją piżamkę i ległam na moim łożu. Już prawie zasypiałam kiedy dostałam sms'a o treści-
"Dobranooc.<3   Głodomorek Niall "
O jakie to słodkie.- pomyślałam i szybko mu odpisałam.
" Dobranoc.♥       Blondyna San."
Odpisałam niebieskookiemu i zasnęłam.

***  Tydzień później ***
Wstałam o 8 bo dziś miałam na 11. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się.

Pogoda nie była zbytnio ładna więc ubrałam się cieplej.
Gdy zaczęłam się malować to ktoś zadzwonił. Nie patrzałam kto to tylko odebrałam.
- Halo
- Hej Sandra, może ochotę na spacer.?
- Hej, bardzo bym chciała, ale nie mogę bo muszę iść do szkoły.
- A mogę Cię odprowadzić.?
- Możesz, ale nie boisz się fanek z mojej szkoły.?
- Eee, boję się, ale już się ot tego przyzwyczaiłem.- zaśmiał się.
- No to o której i gdzie .?- zapytał.
- Może o 10 przed starbucks'em.?
- No spoko to do zobaczenia.
- Na razie.- rozłączyłam się i pobiegłam zjeść śniadanie. Gdy już zjadłam wyszłam na umówione miejsce i w czasie drogi zadzwoniłam  do dziewczyn żeby na mnie nie czekały.
Czekałam przed kafejką aż tu nagle.-
- Buuuu.- przestraszył mnie Niall aż podskoczyłam.
- Powaliło Cię.? Chcesz żebym zawału dostała.?- Zaśmiałam się, klepnęłam go w ramie i przytuliłam na powitanie. Weszliśmy do środka kafejki i  zamówiliśmy szejki i ruszyliśmy pod szkołę.
Już byliśmy pod szkołą i o dziwo żadne fanki do nas nie podeszły ani nic.
- No i masz zapeszyłam.
- Co zapeszyłaś.?- zapytał mnie blondyn.
- Te o to tutaj to są plastiki szkoły i znając życie zaraz tu podejdą i będą z tobą flirtować.
- A co zazdrosna jesteś.?
- Moooże.- Uśmiechnęłam się.
- Hahaha. I proszę oto idą paniusie.- powiedziałam.
- Hej słodziaku- powiedziała Helen.
- YYYYY cześć- powiedział nie zbyt zadowolony byciem obmacywanym przez te zdzirę.
- Zostaw go! To jest mój chłopak.- powiedziałam i odsunęłam ją od "mojego chłopaka" po prostu mi się wymcknęło.
- Boże laska nie spinaj chciałam tylko pogadać.- powiedziała Helen i robiąc tą swoją posraną "minkę"
- Ta pogadać i obmacywać go przy tym. Idź mi stąd .
- Pfi, jeszcze tego pożałujesz.
- Już się boję.- Zaśmiałam jej się prosto w twarz.
Helen odeszła.
- Ooo, jestem twoim chłopakiem.? Zapytał mnie i wyszczerzył zęby do mnie.
- Yyy, nie, nie, nie. Powiedziałam jej tak tylko żeby dała ci spokój.- Skłamałam. Co miałam powiedzieć a no bo mi się podobasz i chciałabym być z tobą. Całkiem bez sensu.
- Ale ja nie powiedziałem że nie chcę być twoim chłopakiem. Powiedział i złapał mnie w pasie co mnie trochę zaskoczyło.
- Może se pójdziemy na łąkę.?- Zapytałam.
- Chcesz iść na wagary.? Niegrzeczna dziewczynka.- Zaśmiał się.
- Nie gadaj tylko chodź- złapałam go za rękę i poszliśmy na łąkę. 
Gdy już tam byliśmy to usieliśmy na moim ulubionym pieńku i Niall zaczął do mnie mówić.
- Słuchaj Sandra. Wiem dopiero tydzień temu Cię, ale to chyba jest miłość od pierwszego wejrzenia no i zakochałem się w tobie. Jeśli nie podzielasz tego uczucia co ja to- Przerwałam mu.
- Tsiii, nie mów nic, ja też pałam do ciebie to samo uczucie.- powiedziałam patrząc mu prosto w oczy i pocałowałam go. Całowaliśmy się  dobre 5 minut. 
- Może się przejdziemy.?- Zapytałam

_________________________________________________________________________________
I Jak podoba się.? Proszę dodawajcie komcie, to jest dla was dobre 2 minuty a dla mnie to jeden krok dalej. Motywujcie mnie żebym dalej pisała. Pozdrowionka.;**




Sandru.♥

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 1



***Poniedziałek 7 rano*** 


***Sandra***
Wstałam o 7 rano bo jak zwykle miałam na 8 do szkoły. Bardzo się cieszyłam że tylko 2 miesiące i wreszcie WAKACJE.! Jakoś wywlokłam się z łóżka i odsunęłam roletę licząc że jest słoneczna pogoda, myliłam się. Co ja sobie myślałam że wstanę rano i ujrzę słońce? Przecież jestem w Londynie gdzie rzadko jest ładna pogoda, ale dobrze że chociaż jest. 
Po chwili gapienia się w okno podreptałam do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się i zrobiłam lekki makijaż.
Gdy wyszłam z łazienki spakowałam książki, wzięłam telefon i pomknęłam do kuchni zjeść śniadanie.
- Cześć wszystkim- powiedziałam przechodząc obok jadalni. Zrobiłam se kanapki i poszłam do stołu czochrając przy tym włosy Matt'a.
-EJJJ.!!- Krzyknął Matt.
-Coo.?!- Krzyknęłam tym razem ja i się zaśmiałam wraz z Lucas'em
Nie krzyczcie.!- Tym razem Mama krzyknęła na nas najgłośniej, po czym wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
Gdy cała zawartość talerza zniknęła zaniosłam puste naczynie do zmywarki.
Wychodzę.- Powiedziałam do rodziny po czym skierowałam się do przedpokoju i ubrałam buty i wyszłam.
Poszłam do miejsca gdzie zawsze spotykam się z dziewczynami. Jak zwykle byłam pierwsza.
Nie czekałam nawet 5 minut i już były.
-Nie dało się dłużej?- Zapytałam.
-Pewnie że się dało- Odpowiedziała mi Ali
Hahaha bardzo śmieszne- zaśmiałam się ironicznie.
-Bardzo.! Kocham tą twoją złą minkę.- powiedziała Liv przy czym wybuchłyśmy śmiechem.
Przywitałam się z Liv i Ali przytulasem i ruszyłyśmy uradowane w stronę szkoły. 
Po drodze spotkałyśmy te modnisie Eve i Helen, o dziwo nie było z nimi Vicki. Przecież zawsze sięz nimi trzyma, chodź nie podoba jej się to za bardzo przecież to widać, że chodzi nie zadowolona. Może od nich odeszła.? Na pewno nie przecież znając życie puściły by na nią plotkę. Może jest chora.?
Z tych przemyśleń wyprowadziła mnie Olivia.
-Ej.! Sandra.!- pstryknęła mi palcami przed nosem.
-Yyy. Co? Co się dzieje.?- zapytałam zdezorientowana.
-To że się gapisz na te plastiki.- odezwała się Ali.
-Przepraszam myślałam o czymś.
-A o czym.?- zapytały mnie równocześnie.
-O niczym.
-Oj no powiedz.!- Przekonywała mnie Ali.
- No o tym czemu nie ma Vicki z nimi.
-No właśnie. Przecież z nimi się zadaje- powiedziała Liv.
- Może jest chora.?- Wtrąciłam się.
-Nie wiem, ale wiem że ona ich zbytnio nie lubi widać to po jej minie gdy łazi z nimi po szkole.- wypowiedziała Ali.
-Dobra, chodźmy na lekcje, a nie tak gadamy.- powiedziałam po czym pomkłyśmy pod salę.
Lekcje jak zwykle nudne i szybko minęły. 
-Ile tych zadań. Masakra. Posrało ich.? Jak ja się mam z tym wyrobić w nie wiem 2 godziny jak kończymy dzisiaj o 18.?- Narzekała Ali. 
-Oj. Nie marudź już.- Powiedziałam po czym się uśmiechnęłam.
-Ok to się rozdzielamy.- mruknęłam i posmutniałyśmy wszystkie
Ok to paa- Powiedziałyśmy równocześnie i się przytuliłyśmy na pożegnanie
Weszłam do domu to czekała mnie nie miła niespodzianka. Matt oblał mnie zimną wodą.
- O ty gówniarzu masz przechlapane.!- krzyknęłam, rzuciłam torbę na dół, ściągnęłam buty i zaczęłam gonić Matt'a po całym domu. Wreszcie go złapałam i zawlokłam do łazienki. Wrzuciłam go do wanny, odkręciłam zimną wodę wzięłam prysznic i polałam go wodą. Zobaczyłam że Lucas się patrzy spojrzałam na niego, w tej chwili Matt uciekła z wanny i pędem pobiegł do mamy, a ja z matem leżeliśmy na ziemi i pękaliśmy ze śmiechu.
- Mamo mamo.!
-Co syneczku.?
-Popatrz na mnie i zobacz co mi Sandra zrobiła.
Mama się obróciła  i zobaczyła chłopca całego mokrego i wybuchła śmiechem.
-Matt kto ci to zrobił.?- zapytała nie przestając się śmiać.
-Mamo nie śmiej się. Sandra.!
Usłyszałam jak mój młodszy brat skarży się na mnie i szybko zbiegłam na dół krzycząc-
Mamo to nie prawda co on mówi on zaczął.- tłumaczyłam się, a mama nie przestawała się śmiać.
-Mamo z czego ty się tak śmiejesz.?-Zapytałam z powagą.
-Zobaczcie siebie w lustrze i powiedzcie mi że słodko nie wyglądacie obydwoje mokrzy do suchej nitki.-Stwierdziła.
Pobiegliśmy szybko do lustra.
-Borze coś ty ze mną zrobił. Popatrz jak ja wyglądam. Nie możesz tak zrobić tej całej modnisie Evie.?- stwierdziłam i zapytałam.
-Bardzo chętnie. A kto to jest.?
-Taka modnisia ze szkoły.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Dobra młody sztama.?-Zapytała.
-Ok, sztama.
Przybiliśmy piątkę, a ja poszłam do swojego pokoju zrobiłam niechlujnego koka i przebrałam się w spodnie dresowe i koszulkę Lucas'a. Odrobiłam lekcję i poszłam do kuchni zrobić sobie kanapkę. Gdy zrobiłam kanapkę i miałam już iść do pokoju tata mnie zawołał.
- Sandra.! Możesz tu przyjść na chwilę.?
-Pewnie. Co jest.?
-Słuchaj mówiłem ci że zostaje menagerem nowego zespołu prawda.?
-No tak, a o co chodzi.?
-No bo właśnie tym zespołem jest]


_________________________________________________________________________________
I kolejny będzie później. Jak myślicie jaki to będzie zespół.? Przepraszam że taki krótki, ale wiecie jest późno 4:30.;D Hahah.
Podoba się.? Ja dopiero się rozkręcam za 2 kommenty będzie kolejny. To nie jest szantaż tylko propozycja.;D Mam nadzieje e się podoba. Pozdorwionka.!.;**


Komment.<3




Sandru.♥